Info
Suma podjazdów to 365 metrów.
Więcej o mnie.
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2026, Czerwiec1 - 4
- 2026, Maj8 - 48
- 2026, Kwiecień12 - 58
- 2026, Marzec6 - 27
- 2026, Styczeń1 - 5
- 2025, Listopad1 - 0
- 2025, Październik3 - 10
- 2025, Wrzesień11 - 55
- 2025, Sierpień16 - 93
- 2025, Lipiec7 - 36
- 2025, Czerwiec10 - 68
- 2025, Maj7 - 48
- 2025, Kwiecień7 - 39
- 2025, Marzec7 - 25
- 2025, Styczeń1 - 8
- 2024, Październik6 - 35
- 2024, Wrzesień6 - 20
- 2024, Sierpień10 - 41
- 2024, Lipiec8 - 28
- 2024, Czerwiec6 - 23
- 2024, Maj7 - 27
- 2024, Kwiecień8 - 34
- 2024, Marzec3 - 7
- 2024, Luty3 - 11
- 2023, Listopad1 - 0
- 2023, Październik4 - 12
- 2023, Wrzesień8 - 23
- 2023, Sierpień8 - 16
- 2023, Lipiec11 - 19
- 2023, Czerwiec11 - 18
- 2023, Maj8 - 7
- 2023, Kwiecień7 - 4
- 2022, Listopad1 - 3
- 2022, Październik7 - 11
- 2022, Wrzesień2 - 2
- 2022, Sierpień6 - 11
- 2022, Lipiec10 - 29
- 2022, Czerwiec14 - 37
- 2022, Maj15 - 27
- 2022, Kwiecień3 - 9
- 2022, Marzec2 - 8
- 2021, Październik1 - 5
- 2021, Wrzesień3 - 4
- 2021, Sierpień3 - 17
- 2021, Lipiec5 - 13
- 2021, Czerwiec10 - 51
- 2021, Maj6 - 24
- 2021, Kwiecień3 - 13
- 2021, Marzec2 - 7
- 2021, Luty2 - 5
- 2020, Grudzień1 - 5
- 2020, Listopad1 - 6
- 2020, Październik4 - 9
- 2020, Wrzesień7 - 18
- 2020, Sierpień7 - 12
- 2020, Lipiec5 - 5
- 2020, Czerwiec8 - 16
- 2020, Maj8 - 13
- 2020, Kwiecień4 - 13
- 2019, Grudzień1 - 6
- 2019, Październik4 - 4
- 2019, Wrzesień4 - 12
- 2019, Sierpień7 - 15
- 2019, Lipiec3 - 8
- 2019, Czerwiec12 - 20
- 2019, Maj5 - 9
- 2019, Kwiecień3 - 8
- 2019, Marzec2 - 10
- 2018, Październik3 - 7
- 2018, Wrzesień7 - 13
- 2018, Sierpień5 - 8
- 2018, Lipiec5 - 4
- 2018, Czerwiec6 - 3
- 2018, Maj8 - 0
- 2018, Kwiecień5 - 0
- 2018, Marzec1 - 0
- 2018, Styczeń1 - 0
- 2017, Wrzesień3 - 0
- 2017, Sierpień5 - 0
- 2017, Lipiec6 - 4
- 2017, Czerwiec6 - 0
- 2017, Maj1 - 0
- 2017, Kwiecień1 - 1
- 2016, Październik2 - 0
- 2016, Wrzesień3 - 0
- 2016, Sierpień3 - 1
- 2016, Lipiec3 - 0
- 2016, Czerwiec4 - 1
- 2016, Maj3 - 0
- 2016, Kwiecień4 - 2
- 2016, Styczeń1 - 1
- 2015, Listopad1 - 1
- 2015, Sierpień6 - 0
- 2015, Czerwiec2 - 0
- 2015, Maj7 - 0
- 2015, Kwiecień3 - 0
- 2015, Marzec1 - 4
- 2014, Listopad1 - 0
- 2014, Październik6 - 0
- 2014, Wrzesień8 - 1
- 2014, Sierpień8 - 0
- 2014, Lipiec8 - 0
- 2014, Czerwiec11 - 0
- 2014, Maj10 - 1
- 2014, Kwiecień7 - 1
- 2014, Marzec3 - 1
- 2014, Luty1 - 0
- 2014, Styczeń1 - 5
- 2013, Grudzień2 - 3
- 2013, Listopad12 - 0
- 2013, Październik5 - 3
- 2013, Wrzesień5 - 15
- 2013, Sierpień18 - 6
- 2013, Lipiec17 - 9
- 2013, Czerwiec12 - 12
- 2013, Maj14 - 7
- 2013, Kwiecień14 - 10
- 2012, Listopad1 - 3
- 2012, Październik5 - 5
- 2012, Wrzesień7 - 3
- 2012, Sierpień8 - 3
- 2012, Lipiec15 - 4
- 2012, Czerwiec8 - 11
- 2012, Maj8 - 5
- 2012, Kwiecień4 - 1
- 2012, Marzec3 - 1
- 2011, Listopad1 - 1
- 2011, Październik2 - 0
- 2011, Wrzesień17 - 2
- 2011, Sierpień8 - 2
- 2011, Lipiec8 - 5
- DST 37.20km
- Czas 02:16
- VAVG 16.41km/h
- Sprzęt Kross Esker 5.0
- Aktywność Jazda na rowerze
Świerklaniec
Poniedziałek, 8 czerwca 2026 · dodano: 08.06.2026 | Komentarze 4
Długi weekend był mocno nie rowerowy. W czwartek najpierw rajza samochodem, by sfotografować ołtarze. Niestety nie było możliwości wykonania tego na rowerze. Po procesji Bożego Ciała i Mszy Św. polowej na której graliśmy, był czas na grillowanie na działce i odpoczynek. W piątek padało. W sobotę zaś najpierw ogarnianie kilku rzeczy w domu, a po południu pojechałam na koncert Podsiadło 😁 W niedzielę do południa próbowałam się jakoś obudzić po mało przespanej nocy (z koncertu wróciłam o 2:30 xD), a po południu ciężkie chmury krążyły po osiedlu i odechciało mi się przez to wyciągać rower (tak coś tam popluło z nieba). To już wolałam skończyć oglądać na Netflixie "Człowieka z żelaza".
Na szczęście koniec weekendu, więc większa szansa na normalną pogodę się pojawiła 😂
Pojechałam do Świerklańca, na luzie, a tu na Stravie patrzę jakieś rekordy wpadły xD
wujek gogle mówi, że to gęgawa © szczypiorizka
Restauracja Villa Park i malunek © szczypiorizka
W parku spokojnie, mało ludzi, trochę pokrążyłam, po czym przypomniałam sobie o zabudowaniach, które są tuż za terenem parku.
kuratorium © szczypiorizka
Folwark pałacowy Donnersmarcków © szczypiorizka
Folwark pałacowy Donnersmarcków © szczypiorizka
Bardzo ładne, niestety trzeba je wyremontować, ale jak to bywa- konserwator na tym siedzi, więc nie ma lekko, ale jest drogo.
Folwark pałacowy Donnersmarcków © szczypiorizka
Folwark pałacowy Donnersmarcków © szczypiorizka
Jest kilka domów mieszkalnych, nawet w całkiem dobrym stanie, gorzej z tymi "stodołami".
Folwark pałacowy Donnersmarcków © szczypiorizka
Folwark pałacowy Donnersmarcków © szczypiorizka
Powrót przez Orzech i wzdłuż torów kolejowych w Nakle Śląskim.
widoczek © szczypiorizka
Trafiły się nawet graffiti na Osadzie Jana.
garaże na Osadzie Jana © szczypiorizka
garaże na Osadzie Jana © szczypiorizka
Pauza na Rynku.
lody na rynku © szczypiorizka
Potem to już przez Opatowice na działkę, dłuższa chwila na kontemplację pięknej pogody, po czym pojechałam do mamy podlać kwiatki. 😁
- DST 29.42km
- Czas 02:20
- VAVG 12.61km/h
- Sprzęt Velli
- Aktywność Jazda na rowerze
katowickie i chorzowskie murale 2026
Niedziela, 31 maja 2026 · dodano: 02.06.2026 | Komentarze 7
Sobota odpadła rowerowo, bo padało. A miałam nawet bilety na pociąg kupione. Wobec niesprzyjających prognoz, bilety zostały zwrócone i kupiłam nowe, na niedzielę, całkowicie inna destynacja się zrodziła w mojej głowie. Ruszyłam po obiedzie na dworzec w TG, skąd pojechałam koleją do Chorzowa Batorego. W ogóle to kilometraż mogłabym zwiększyć o te kilka kilometrów dojazdu i powrotu z dworca w centrum, ale uznałam, że to jeszcze nie ten miesiąc, gdzie każdy metr się będzie liczył 😉
Pierwsze murale łapię jeszcze w Chorzowie. Udałam się w kierunku ulicy Szpitalnej, by tam wpaść na tak zwany szlak spacerowy "Śladem Dwóch Hut".
szlakiem hutniczym po Chorzowie © szczypiorizka
szlakiem hutniczym po Chorzowie © szczypiorizka
szlakiem hutniczym po Chorzowie © szczypiorizka
Trzy murale w bliskim sąsiedztwie. Przy okazji szukania, spodobał mi się ten budynek
budynek dyrekcji huty © szczypiorizka
Jest on dalej w użytkowaniu, powstał w 1915 roku, płaskorzeźby są alegoriami hutnictwa.
detale © szczypiorizka
Coś, co równie mocno mnie zaintrygowało to te atrybuty kibica.
kosa z GieKSą © szczypiorizka
Wujek google podpowiedział, że tak robią zagorzali kibice, gdy zdobędą fanty drużyny przeciwnej. Teraz, podczas pisania postu, oprócz koszulek GKS Katowice, widzę, że szaliki nie są katowickie, a z Legii Warszawa.
Po ogarnięciu się w tej części Chorzowa, jadę w kierunku centrum Katowic.
Na przeciwko Johna Baildona (muralu na skrzyżowaniu Gliwickiej, Bocheńskiego i Brackiej) mogłam zobaczyć świeży mural Szwedzkiego, który jest podświetlany w nocy.
funkel nówka Szwedzki © szczypiorizka
Ma nawiązywać do rapera Gibbsa. Można powiedzieć, że farba jeszcze dobrze nie wyschła xD Po drugiej stronie budynku mniejszy Szwedzki.
Szwedzki © szczypiorizka
Następnie udałam się na ulicę Pośpiecha. Tam najpierw czekał mnie mur przy ogródkach działkowych.
płot na Załężu © szczypiorizka
płot na Załężu © szczypiorizka
Był on pomalowany w ramach Festiwalu OTAK! GraFF JAM w zeszłym, 2025 roku.
płot na Załężu © szczypiorizka
płot na Załężu © szczypiorizka
Główna atrakcja na tej ulicy czekała na mnie po przeciwnej stronie.
OTAK! GraFF JAM © szczypiorizka
W Festiwalu wzięło udział ponad 100 artystów. Motyw przewodni to ogień.
OTAK! GraFF JAM © szczypiorizka
Trochę miałam opory prowadząc, a raczej jadąc wzdłuż tej rampy, na szczęście nie złapałam gumy.
OTAK! GraFF JAM © szczypiorizka
Jedynie co to podczas robienia licznych zdjęć, zorientowałam się, że wypadła mi z tylnej kieszonki bluzki kartka z mapką, gdzie miałam zaznaczone kolejne punkty. Pierwszy raz odkąd jeżdżę szukać murali, nie zrobiłam śladu GPS tylko miałam się posłużyć papierową kartką. Jak durna jeździłam wte i wewte przy budynku. Kartki nie znalazłam, trudno, na szczęście punktów nie było za dużo i chyba wszystkie pamiętałam. Zdenerwowanie na małe kieszonki w damskich koszulkach rowerowych mimo to zostało (chciałam mieć pod ręką kartkę).
OTAK! GraFF JAM © szczypiorizka
OTAK! GraFF JAM © szczypiorizka
OTAK! GraFF JAM © szczypiorizka
OTAK! GraFF JAM © szczypiorizka
OTAK! GraFF JAM © szczypiorizka
OTAK! GraFF JAM © szczypiorizka
OTAK! GraFF JAM © szczypiorizka
OTAK! GraFF JAM © szczypiorizka
OTAK! GraFF JAM © szczypiorizka
OTAK! GraFF JAM © szczypiorizka
Gdy już się uporałam z budynkiem, czas było ruszyć dalej. Kolejnemu muralowi zdjęcie zrobiłam zza płotu. Widnieje on na placu kawiarni Wysoki Zamek. Mural z 2020 roku autorstwa Damiana Bochenka.
w klubie Wysoki Zamek © szczypiorizka
Wizerunek harcmistrza "czekał" na mnie w dalszej części ulicy Gliwickiej, nieopodal trzech innych murali, które wcześniej już sfotografowałam.
Harcmistrz Jerzy Lis © szczypiorizka
Namalowane przez artystów Czary Mury. Tych samych, którzy wykonali mural Wodeckiego w centrum Katowic.
Baner Wiktora Baranka również znajdziemy na ulicy Pośpiecha. Powstał w ramach Dzielnicowej Galerii Niepodległości w 2019 roku. 
baner Wiktora Baranka © szczypiorizka
Na ulicy Juliusza Słowackiego można znaleźć mural również z zeszłego, 2025 roku, nawiązujący do 160-tych urodzin miasta Katowice. Bardzo mi się podoba.
mural z okazji 160. urodzin Katowic © szczypiorizka
Kolejny Szwedzki ukrył się na ulicy biegnącej do dworca PKP (plac Marii i Lecha Kaczyńskich).
Szwedzki © szczypiorizka
Dżem © szczypiorizka
W Katowicach można też znaleźć szlak neonów. W internecie można znaleźć mapkę ze szlakiem. Szkoda, że nie mam okazji, aby wieczorem przejść się po mieście i obejrzeć jak świecą.
Z kolejnym muralem (na Francuskiej) mam problem, w sensie myślałam, że jeszcze nie jest skończony, ponieważ są rusztowania. Szukając w internecie informacji natknęłam się na zdjęcie gotowego malunku bez rusztowań. Co może oznaczać tylko jedno-> zostanie zamalowany i być może pojawi się niedługo coś nowego.
reklama © szczypiorizka
Przy Wodeckim na ul. Francuskiej są kwiatki autorstwa grupy Grube Linie. Zostały namalowane z okazji 15-lecia ulicy Mariackiej. Wydarzenie miało miejsce również w 2025 roku. Dodatkowo na czas jubileuszu, nad kwiatkami wisiał neon z napisem Mariacka.
mural od Grube Linie+ Wodecki który łypie jednym okiem © szczypiorizka
Jadąc dalej zainteresował mnie ten budynek, po chwili się zorientowałam, że to szpital, który niegdyś prowadziły siostry zakonne.
szpital św. Elżbiety © szczypiorizka
Piłkarza znajdziemy na ulicy Granicznej.
Jan Furtok © szczypiorizka
Czekając na zielone, zainteresowała mnie kolejna kamienica. Oprócz klimatów postindustrialnych (albo jak to kolega powiedział "postapo" 😛) lubię zadzierać głowę do góry i przyglądać się budynkom. 
kamienica na ul. Warszawskiej © szczypiorizka
Nowy wizerunek Korfantego też znalazł się na mojej liście do zaliczenia.
nowy Korfanty © szczypiorizka
Tu dla porównania stary (#edit bo zainspirował mnie Marecki, by dać porównanie stare-nowe).
Przy okazji postanowiłam pokręcić się po starych śmieciach i zobaczyć co się dzieje na Bankowej przy uniwersytecie.
bebok przy UŚiu © szczypiorizka
Może kiedyś zdecyduję się na zaliczenie szlaku beboków, ale to jak wrocławskie krasnale, mnoży się niemiłosiernie.
Przy okazji mojej ostatniej wizyty w Katowicach sfotografowałam tańczącą z atomami. Cieszyłam się z tego faktu, bo niedługo potem budynek wyburzono. Obecnie nikt nie lubi próżni, nowy budynek uczelni się buduje.
nowy budynek przy uniwersytecie © szczypiorizka
Tu owa tańcząca z atomami
Jeszcze taką mozaikę złapałam niedaleko.
mozaika na ul. Moniuszki © szczypiorizka
Powiedz, gdzie jesteś, nie mówiąc gdzie jesteś. Po jednym zdjęciu.
opisz miasto nie mówiąc jakie to © szczypiorizka
Jeszcze pojechałam za Spodek, licząc, że na ścianie jednego z bloków będzie mural, który często jest jakąś reklamą. Niestety nic nie było.
kolejny bebok © szczypiorizka
Dalej to już dzida do Parku Śląskiego.
Przy murku okalającym ZOO, sfotografowałam co ciekawsze murale.
z boku ZOO © szczypiorizka
Te nawiązujące do trzech Powstań Śląskich już mam w swojej kolekcji.
z boku ZOO © szczypiorizka
z boku ZOO © szczypiorizka
z boku ZOO © szczypiorizka
Oczywiście ładna, słoneczna niedziela, to i mnóstwo ludzi . Musiałam uważać podczas robienia nagłych postojów na zdjęcie.
z boku ZOO © szczypiorizka
z boku ZOO © szczypiorizka
Murali było więcej, ale ich stan niezbyt zachęcał do uwiecznienia. Rzut oka na kilka atrakcji Parku Śląskiego.
kąpielisko "Fala" © szczypiorizka
remont Dużego Stawu w Parku Śląskim © szczypiorizka
Żyrafa to już dobrych kilka lat się remontuje. W sensie ta głowa, przy okazji wzięli się za całą alejkę od żyrafy aż do ZOO. Mogliby też w końcu wyremontować Halę Kapelusz.
żyrafa dalej bez głowy © szczypiorizka
Przy Silesii robię tak zwaną siku pauzę, no a skoro tam już byłam to wskoczył hamburger z maczka. Tam też znalazłam moją nieszczęsną mapkę, zawieruszyła się przy plecaku. Sprawdziłam, jeden mural ominęłam. Będzie następnym razem 😏
W Chorzowie, jadąc już powoli w kierunku stacji PKP, miałam niesamowite szczęście. Poznałam "na żywo" kolejnego rowerzystę ze społeczności Bikestats, Tomka który akurat wracał z pielgrzymki mężczyzn do Piekar Śląskich. Chwila miłej rozmowy, po czym udałam się w dalszą drogę. Znowu zachwyciły mnie kamienice.
ładna kamienica © szczypiorizka
A także, tajemniczo wyglądający kościół. W domu przeczytałam dopiero, że to ewangelicki. A tajemniczy dlatego, że jakoś tak wydawał się ten plac kościelny pustawy, coś mi brakowało, niekoniecznie wiernych, po prostu, zainteresował mnie 😁
Kościół Ewangelicki im. Marcina Lutra © szczypiorizka
Mural przy Rynku chorzowskim jest z 2013 roku (taki najwcześniejszy wpis znalazłam). Nie wiem czyjego jest autorstwa. Nadgryziony zębem czasu, mimo to prezentuje się dalej ładnie.
mural "Park Śląski" © szczypiorizka
Przejazd Estakadą nadal niemożliwy, ale pod nią można już pieszo przechodzić, oraz niektóre ulice są drożne dla tramwajów czy samochodów.
można już przejechać pod Estakadą © szczypiorizka
czekamy z niecierpliwością © szczypiorizka
Widziałam, jak co niektórzy wchodzili po schodach na górę i przechadzali się po niej, pewnie bym miała lepszy widok na zrobienie odpowiednich zdjęć. 😛
uznaję, że zdobyłam ten mural (LOVE) © szczypiorizka
przy Estakadzie jeszcze pustawo © szczypiorizka
Trochę się pokręciłam po tej okolicy, bo co chciałam jechać na stację, coś nowego przykuwało moją uwagę. Znikomy ruch pieszo- samochodowy sprzyjał takiej jeździe. Nie wiadomo kiedy znowu będzie taka okazja.
poczta polska © szczypiorizka
hutniczym szlakiem © szczypiorizka
detal © szczypiorizka
Maki już spotkałam, w Katowicach, Wrocławiu, Opolu. Chorzów ma też swoje.
chorzowskie maki © szczypiorizka
mozaika w centrum © szczypiorizka
Już stojąc na peronie jeszcze złapałam jeden mural, o którym zawsze zapominam, a potem jadąc pociągiem łapię się za głowę, że go jeszcze nie sfotografowałam.
piłkarze przy peronie © szczypiorizka
Fajna wycieczka. Czasowo się udało mi spokojnie wyrobić i ogarnąć to co zaplanowałam (oprócz tego jednego, ale to tam przeboleję). Pogoda dopisała, W pociągu pani konduktor miała małe déjà vu, gdy pokazałam jej wydrukowany bilet (na jednej kartce z obu stron miałam do Chorzowa i z Chorzowa wydrukowane). Poznała mnie po moim podpisie na kartce, który miał mi ułatwić, szybką ocenę, który bilet jest na którą trasę.😁
- DST 50.27km
- Czas 03:05
- VAVG 16.30km/h
- Sprzęt Velli
- Aktywność Jazda na rowerze
kapliczka Maria Hilf
Poniedziałek, 25 maja 2026 · dodano: 26.05.2026 | Komentarze 5
Dawno nie byłam przy kapliczce Maria Hilf w Piekarach Śląskich. Trasę znowu mi randomowo wyznaczył Komoot, trochę mnie denerwuje, że nie umiem momentami "ręcznie" poprowadzić trasy. Może gdzieś tam ta funkcja jest, bo na Alltrails zrobili jakąś aktualizację i też automatycznie wytycza drogę. Tym razem w Nakle Śląskim trochę zrobił mnie w bambuko i chciał po chaszczach poprowadzić.
kibice w Nakle Śląskim © szczypiorizka
wyremontowana wieża © szczypiorizka
jeszcze tu tylko nasrać na środku © szczypiorizka
Na szczęście to był tylko jeden fragment trasy przy pałacu. Potem już było ciekawie. 
wapienniki w Nakle Śl. © szczypiorizka
Widzę pociąg, myślę Kolzwer205 🙂
z dedykacją dla Kolzwera205 © szczypiorizka
Trasa bardziej wymagająca niż ta z niedzieli, więcej podjazdów. Najpierw umordowałam się w Radzionkowie jadąc ul. Księżogórską i po parku. Potem już koło Kopca Wyzwolenia też trochę się namęczyłam.
Kopiec Wyzwolenia © szczypiorizka
Bazylika w Piekarach Śl. © szczypiorizka
Wysiłek się opłacił. Przy garażach koło Rezydencji Luxury Hotel pojawiły się nowe (z zeszłego roku) murale. 
zeszłoroczne funkel nówki © szczypiorizka
zeszłoroczne funkel nówki © szczypiorizka
zeszłoroczne funkel nówki © szczypiorizka
Jadąc w kierunku pól, mijają mnie co rusz samochody. Myślałam, że to albo do jakiejś firmy, bądź też nowy jakiś skrót trasy. Okazało się, że w tym dniu miało się odbyć nabożeństwo majowe przy kapliczce.
szykują się na majowe © szczypiorizka
Z chęcią bym została, swego czasu szukałam informacji, kiedy się odbywają tu nabożeństwa, ale bez skutku. Na szczęście jedna pani mi wytłumaczyła, kiedy mam się spodziewać jakiś "wydarzeń" przy kapliczce i gdzie szukać. W tym dniu bym musiała czekać około pół godziny, dla mnie to za długo, jeszcze mnie czekała przeprawa przez Bytom, bo oczywiście jak jest możliwość wracam inną trasą. Za rok postaram się tu ponownie pojawić, by uczestniczyć w nabożeństwie.
Po dotarciu na ulicę Piekarską widzę jakiś duży czarny dym. Myślę sobie pożar, tylko co mogłoby się palić (albo jak śmieszkuję -> wybierają papieża). Okazało się, że kopcił zakład pogrzebowy. Być może odbywała się czyjaś kremacja, ale dym był dosyć poważny.
Na ul. Odrzańskiej znowu łapię malunki Deana.
na ul. Odrzańskiej © szczypiorizka
na ul. Odrzańskiej © szczypiorizka
na ul. Odrzańskiej © szczypiorizka
na ul. Odrzańskiej © szczypiorizka
na ul. Odrzańskiej © szczypiorizka
na ul. Odrzańskiej © szczypiorizka
na ul. Odrzańskiej © szczypiorizka
W sumie nie kojarzę, abym tą ulicą kiedyś jechała. Nawet spoko, tylko pod górkę 😆 Gdy dojechałam do Strzelców Bytomskich uśmiechnęłam się pod nosem, bo ulica oznaczona znakiem -> Droga bez przejazdu, asfalt kładli na skrzyżowaniu. Zonk dla niektórych "cwaniaków", którzy na Odrzańskiej zignorowali znak (był wskazany objazd) i musieli zawracać. Ja uznałam, że pojadę na pałę, najwyżej rower pod pachę i jazda po trawie 😛 Zjechałam na szutrową drogę i udałam się w kierunku Dąbrowy Miejskiej. Tam zielonym szlakiem PTTK aż na Segiet. Na osiedlu zrobiłam kolejną rzecz, której nie lubię, a pewnie przez wakacje będę często robić- dokrętkę na chama, by dobić do 50 km 🤦
W domu poczułam ogromną różnicę między niedzielnym wypadem, a tym poniedziałkowym. Niby też 50 km, ale bardziej wymagające i więcej czasu mi to zajęło. Więcej wymagających wzniesień. No dobra, też przystanki na zdjęcia malunków zrobiły swoje 😛
- DST 50.86km
- Czas 02:25
- VAVG 21.05km/h
- Sprzęt Velli
- Aktywność Jazda na rowerze
cztery stanice
Niedziela, 24 maja 2026 · dodano: 24.05.2026 | Komentarze 10
W piątek ładna pogoda, ale wykorzystałam te popołudnie na nie rowerowe zwiedzanie sądów w Bytomiu oraz w Tarnowskich Górach, w ramach "Noc otwartych Sądów". Bardzo ciekawe wydarzenie. Już dawno chciałam zwiedzić budynek sądu w Bytomiu, bo ma bardzo ładnie dziedziniec wewnętrzny. Przy okazji zobaczyłam efekt końcowy murali, które są w przejściu podziemnym w Bytomiu przy dworcu PKP.
w przejściu podziemnym w Bytomiu © szczypiorizka
dziedziniec sądu w Bytomiu © szczypiorizka
pies Straży Granicznej © szczypiorizka
Sobota upłynęła zaś pod hasłem- basen, a potem leżing i smażing kiełbaski na RODOS :-)
Została niedziela na rower :P Wybrałam się na cztery stanice.
mostek to podstawa © szczypiorizka
w lesie © szczypiorizka
Pogoda bardzo dopisała, Tak też pomyślało sporo innych rowerzystów i pieszych spacerowiczów, których mijałam na całej trasie.
pierwsza stanica © szczypiorizka
Nie fotografowałam za dużo, bo standardowo czas mnie gonił, po południu grałam koncert 😉
druga stanica © szczypiorizka
przy stanicy © szczypiorizka
trzecia stanica © szczypiorizka
Trasa na Kalety- Zielona, mogę powiedzieć, że bajka, bardzo przyjemnie się jechało, w ogóle nie odczuwałam, że kilometry lecą. Kilka odcinków było piaszczystych, a na początku, jeszcze na Pniowcu trochę kamieni, bo przygotowali drogę pod wycinkę lasu.
fancy zdjęcie © szczypiorizka
żeby było że jechałam na kole © szczypiorizka
Trasę sprawdziłam pod kątem tych pierońskich kilometrów, które będę zbierać od lipca, dziękuję wszystkim, którzy będą trzymać za mnie kciuki 😁 
dworek Donnersmarcków © szczypiorizka
Garbaty Mostek © szczypiorizka
Ładnie uporządkowali ten teren przy Garbatym Mostku, w sensie, że porządną kładkę dali. Tej najnowszej, piątej stanicy nie zdobyłam, bo jest ona po całkiem innej stronie Kalet.
Kuźnica Małego Janisza © szczypiorizka
czwarta stanica © szczypiorizka
na trasie © szczypiorizka
Jestem bardzo zadowolona z tej trasy, jest świetna. Na Chechle tłok, standardowo, piesi którzy rozwalają się na całej szerokości asfaltu, rowerzyści niedzielni, rowerzyści zapierdzielający, dzieci, hulajnogarze. Do wyboru, do koloru- czyli masakra.
Tłumy na Chechle © szczypiorizka
- DST 28.39km
- Czas 01:23
- VAVG 20.52km/h
- Sprzęt Kross Esker 5.0
- Aktywność Jazda na rowerze
Rowerem po przerwie deszczowej
Wtorek, 19 maja 2026 · dodano: 19.05.2026 | Komentarze 4
Cały zeszły tydzień praktycznie padało, było brzydko i zimno. Dobrze, że na wyjazd do kopalni w Bełchatowie (nie rowerowo), był całkiem znośnie, sucho, więc błota na dole dziury nie doświadczyliśmy.
Dziś nareszcie wyszło słońce i nawet wiatru jakoś specjalnie nie było. Udałam się na Chechło, by po jego okrążeniu udać się do Miasteczka Śląskiego.
park linowy © szczypiorizka
park linowy © szczypiorizka
Była to raczej dzida, bez zbędnego zatrzymywania się, chyba, że na podziwianie parku linowego, który powstał na skraju Zalewu. Bardzo duży, fajny, no ale ja z moim durnym lękiem wysokości raczej sobie nie skorzystam xD
W Miasteczku Śl. złapałam szlak zielony PTTK, by dojechać do Pniowca.
w lesie © szczypiorizka
Fajna trasa, którą mogę spokojnie rozszerzyć o kilkanaście dobrych kilometrów w kontekście lipcowo-sierpniowego łapania kilometrów po koszulkę :P W zeszłym roku zrobiłam 500 kilometrów i dostałam bidon. W tym roku postanowiłam, że będę robić momentami bezsensowne wypady, z hasłem "po koszulkę" -byleby ją zdobyć ( a zeszłoroczne były bardzo ładne, teraz sądzę, że skoro mamy 500-lecie miasta to będą jubileuszowe z jakimś ślicznym wzorem).
- DST 46.59km
- Czas 02:10
- VAVG 21.50km/h
- Sprzęt Velli
- Aktywność Jazda na rowerze
Krywałd
Niedziela, 10 maja 2026 · dodano: 10.05.2026 | Komentarze 6
Zachciało mi się na Krywałd pojechać i narysowałam z pomocą Komoota ślad. Jeszcze się tej aplikacji uczę, jak ją optymalnie wykorzystywać 🙂 Ogółem dosyć ciekawie mnie poprowadziła, szczególnie jeśli chodzi o odcinek Strzybnica- Mikołeska. Nawet ciekawy był, mniej uczęszczany, ale od Mikołeski do Bruśka, to było kilka odcinków mocno kamienistych, zobaczę czy da znaleźć jakieś alternatywne drogi w tamtym rejonie :P Szczegółową mapkę można znaleźć na Stravie.
punkt czerpania wody © szczypiorizka
O dziwo, ostatnia prosta leśna aż do kościoła w Bruśku jest w dosyć dobrym stanie. Jednego roku był piach, innego ostre kamienie, a w tym roku już te kamienie były uklepane, że dało się w miarę po tym przejechać. 
kościół w Bruśku © szczypiorizka
Na Krywałdzie można rzecz tłumy ludzi, ciężko było jakiekolwiek zdjęcie zrobić, aby nikt za mną nie krzyczał, że RODO (chociaż wg prawa to jeśli na zdjęciu jest powyżej 2 osób to można robić fotki bez pytania, a jak ktoś zacznie pyszczeć, to wtedy tę osobę można zblurować).
Mała Panew © szczypiorizka
Dwie szybkie fotki i udałam się w kierunku krzyża i ławeczki.
Krywałd i kupa ludzi © szczypiorizka
szybkie zdjęcie dowodowe © szczypiorizka
Nawet tam, przy dawnej osadzie, byli rowerzyści. Ładna pogoda to i ludzie wyszli do lasu.
nawet ławeczka zajęta © szczypiorizka
No nic, fotka zrobiona i dzida do Koszęcina. Momentami na trasie ciasno. Tuż przed wiaduktem, skręciłam w kierunku na Kalety. Tam zrobiłam zdjęcie remontu mostu nad Małą Panwią.
Kalety dokumentacyjnie © szczypiorizka
Droga powrotna do domu to dalej dzida, w kierunku na Mikołeskę, by potem jeszcze zajrzeć na działkę. Udało się- tata jeszcze tam siedział, więc można było sobie wspólnie posiedzieć i poodpoczywać.
- DST 22.81km
- Czas 01:12
- VAVG 19.01km/h
- Sprzęt Kross Esker 5.0
- Aktywność Jazda na rowerze
spacer po Reptach Śląskich
Sobota, 9 maja 2026 · dodano: 10.05.2026 | Komentarze 4
W końcu będę na bieżąco z wpisami na blogu :) ogarnięcie cyklu chorwackiego zajęło mi trochę czasu 😉
Do rzeczy. W ramach obchodów 500-lecia nadania praw miejskich Tarnowskim Górom, mamy różnego rodzaju imprezy i atrakcje, jedną z nich jest cykl spacerów po wszystkich dzielnicach miasta. Postanowiłam pojechać do Rept Śląskich, gdzie miały oprowadzać moje koleżanki z kopalni, przewodniczki PTTK. Start przy kościele św. Mikołaja.
Kościół św. Mikołaja w Reptach Śl. © szczypiorizka
koleżanka przewodniczka opowiada © szczypiorizka
Kościół ładnie odnowiony.
ambona i jej detale © szczypiorizka
herb Donnersmarcków © szczypiorizka
malunki w kościele św. Mikołaja © szczypiorizka
malunki w kościele św. Mikołaja © szczypiorizka
W ogrodzie farskim znajduje się największy i najstarszy kasztan jadalny w Polsce. Przy różnych okazjach, jest możliwość degustacji tychże kasztanów (np. dożynki czy inne festyny przy parafii). Tamtejszy proboszcz również jest pszczelarzem i można zakupić u niego miód 😁
największy i najstarszy kasztan jadalny w Polsce © szczypiorizka
Przewodniczki bardzo ciekawie opowiadały o różnych miejscach i zabytkach, które znajdują się na dzielnicy. Często przejeżdża się obok jakiegoś budynku, domu i nawet nie zdaje sobie człowiek sprawy jaka historia się za nim kryje. Ssamo położenie Rept Śląskich, dawniej tuż przy granicy polsko- niemieckiej już daje asumpt (o matko, co za słowo 😂) do ciekawych, a czasem niestety trudnych historii.

szyb Karlik (sztolniowy szyb maszynowy nr 22) © szczypiorizka
stop degradacji zabytków © szczypiorizka
Tarnowskie Góry, historia w pigułce i mocnym uproszczeniu: srebro, maszyna parowa, Donnersmarckowie, powstania śląskie, II WŚ, Tragedia Górnośląska. Pod tymi hasłami Repty Śl. również mogą się podpisać i powiedzieć-> tak było.
szyb Karlik (sztolniowy szyb maszynowy nr 22) © szczypiorizka
Oprowadzanie kończymy pod remizą strażacką. Ciekawostka, tamtejsi strażacy posiadają bardzo starą sikawkę strażacką, którą można oglądać podczas pochodu gwarkowskiego 😊.
gwarek z Rept Śląskich © szczypiorizka
- DST 9.32km
- Czas 00:35
- VAVG 15.98km/h
- Sprzęt Velli
- Aktywność Jazda na rowerze
z ojcem
Wtorek, 5 maja 2026 · dodano: 10.05.2026 | Komentarze 4
Dopiero we wtorek udało mi się ogarnąć po urlopie na tyle, aby wyjść na rower. Na luzie z ojcem, cel Boruszowiec i lody w Perełce
kulturalnie © szczypiorizka
- DST 23.37km
- Czas 01:44
- VAVG 13.48km/h
- Sprzęt Velli
- Aktywność Jazda na rowerze
Chorwacja dzień siódmy, epilog i podsumowanie
Piątek, 1 maja 2026 · dodano: 09.05.2026 | Komentarze 8
Wiatr nie odpuszczał, był to powód dla którego zostaliśmy w Starym Gradzie, nie ruszyliśmy na kolejną wyspę (miała być Solta). Wobec tego przewodnicy przygotowali dla nas alternatywną trasę po wyspie Hvar. 
na trasie © szczypiorizka
Taka "zapchajdziura", byle coś pokręcić na rowerze.
taka atrakcja © szczypiorizka
W dodatku wycieczka ta obfitowała w jakieś awarie rowerowe czy też gubienie grupy. To sprawiło, że trasa została okrojona- musieliśmy się na odpowiednią godzinę stawić w marinie, by zapakować rowery na statek.
na trasie © szczypiorizka
lotnisko w polu © szczypiorizka
Po południu dopłynęliśmy do Trogiru. Według oferty wycieczki, powinniśmy czas ten spędzić w Splicie, ale tamtejszy port jest w remoncie. 
Północna Brama i św. Jan z Trogiru © szczypiorizka
W tym dniu mieliśmy zaplanowane zwiedzanie miasta wraz z przewodniczką, nim jednak to nastąpiło, trochę sami eksplorowaliśmy uliczki. Udało mi się zwiedzić z koleżanką Twierdzę Kamerlengo. Dobrze, że do mnie dołączyła- miałabym problem zejść z murów po schodach 😆
w Twierdzy Kamerlengo © szczypiorizka
Twierdza Kamerlengo © szczypiorizka
widok na marinę w Trogirze © szczypiorizka
W trakcie spaceru złapałam jeszcze jedno graffiti
jeszcze jedno graffiti © szczypiorizka
detal © szczypiorizka
Podczas zwiedzania miasta wraz z przewodniczką, trafiliśmy na ciekawe wydarzenie. Mianowicie w pobliskiej katedrze miał miejsce ślub, a goście (wraz z przypadkowymi turystami) czekając aż para młoda wyjdzie z kościoła, zebrała się przed wejściem i zaczęła śpiewać różne chorwackie piosenki. Młodą parę jeszcze kilka razy mijaliśmy później na ulicach Trogiru
Katedra świętego Wawrzyńca w Trogirze © szczypiorizka
chorwacki ślub © szczypiorizka
Trogir © szczypiorizka
Podobnie jak wcześniej odwiedzone miasta chorwackie, Trogir również jest bardzo ładny. Bardzo klimatyczne ulice, sporo knajpek w każdym zakątku, można śmiało dać się zgubić, by potem wyjść gdzieś przy wybrzeżu.
Romeo, Romeo, gdzie jesteś mój Romeo? © szczypiorizka
dziedziniec klasztoru benedyktynek, Trogir © szczypiorizka
grecki bóg Kairos w Trogirze © szczypiorizka
Wieczorem poszłam wypić piwo z częścią ekipy, po czym ulotniłam się do kajuty, by się spakować (cudowne rozmnożenie bagaży 😂).
W sobotę w drodze powrotnej do Polski, zatrzymaliśmy się, by zwiedzić Park Narodowy Jezior Plitwickich. Genialne miejsce, chociaż pierwszy raz w życiu przeszkadzały mi te tłumy turystów. Nie miałam nawet takiego uczucia, gdy zwiedzałam Muzea Watykańskie xD
Jeziora Plitwickie © szczypiorizka
Nad ranem, 3 maja dojechaliśmy do Katowic, gdzie część osób pożegnała się i ruszyła do swoich domów. Ja ruszyłam na rowerze w kierunku Chorzowa Batorego (z bagażem na plecach i w sakwach), gdzie wsiadłam do pociągu.
murale zawsze i wszędzie © szczypiorizka
mam brudny rower © szczypiorizka
Zdążyłam jeszcze w tym dniu zagrać wraz z parafialną orkiestrą na I Komunii Świętej 😂
zdążyłam na granie © szczypiorizka
*część zdjęć z całego cyklu chorwackiego nie jest mojego autorstwa, tylko innych uczestników wyjazdu*
PODSUMOWANIE
To był świetny wyjazd. Tradycyjnie, poznałam super ludzi, z którymi rozmowy się nie kończyły. W dużej mierze krążyły wokół rowerów i wycieczek rowerowych. To naprawdę wspaniałe poznać tyle osób z całej Polski, które mają podobne zainteresowania do moich. Przepiękne widoki, ani razu mi się nie znudziły, czy to siedząc na rowerze, czy płynąc na statku w kierunku kolejnej wyspy. Jedzenie na statku był bardzo smaczne i obfite, śniadania w formie szwedzkiego stołu, a obiady w formie dwóch dań+ przystawka (sałatka, a raczej sałata z oliwą)+ deser. Załoga bardzo sympatyczna i rozmowna, głównie po angielsku rozmawialiśmy z nimi, ale pojedyncze zwroty czy to my po polsku czy to oni po chorwacku- również były zrozumiałe 😊 Kajuty małe, ale czyste, bez problemu się zmieściłam z moimi bagażami. Formuła wyjazdu, polegająca na płynięciu od wyspy do wyspy, którą zwiedzaliśmy na rowerach bardzo fajna. Oszczędzaliśmy na dojeździe autokarem do punktu startu sporo czasu, a dzięki temu, że nocowaliśmy na statku w marinie, zawsze byliśmy w centrum miasta. Wycieczki kończyły się między 15 a 17, więc zawsze było sporo jeszcze czasu na zwiedzanie danego miejsca. W poprzednich wyjazdach do hotelu wracaliśmy między 19 a 20, nim się wykąpałam, zrobiłam pranie, byłam już na tyle zmęczona, że często nie chciało mi się już nigdzie wychodzić. Nie mam zastrzeżeń do przewodników, Sebastiana (z którym jeździłam w grupie), czy Michała (kierownika całego wyjazdu i przewodnika pierwszej grupy rowerowej), bardzo sympatyczni i kompetentni. W razie potrzeby służyli pomocą.
Co do samych tras, to były podjazdy i to sporo 😂 Nie analizowałam wykresów i nie porównywałam tego z poprzednimi wyjazdami, ale sądzę, że były o niebo łatwiejsze od Serbii. Było ciężko, mieliśmy w swojej grupie "sekcję pieszą", ale było to wszystko do ogarnięcia. Na zjazdach było mi zimno 😂 ale znowu pobiłam swój rekord->pokonałam 5km poniżej 9 minut 😛
Jedynie do czego mogę się przyczepić to do tego, że na obiad często czekaliśmy około 2 godzin, mimo, że kapitan dokładnie wiedział, o której się zameldujemy po wycieczce. Nie mam pojęcia z czego to wynikało. W rozpisce rzeczy do zabrania, którą dostaliśmy przed wyjazdem od organizatora, było parę rzeczy, która finalnie w ogóle nie była potrzebna (np zapięcia rowerowe, dla mnie kilogram mniej na plecach to sporo, a tyle mniej więcej waży to łamane zapięcie, które posiadam).
Reasumując, takie mocne 9,5 na 10 przyznaję tej ofercie wycieczki z biura Horyzonty i bardzo ją polecam. Z tym, że nie jestem pewna jak ktoś z chorobą morską zareaguje na tę formę transportu 🤷 i to trzeba mieć na uwadze podczas podejmowania decyzji. 😉
- DST 46.20km
- Czas 03:27
- VAVG 13.39km/h
- Sprzęt Velli
- Aktywność Jazda na rowerze
Chorwacja dzień szósty
Czwartek, 30 kwietnia 2026 · dodano: 09.05.2026 | Komentarze 6
Pogoda w tym dniu była niezbyt zachęcająca. Prognozy wskazywały na opady deszczu.
czekając na start i analiza pogodowa © szczypiorizka
Na szczęście nie padało, ale wiatr był dosyć silny i zimny. Pierwszą dłuższą przerwę mieliśmy w miejscowości Brusje. Jest tam kawiarnia, która zarazem pełni funkcję swego rodzaju muzeum. Są tam przeróżne ciekawe eksponaty, przedmioty użytkowe. Było na czym oko zawiesić.
Family Farm- Brusje © szczypiorizka
foka pszczelarz © szczypiorizka
Po zagrzaniu się herbatą (w moim przypadku), czy też jak większość, kawą, ponownie ruszyliśmy w trasę. 
na trasie © szczypiorizka
na trasie © szczypiorizka
Stari Grad © szczypiorizka
skojarzenie z Call of Duty © szczypiorizka
W tym dniu trasa była podzielona na dwie części. Pierwsza prowadziła z Hvaru do miejscowości Stari Grad. Tam mieliśmy przerwę na obiad na statku, gdzie również wybraliśmy króla i królową morza. Fajna sprawa, wymyśliła ją jedna z uczestniczek. Każdy z nas mógł na kogoś zagłosować i podać przyczynę oddania głosu (np. najbardziej kolorowo ubrana osoba, albo jak w moim przypadku- że mam wszystko w sakwie 😆). Zostałam wicekrólową 😂
król i królowa morza © szczypiorizka
Po obiedzie i wyłonieniu zwycięzców ruszyliśmy na drugą część wycieczki, której celem była Jelsa. Gdzieś w połowie trasy do miasteczka, pierwsza grupa zgubiła jedną osobę. Po około 20 minutach telefonów i ustalaniu miejsca pobytu zguby udało się nam dojechać do celu, gdzie mieliśmy trochę czasu wolnego. Pogoda dalej nie była zachęcająca, wciąż mocno wiało i było zimno. Nie miałam ochoty gdzieś siadać w kawiarnianym ogródku, dlatego z koleżanką pokręciłyśmy się między uliczkami.
wietrzna Jelsa © szczypiorizka
jadę © szczypiorizka
jakiś dziwny ten Napoleon © szczypiorizka
Po przeanalizowaniu sytuacji pogodowej, zdecydowałam się wrócić do Starego Gradu wraz z pierwszą grupą (po prostu ruszała wcześniej).
z rąsi na szybko © szczypiorizka
Pierwsza grupa rzeczywiście miała szybsze tempo niż nasza. Może to dlatego, że większość stanowiły elektryki 😛
kolega robił © szczypiorizka
Wieczór spędziliśmy w fajnej knajpce w Starym Gradzie.
Stari Grad © szczypiorizka
*część zdjęć z całego cyklu chorwackiego nie jest mojego autorstwa*



