Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi szczypiorizka z miasteczka Tarnowskie Góry-Strzybnica. Mam przejechane 15241.73 Jeżdżę z prędkością średnią 16.20 km/h i się wcale nie chwalę.
Więcej o mnie.

Luknij na Stravę


Strava

Tak jest


2023button stats bikestats.pl

Tak było


2022button stats bikestats.pl 2021button stats bikestats.pl 2020button stats bikestats.pl 2019button stats bikestats.pl 2018button stats bikestats.pl 2017button stats bikestats.pl 2016button stats bikestats.pl 2015button stats bikestats.pl 2014button stats bikestats.pl 2013button stats bikestats.pl 2012button stats bikestats.pl 2011button stats bikestats.pl

Archiwum bloga

Wpisy archiwalne w kategorii

Alpe Adria

Dystans całkowity:397.40 km (w terenie 0.00 km; 0.00%)
Czas w ruchu:25:41
Średnia prędkość:15.47 km/h
Liczba aktywności:6
Średnio na aktywność:66.23 km i 4h 16m
Więcej statystyk
  • DST 60.17km
  • Czas 03:54
  • VAVG 15.43km/h
  • Sprzęt Velli
  • Aktywność Jazda na rowerze

Alpe Adria dzień 6 FINAŁ :-)

Piątek, 1 lipca 2022 · dodano: 04.07.2022 | Komentarze 6

Wczorajszy dzień przyniósł nam niestety mały wypadek- jedna z uczestniczek niefortunnie się przewróciła na rowerze i nie mogła już kontynuować jazdy.
Dziś pozostało nam niewiele kilometrów do końca wyprawy.
Palmanova
Palmanova © szczypiorizka

Pierwszym ważnym punktem na naszej drodze było miasteczko Palmanova, wybudowane na planie wieloramiennej gwiazdy. Miasto- twierdza jest wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Chwila wolnego na konsumpcję lodów, krótkie pokręcenie się po mieście.
Palmanova
Palmanova © szczypiorizka

trzeba było to uwiecznić
trzeba było to uwiecznić © szczypiorizka

trzeba było to uwiecznić
trzeba było to uwiecznić © szczypiorizka

gdzieś na trasie
gdzieś na trasie © szczypiorizka

Międzyczasie nieplanowane postoje z powodu złapania dętki przez jednego z uczestników (w sumie ów uczestnik zaliczył podwójną dętkę, wymienił jedną, po czym okazało się, że nowa jest również przebita).
stanowisko archeologicznej przed Bazyliką w Akwilei
stanowisko archeologicznej przed Bazyliką w Akwilei © szczypiorizka

To miejsce jest dla mnie pechowe. Na jakieś 10 km przed końcem również złapałam kapcia :/ Dokulałam się na teren Bazyliki, gdzie chłopaki pomogły mi wymienić dętkę. Dużo czasu niestety na to zeszło. Przez co znowu tylko jednym okiem mogłam zwiedzić wnętrza świątyni, gdzie znajduje się największa na świecie mozaika.
Bazylika Matki Bożej Wniebowziętej w Akwilei
Bazylika Matki Bożej Wniebowziętej w Akwilei © szczypiorizka

Bazylika Matki Bożej Wniebowziętej w Akwilei
Bazylika Matki Bożej Wniebowziętej w Akwilei © szczypiorizka

Bazylika Matki Bożej Wniebowziętej w Akwilei
Bazylika Matki Bożej Wniebowziętej w Akwilei © szczypiorizka

Ostatni odcinek pokonywałam nie dość, że z wielką obawą o koło- dętka źle się ułożyła i koło mi "biło", to jeszcze wiatr mocno utrudniał jazdę.
tuż przed Grado
tuż przed Grado © szczypiorizka

ciekawa forma pochwalenia się zaręczynami
ciekawa forma pochwalenia się zaręczynami © szczypiorizka

marina w Grado
marina w Grado © szczypiorizka

Trochę miasto okrążyliśmy, szukając końca trasy- był na parkingu jakieś 1,5 km od plaży :/ Na szczęście, był czas na wykąpanie się w morzu i odpoczynek. Tu niestety zawiodła wzajemna komunikacja, bowiem w Akwilei znowu się podzieliliśmy, część poszła na obiad, część pojechała prosto do Grado. Skutek był taki, że część osób czekała przeszło godzinę na drugą grupę, która nie poinformowała, o której dojedzie do punktu zbiórki.
tak sobie patrzę w dal
tak sobie patrzę w dal © szczypiorizka

Wyjazd był kapitalny. Pogoda dopisała (wiadomo, upały są męczące, ale wolę to niż zimno i deszcz). Jedzenie pyszne- chociaż trochę musieliśmy się nagimnastykować, by wstrzelić się w naszą porę obiadową. Grupa, całkiem obcych sobie ludzi- szybko znalazła wspólny język- głównie opowiadaliśmy o swoich wyczynach rowerowych :-)
Mimo kilku niedogodności przed trasą (zepsuty samochód), na trasie (wypadek i przebite dętki, w sumie 4 u 3 uczestników), niedogadania się co do godziny końcowej zbiórki w Grado- organizatorzy spisali się na medal. Jeśli jeszcze będę miała okazję na taką wyprawę rowerową, na pewno z tym biurem podróży pojadę ;-)
Kategoria Alpe Adria


  • DST 87.86km
  • Czas 05:18
  • VAVG 16.58km/h
  • Sprzęt Velli
  • Aktywność Jazda na rowerze

Alpe Adria dzień 4

Środa, 29 czerwca 2022 · dodano: 04.07.2022 | Komentarze 7

Dziś, według licznych opisów szlaku- czekały na nas jedne z najpiękniejszych widoków na trasie. Zarazem jeden z najlepszych odcinków pod względem jazdy- mało przewyższeń.
Pogoda z rana nie nastrajała do jazdy. Trochę popadało, część przeczekaliśmy w jednej z restauracji (już po stronie włoskiej), a potem pod nieczynną stacją kolejową.
Jeden z najfajniejszych momentów-> przekroczenie granicy z Włochami.
Fiat 500 i jakaś tam gestykulująca osoba xD
Fiat 500 i jakaś tam gestykulująca osoba xD © szczypiorizka

Najpierw dotarłam z mniejszą grupką, gdzie zrobiliśmy sobie sesję zdjęciową, potem dojechała reszta ferajny.
z prawie całą ekipą na granicy
z prawie całą ekipą na granicy © szczypiorizka

Na dzień dobry, podjazd zaraz za granicą. No masakra.
na dzień dobry Włochy nas przywitały podjazdem
na dzień dobry Włochy nas przywitały podjazdem © szczypiorizka

15% nachylenie O_o Znowu rower się pchało, a potem ostro z górki, po dziwnym szutrze- tu też sprowadzaliśmy rowery- lepiej nie ryzykować upadkiem.
na trasie
na trasie © szczypiorizka

Mimo braku słońca przez większą część dnia, widoki dalej piękne, chmury fantastycznie oplatały góry. Niestety tego piękna nie potrafiłam ująć na fotkach (często robione z poziomu siodełka, no i moje umiejętności obsługi aparatu pozostawiają jeszcze wiele do życzenia).
na trasie
na trasie © szczypiorizka

Znaczną część drogi przebyliśmy po nieczynnej trasie kolei wąskotorowej. Genialne rozwiązanie. Szkoda, że u nas jest to mocno w powijakach (patrz Żelazny Szlak Kolejowy).
tunel, jeden z wielu
tunel, jeden z wielu © szczypiorizka

Dużo dłuższych i krótszych tuneli, czasem przez most zawieszony wiele metrów nad ziemią- super. 
jedno z oznaczeń szlaku
jedno z oznaczeń szlaku © szczypiorizka

kolejny tunel
kolejny tunel © szczypiorizka

Niektóre tunele, miały oświetlenie na czujkę, która niestety późno reagowała. Czasem tylko latarki nam oświetlały drogę.
co ja pacze
co ja pacze © szczypiorizka

na trasie nieczynnej kolei
na trasie nieczynnej kolei © szczypiorizka

Szkoda, że większość stacji kolejowych, była zdewastowana- w żaden sposób ich nie odnowili, nie przekształcili w jakieś kawiarnie, miejsca postoju, toalety.
Tak naprawdę, to chyba tylko jedna stacja została zamieniona na knajpę.
knajpa u zawiadowcy
knajpa u zawiadowcy © szczypiorizka

Przynajmniej innych nie kojarzę.
żuraw kolejowy
żuraw kolejowy © szczypiorizka

wodospad i sesja zdjęciowa
wodospad i sesja zdjęciowa © szczypiorizka

kolejny wodospad na naszej drodze
kolejny wodospad na naszej drodze © szczypiorizka

Tuż przed Moggio Udinese szlak po starej trasie kolejowej się kończy. Zjechaliśmy w kierunku miasteczka, by potem wjechać na drogę krajową SS13 (początkowo myślałam, że to autostrada, ale ona biegnie równolegle), tak Alpe Adria jest oficjalnie poprowadzona.
Moggio Udinese
Moggio Udinese © szczypiorizka

Wieczorem czekała na nas kolacja w przyhotelowej restauracji. Kelner był fantastycznym przykładem typowego Włocha, dużo gestykulował, zabawiał nas, język włoski, mieszał się z angielskim i niemieckim- każdy się dogadał->pizza przepyszna.
Kategoria Alpe Adria


  • DST 74.02km
  • Czas 04:20
  • VAVG 17.08km/h
  • Sprzęt Velli
  • Aktywność Jazda na rowerze

Alpe Adria dzień 3

Wtorek, 28 czerwca 2022 · dodano: 04.07.2022 | Komentarze 2

Kolejny dzień podróży rowerowej. W dalszym ciągu bardzo ciepło, wręcz gorąco (ja tam lubię upały :P)
na trasie
na trasie © szczypiorizka

na trasie
na trasie © szczypiorizka

Trasa dalej wiodła przez mniejsze lub większe pagórki. Często wzdłuż rzeki Möll albo Drawy.
odpoczynek po wjeździe na górkę
odpoczynek po wjeździe na górkę © szczypiorizka

Widoki ciągle zapierają dech w piersiach. Jest na czym oko zawiesić.
Radl Rast Penk
Radl Rast Penk © szczypiorizka

oryginalna skrzynka na listy
oryginalna skrzynka na listy © szczypiorizka

Po drodze mijamy małe miasteczka, czy też wsie. Zero sklepów, czy też kawiarni. Na przerwę około obiadową zatrzymujemy się w miejscowości Spittal an der Drau (my to skróciliśmy-> że jedliśmy w Szpitalu xD)
na trasie
na trasie © szczypiorizka

na trasie
na trasie © szczypiorizka

Gdzieś w połowie (albo za połową) znaleźliśmy takie to małe jeziorko
miejsce na odpoczynek
miejsce na odpoczynek © szczypiorizka

Nie było innej opcji jak krótki odpoczynek na schłodzenie nóg. Przewodnik wycieczki nawet pokusił się o morsowanie- woda górska- bardzo lodowata :-)
krótki odpoczynek
krótki odpoczynek © szczypiorizka

Niedaleko Villach (gdzieś koło Gummern) złapał nas deszcz. Wręcz ulewa, schowaliśmy się pod mostem, by  ją przeczekać, w pewnym momencie przerodziła się w krótką, ale konkretną wichurę (+ burza, ładnie waliły pioruny).
deszcz nas złapał
deszcz nas złapał © szczypiorizka

Na kwaterach nie mieliśmy prądu z powodu burzy (na szczęście krótko). Spaliśmy w dwóch lokalizacjach- część w centrum, ja się załapałam na obrzeża miasta.
oryginalny wieszak
oryginalny wieszak © szczypiorizka

widok z hotelu
widok z hotelu © szczypiorizka

końkurs
końkurs © szczypiorizka

Rano na stołówce przywitał nas taki miły gość
piesio na stołówce
piesio na stołówce © szczypiorizka

Czekał tylko aż coś mu spadnie ze stołu ^^


Kategoria Alpe Adria


  • DST 56.38km
  • Czas 04:04
  • VAVG 13.86km/h
  • Sprzęt Velli
  • Aktywność Jazda na rowerze

Alpe Adria dzień 2

Poniedziałek, 27 czerwca 2022 · dodano: 03.07.2022 | Komentarze 2

O dziwo po ciężkim zakończeniu pierwszego dnia- nie miałam żadnych zakwasów, nic mnie nie bolało. To dobry znak.
jakieś oznaczenia się pojawiają
jakieś oznaczenia się pojawiają © szczypiorizka

Na początek rowerowo wracamy do St. Johann im Pongau, więc to co się umęczyłam wczoraj, mogę teraz z uśmiechem na twarzy zjechać z górki :-)
Następnie przez kolejne miejscowości jedziemy w kierunku na Bad Gastein.
to dziewczynka!
to dziewczynka! © szczypiorizka

Dalej bardzo ciepło.
 bitte nicht so schnell
bitte nicht so schnell © szczypiorizka

W tym dniu po raz pierwszy mamy okazję przejechać rowerami tunel- najpierw taki, gdzie ścieżka poprowadzona jest obok ruchu samochodowego, więc jest bardzo głośno.
pierwszy z tuneli na trasie
pierwszy z tuneli na trasie © szczypiorizka

Później mamy okazję przejechać taki osobny tunel dla rowerów.
kolejny tunel
kolejny tunel © szczypiorizka

Fajnie, bo chłodno w nim :-)
prawie cała nasza ferajna
prawie cała nasza ferajna © szczypiorizka

Gdzieś na 10 kilometrów przed końcem zaczyna się masakryczny podjazd, całą drogę prowadziłam rower, inaczej nie szło. Wody mi praktycznie zabrakło na szczycie, a zwykłych sklepów w Austrii ciężko uświadczyć po drodze. Na szczęście jakieś tam poidełko na szczycie było (albo fontanna to była? xD)
Bad Gastein Pfarrkirche
Bad Gastein Pfarrkirche © szczypiorizka

Na szczycie Bad Gastein krótka przerwa na sesję fotograficzną. Przez miasto przepływa Gasteiner Ache. Wisienką na torcie jest wodospad  (341 m wysokości)
wodospad w Bad Gastein
wodospad w Bad Gastein © szczypiorizka

przy wodospadzie w Bad Gastein
przy wodospadzie w Bad Gastein © szczypiorizka

Koniec śladu na parkingu Billa- tam czekało na mnie zimne pyszne piwo xD
Kategoria Alpe Adria


  • DST 81.26km
  • Czas 05:32
  • VAVG 14.69km/h
  • Sprzęt Velli
  • Aktywność Jazda na rowerze

Alpe Adria dzień 1

Niedziela, 26 czerwca 2022 · dodano: 03.07.2022 | Komentarze 5

Po sobotnim dojeździe do Austrii busami z wielkimi przygodami (straciliśmy kilka godzin, ze względu na awarię jednego z samochodów), przespaliśmy kilka godzin, po czym ruszyliśmy na szlak. 15 uczestników z całej praktycznie Polski, dwóch przewodników oraz kierowca- tak się prezentowała nasza wesoła ferajna. Dzięki albo raczej przez awarię i bardzo długą jazdę do miejsca początkowego- zapoznaliśmy się ze sobą, atmosfera w grupie od samego początku była bardzo fajna.
Zaczęliśmy w Salzburgu- mieście Mozarta. Miasto pełne turystów, czasami rower prowadziliśmy między uliczkami. 
fontanna zaliczona
fontanna zaliczona © szczypiorizka

rezydencja salzburska
rezydencja salzburska © szczypiorizka

Szkoda, że nie było czasu, by je dokładniej obejrzeć.
gdzieś w centrum Salzburga
gdzieś w centrum Salzburga © szczypiorizka

Sam Szlak w mieście słabo oznaczony, szczerze, to nie przypominam sobie, by jakikolwiek znak mijaliśmy. Opieraliśmy się na śladzie, który dostaliśmy przed wyjazdem.
Nie obyło się bez zmiany trasy- ślad prowadził przez nieaktualne ścieżki, które mocno zarosły.
Salzburg
Salzburg © szczypiorizka

na trasie
na trasie © szczypiorizka

widoki zacne
widoki zacne © szczypiorizka

Ciepło, pogodnie, widoki genialne.
na trasie
na trasie © szczypiorizka

Jazda pod względem przewyższeń-w początkowej fazie znośna, zdarzało się już jechać pod górkę, ale wszyscy dawaliśmy radę.
W Golling chętni poszli zobaczyć wodospady.
stary młyn w Golling
stary młyn w Golling © szczypiorizka

wodospad w Golling
wodospad w Golling © szczypiorizka

Piękne miejsce- trochę chłodu też się nam przydało. 
na trasie
na trasie © szczypiorizka

dużo takich
dużo takich "pachołków" mijaliśmy © szczypiorizka

Spotykamy na trasie sporo rowerzystów, dużo niemieckojęzycznych, ale i Polaków. Królują elektryki, my tu się męczyliśmy na coraz częściej pojawiających się konkretniejszych podjazdach, a obok spokojnie przemyka emeryt z uśmiechem na ustach xD
na trasie
na trasie © szczypiorizka

Gdzieś od około 70 kilometra poczułam się jak na Tour de France. Za Saint Johann im Pongau zaczęły się masakryczne podjazdy, rozdzieliliśmy się na kilka grup- każdy jechał (albo pchał) swoim tempem. Masakra, ciężko było. Ogółem to ja przez całą podróż jechałam z jedną sakwą, gdzie miałam wodę, narzędzia w razie awarii, aparat fotograficzny i coś przeciwdeszczowego- więc tak na "lekko" totalnie nie jechałam. Koniec końców udało się, dojechałam do miejsca noclegowego w Wagrain :-)

Kategoria Alpe Adria


  • DST 37.71km
  • Czas 02:33
  • VAVG 14.79km/h
  • Sprzęt Velli
  • Aktywność Jazda na rowerze

Alpe Adria- prolog

Piątek, 24 czerwca 2022 · dodano: 03.07.2022 | Komentarze 2

Nadszedł "ten dzień" :P mój urlop, który zarazem był tygodniową wyprawą rowerową. Zakupiłam zorganizowaną wycieczkę rowerową "Alpe Adria" -> Start w Salzburgu, meta w Grado.
Pierwszym etapem, jeszcze przed właściwym rozpoczęciem podróży, był dojazd rowerem do Gliwic, skąd pociągiem udałam się do Gniezna.
na trasie
na trasie © szczypiorizka

Dużo ludzi, rowerów- pociąg relacji Przemyśl- Gdynia. Głównie jadących nad morze.
Dzięki serdeczności ludzi bez problemu zarówno zapakowałam rower do wagonu, jak i nie miałam problemu z wyjściem na peron w Gnieźnie :-)
Najpierw pojechałam na kwaterę trochę się ogarnąć. Potem na centrum, by je zobaczyć "jednym okiem" i coś zjeść.
Bazylika prymasowska Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Gnieźnie
Bazylika prymasowska Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Gnieźnie © szczypiorizka

Liczę na to, że jeszcze się tu zjawię i dokładniej obejrzę to miasto (mam do "zaliczenia" między innymi Muzeum Początków Państwa Polskiego :P)
widok na archikatedrę gnieźnieńską
widok na archikatedrę gnieźnieńską © szczypiorizka

W tym dniu tuż przy katedrze miał odbyć się koncert, w ramach Dni Gniezna (Żabson bodajże w tym dniu grał).
Bolesław Chrobry
Bolesław Chrobry © szczypiorizka

budynek Poczty Polskiej
budynek Poczty Polskiej © szczypiorizka

Pociąg miał spore, około godzinne opóźnienie, dlatego za dużo nie pojeździłam po centrum- za bardzo byłam zmęczona, a następnego dnia miałam wcześnie pobudkę (przed 5).