Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi szczypiorizka z miasteczka Tarnowskie Góry-Strzybnica. Mam przejechane 20402.48 kilometrów w tym 0.00 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 16.51 km/h i się wcale nie chwalę.
Suma podjazdów to 365 metrów.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy szczypiorizka.bikestats.pl

Archiwum bloga

Wpisy archiwalne w kategorii

Chorwacja

Dystans całkowity:103.90 km (w terenie 0.00 km; 0.00%)
Czas w ruchu:07:19
Średnia prędkość:14.20 km/h
Liczba aktywności:3
Średnio na aktywność:34.63 km i 2h 26m
Więcej statystyk
  • DST 45.33km
  • Czas 03:15
  • VAVG 13.95km/h
  • Sprzęt Velli
  • Aktywność Jazda na rowerze

Chorwacja dzień trzeci

Poniedziałek, 27 kwietnia 2026 · dodano: 06.05.2026 | Komentarze 1

Start w miejscowości Kučište, by już po paru kilometrach zrobić sobie przerwę na krótkie zwiedzanie Orebić.
jak w Toskanii
jak w Toskanii © szczypiorizka

Jedni szukali otwartej kawiarni i kawy, inni pieszo eksplorowali wąskie uliczki.
kolejne skojarzenie, tym razem z Maltą
kolejne skojarzenie, tym razem z Maltą © szczypiorizka

detal
detal © szczypiorizka

kot mnie drapie po plecach
kot mnie drapie po plecach © szczypiorizka

W ogóle to podczas całego pobytu w Chorwacji mijaliśmy się zarówno na wodzie, jak i na drodze z inną grupą rowerzystów (zagraniczna ekipa), których miejscem noclegowym był statek. Często byliśmy zacumowani obok siebie. Także i tu, w Orebiću natrafiliśmy na siebie.
z widokiem na sąsiednie wysepki
z widokiem na sąsiednie wysepki © szczypiorizka

dziki na drodze
dziki na drodze © szczypiorizka

tam z dołu przyjechaliśmy
tam z dołu przyjechaliśmy © szczypiorizka

W miejscowości Potomje mielismy kolejną przerwę, tym razem w lokalnym sklepiku (był otwarty 😛), by następnie udać się do tunelu Dignač. Wąski, nieduży tunel, ale kilka samochodów nas minęło na trasie.
jedyny tunel na trasie
jedyny tunel na trasie © szczypiorizka

Na jednym z pit stopów znowu miałam skojarzenie widokowe, tym razem z jednym z filmów z Bonda "Człowiek ze złotym pistoletem".
skojarzenie z Bondem
skojarzenie z Bondem © szczypiorizka

Oficjalnie meta była w Trsteniku, ale jeszcze całą ekipą pojechaliśmy na rowerach do Žuljany, gdzie mieliśmy praktycznie całą plażę dla siebie. Znalazło się sporo śmiałków, którzy postanowili sprawdzić jak się pływa w zimnej wodzie. Ja standardowo- tylko stópki 😂
boisko z muralem i widokiem na morze
boisko z muralem i widokiem na morze © szczypiorizka

Bardziej niż wodą, byłam zainteresowana sąsiednim boiskiem i malunkami.
Žuljana
Žuljana © szczypiorizka

kibicowski mural
kibicowski mural © szczypiorizka

kolejny piękny widok
kolejny piękny widok © szczypiorizka

złocieniec dalmatyński i dziewanna
złocieniec dalmatyński i dziewanna © szczypiorizka

W Žuljanie, gdzie nocowaliśmy, było miejsce widokowe przy Kościele św. Michała.
Trstenik i nasz statek
Trstenik i nasz statek © szczypiorizka

Kościół św. Michała
Kościół św. Michała © szczypiorizka

Wieczorem załoga statku wyszła na ląd, by pograć w bule. Postanowiliśmy im pokibicować. 
wieczorne kibicowanie załodze statku
wieczorne kibicowanie załodze statku © szczypiorizka


Kategoria Chorwacja


  • DST 26.66km
  • Czas 01:57
  • VAVG 13.67km/h
  • Sprzęt Velli
  • Aktywność Jazda na rowerze

Chorwacja prolog+ dzień pierwszy

Sobota, 25 kwietnia 2026 · dodano: 05.05.2026 | Komentarze 2

W tym roku ponownie wyruszyłam na podróż rowerową z Biurem Podróży "Horyzonty". Tym razem padło na rowerowy rejs po Adriatyku. Najpierw należało się dostać do punktu zbiórki, siostra zabrała mi wcześniej bagaże, ja na lekko dojechałam do dworca PKP w Tarnowskich Górach, następnie pociągiem do Chorzowa Batorego, skąd spokojnie dojechałam do punktu zbiórki, czyli Katowic Załęża (już z bagażem na plecach i bagażniku).
mural na dzień dobry
mural na dzień dobry © szczypiorizka

Na miejscu czekała jeszcze jedna grupa podróżnych, ich autokar miał około godzinne opóźnienie, a wybierali się do Toskanii (wycieczka tzw. nadmorska, ja byłam na kontynentalnej).
Na szczęście nasz autokar miał dużo krótsze opóźnienie. Po spakowaniu bagaży i rowerów czekała nas całonocna jazda do Trogiru, a tam zacumowany był nasz statek "Labrador", który przez następne dni miał być naszym "domem".
witamy na pokładzie
witamy na pokładzie © szczypiorizka

Po krótkim odpoczynku oraz odprawie, gdzie poznaliśmy załogę oraz zasady panujące na statku, popłynęliśmy na wyspę Brač.
przygodę czas zacząć
przygodę czas zacząć © szczypiorizka

Statek prezentował się całkiem zacnie, skromny (patrząc w następnych dniach na inne jednostki pływające), ale było czysto i schludnie. Czego chcieć więcej 😁
Labrador
Labrador © szczypiorizka

z widokiem na jakieś miasteczko
z widokiem na jakieś miasteczko © szczypiorizka

Po dopłynięciu na wyspę, wypakowaliśmy nasze rowery i ruszyliśmy na rekonesans.
czasami tak wyglądał transport rowerów
czasami tak wyglądał transport rowerów © szczypiorizka

Miałam szczęście, że już pierwszego dnia pobytu w Chorwacji trafiłam na murale. 
murale muszą być
murale muszą być © szczypiorizka

mural na wyspie Brać
mural na wyspie Brać © szczypiorizka

Widoki od pierwszych kilometrów robiły wrażenie.
takie widoki to w następnych dniach codzienność
takie widoki to w następnych dniach codzienność © szczypiorizka

Nikt nie mówił, że będzie łatwo. Od razu na dzień dobry jakaś konkretna górka się nam trafiła, ale piękne widoki wynagradzały wszystko. Meta w miejscowości Sumartin.


Kategoria Chorwacja


  • DST 31.91km
  • Czas 02:07
  • VAVG 15.08km/h
  • Sprzęt Velli
  • Aktywność Jazda na rowerze

Chorwacja dzień drugi

Sobota, 25 kwietnia 2026 · dodano: 06.05.2026 | Komentarze 1

Niedzielną wycieczkę spędziliśmy na wyspie Hvar. Początek i koniec danego odcinka każdego dnia był uzależniony od decyzji kapitana, bowiem różne czynniki sprawiały, że statek cumował czasem w innych miejscach niż pierwotnie zakładano. Zamiast startu w Jelsa, zaczęliśmy niedaleko miejscowości Gdinj, potem minęliśmy Bogomlje, a trasę zakończyliśmy w Sućuraju.
widoki z wyspy Hvar
widoki z wyspy Hvar © szczypiorizka

W dalszym ciągu pogoda dopisywała. 
cyprysy niczym we Włoszech
cyprysy niczym we Włoszech © szczypiorizka

Widoki bajka, nawet przypominały mi trochę słynną Route 66, tylko w wersji europejskiej.
na trasie
na trasie © szczypiorizka

kolejny piękny widok
kolejny piękny widok © szczypiorizka

Wśród uczestników był między innymi botanik oraz miłośniczka przypraw/ziół i kulinariów. To sprawiało, że czasem zwracałam większą uwagę na roślinność.
karpobrot jadalny
karpobrot jadalny © szczypiorizka

pozowanie z cudzymi rowerami to u mnie norma
pozowanie z cudzymi rowerami to u mnie norma © szczypiorizka

W połowie trasy zostaliśmy zaproszeni na degustację lokalnych oliw. Najpierw w pierwszym miejscu, była to raczej mała manufaktura, gdzie oprócz oliwy robiono różne nalewki- nawet niektóre mi smakowały 😁 Drugie miejsce było już bardziej prestiżowe- Rajski vrt Radojković. Dzięki uprzejmości gospodarza, poszliśmy budynku, gdzie wytwarza się oliwę, a następnie mogliśmy przejść się po jego ogrodzie. Na końcu była degustacja kilku rodzajów oliw, a wisienką na torcie (dla mnie) były lody śmietankowe polane oliwą cytrynową. Przepyszne.
degustacja lodów polanych oliwą
degustacja lodów polanych oliwą © szczypiorizka

Chętni mogli na miejscu kupić oliwy, a także produkty z lawendy. Dobrze, że miałam dużą sakwę 😆
W Sućuraju tuż przy porcie był świetny mural, nawet na asfalcie namalowane były rybki. Była chwila przerwy na różne sesje zdjęciowe po czym zapakowaliśmy się na statek.
mural w Sućuraj
mural w Sućuraju © szczypiorizka

pakujemy się na statek
pakujemy się na statek © szczypiorizka

Udaliśmy się w kierunku Półwyspu Pelješac, a dokładnie miejscowości Kučište.
taki widok z kajuty to codzienność w moim wydaniu
taki widok z kajuty to codzienność w moim wydaniu © szczypiorizka

Jestem totalnym szczurem lądowym, nie spodziewałam się, że płynąc, będzie dosyć wiało i bez długiej bluzy na pokładzie się nie obejdzie. Przynajmniej pranie szybko schło xD.
płynąc na Kućište
płynąc na Kućište © szczypiorizka

Po dotarciu do miasteczka, poszłam z koleżanką do sklepu, niestety to była niedziela- sklep zamknięty.
lekko creepy
lekko creepy © szczypiorizka

Za to udało się pójść całą ekipą wycieczkową na zachód słońca. Potem w kilka osób zatrzymaliśmy się przy knajpce, która w tym dniu po raz pierwszy się otwarła w nowym sezonie. Mieliśmy szczęście.
zachód słońca na końcu miasteczka Kućište
zachód słońca na końcu miasteczka Kućište © szczypiorizka


Kategoria Chorwacja