Info
Suma podjazdów to 365 metrów.
Więcej o mnie.
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2026, Kwiecień9 - 27
- 2026, Marzec6 - 27
- 2026, Styczeń1 - 5
- 2025, Listopad1 - 0
- 2025, Październik3 - 10
- 2025, Wrzesień11 - 55
- 2025, Sierpień16 - 93
- 2025, Lipiec7 - 36
- 2025, Czerwiec10 - 68
- 2025, Maj7 - 48
- 2025, Kwiecień7 - 39
- 2025, Marzec7 - 25
- 2025, Styczeń1 - 8
- 2024, Październik6 - 35
- 2024, Wrzesień6 - 20
- 2024, Sierpień10 - 41
- 2024, Lipiec8 - 28
- 2024, Czerwiec6 - 23
- 2024, Maj7 - 27
- 2024, Kwiecień8 - 34
- 2024, Marzec3 - 7
- 2024, Luty3 - 11
- 2023, Listopad1 - 0
- 2023, Październik4 - 12
- 2023, Wrzesień8 - 23
- 2023, Sierpień8 - 16
- 2023, Lipiec11 - 19
- 2023, Czerwiec11 - 18
- 2023, Maj8 - 7
- 2023, Kwiecień7 - 4
- 2022, Listopad1 - 3
- 2022, Październik7 - 11
- 2022, Wrzesień2 - 2
- 2022, Sierpień6 - 11
- 2022, Lipiec10 - 29
- 2022, Czerwiec14 - 37
- 2022, Maj15 - 27
- 2022, Kwiecień3 - 9
- 2022, Marzec2 - 8
- 2021, Październik1 - 5
- 2021, Wrzesień3 - 4
- 2021, Sierpień3 - 17
- 2021, Lipiec5 - 13
- 2021, Czerwiec10 - 51
- 2021, Maj6 - 24
- 2021, Kwiecień3 - 13
- 2021, Marzec2 - 7
- 2021, Luty2 - 5
- 2020, Grudzień1 - 5
- 2020, Listopad1 - 6
- 2020, Październik4 - 9
- 2020, Wrzesień7 - 18
- 2020, Sierpień7 - 12
- 2020, Lipiec5 - 5
- 2020, Czerwiec8 - 16
- 2020, Maj8 - 13
- 2020, Kwiecień4 - 13
- 2019, Grudzień1 - 6
- 2019, Październik4 - 4
- 2019, Wrzesień4 - 12
- 2019, Sierpień7 - 15
- 2019, Lipiec3 - 8
- 2019, Czerwiec12 - 20
- 2019, Maj5 - 9
- 2019, Kwiecień3 - 8
- 2019, Marzec2 - 10
- 2018, Październik3 - 7
- 2018, Wrzesień7 - 13
- 2018, Sierpień5 - 8
- 2018, Lipiec5 - 4
- 2018, Czerwiec6 - 3
- 2018, Maj8 - 0
- 2018, Kwiecień5 - 0
- 2018, Marzec1 - 0
- 2018, Styczeń1 - 0
- 2017, Wrzesień3 - 0
- 2017, Sierpień5 - 0
- 2017, Lipiec6 - 4
- 2017, Czerwiec6 - 0
- 2017, Maj1 - 0
- 2017, Kwiecień1 - 1
- 2016, Październik2 - 0
- 2016, Wrzesień3 - 0
- 2016, Sierpień3 - 1
- 2016, Lipiec3 - 0
- 2016, Czerwiec4 - 1
- 2016, Maj3 - 0
- 2016, Kwiecień4 - 2
- 2016, Styczeń1 - 1
- 2015, Listopad1 - 1
- 2015, Sierpień6 - 0
- 2015, Czerwiec2 - 0
- 2015, Maj7 - 0
- 2015, Kwiecień3 - 0
- 2015, Marzec1 - 4
- 2014, Listopad1 - 0
- 2014, Październik6 - 0
- 2014, Wrzesień8 - 1
- 2014, Sierpień8 - 0
- 2014, Lipiec8 - 0
- 2014, Czerwiec11 - 0
- 2014, Maj10 - 1
- 2014, Kwiecień7 - 1
- 2014, Marzec3 - 1
- 2014, Luty1 - 0
- 2014, Styczeń1 - 5
- 2013, Grudzień2 - 3
- 2013, Listopad12 - 0
- 2013, Październik5 - 3
- 2013, Wrzesień5 - 15
- 2013, Sierpień18 - 6
- 2013, Lipiec17 - 9
- 2013, Czerwiec12 - 12
- 2013, Maj14 - 7
- 2013, Kwiecień14 - 10
- 2012, Listopad1 - 3
- 2012, Październik5 - 5
- 2012, Wrzesień7 - 3
- 2012, Sierpień8 - 3
- 2012, Lipiec15 - 4
- 2012, Czerwiec8 - 11
- 2012, Maj8 - 5
- 2012, Kwiecień4 - 1
- 2012, Marzec3 - 1
- 2011, Listopad1 - 1
- 2011, Październik2 - 0
- 2011, Wrzesień17 - 2
- 2011, Sierpień8 - 2
- 2011, Lipiec8 - 5
dalej od TG i okolic
| Dystans całkowity: | 3917.69 km (w terenie 0.00 km; 0.00%) |
| Czas w ruchu: | 227:52 |
| Średnia prędkość: | 17.19 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 37.52 km/h |
| Suma podjazdów: | 174 m |
| Suma kalorii: | 772 kcal |
| Liczba aktywności: | 76 |
| Średnio na aktywność: | 51.55 km i 2h 59m |
| Więcej statystyk | |
- DST 73.80km
- Czas 04:20
- VAVG 17.03km/h
- Sprzęt Velli
- Aktywność Jazda na rowerze
rajzowanie z Jarkiem
Sobota, 18 kwietnia 2026 · dodano: 18.04.2026 | Komentarze 4
Nie spodziewałam się, że dzisiaj ponownie wykręcę konkretne kilometry. Dzisiejsza wycieczka to zasługa Jarka. Ugadaliśmy się na Chechle . Oczywiście co mogło się stać? Jak się dałam do czytania książki -"Czarne niebo" Pawła Leśniaka (polecam, takie post apo, wciąga), to już wiedziałam, że się spóźnię na umówioną godzinę. Byłam na tyle kulturalna :P że oznajmiłam to już prawie godzinę wcześniej xD
W każdym bądź razie, udało się nam w końcu spotkać, by ponownie coś pokręcić. Najpierw udaliśmy się w kierunku Miasteczka Śląskiego.
Staw Gierzyna © szczypiorizka
Pierwszy raz trafiłam na to miejsce. Wydaje się dosyć ciekawe, myślę by jeszcze tam zawitać w przyszłości i przyjrzeć się stawom bliżej (jak widać na zdjęciu, ciekawsza była dla mnie stanica niż zbiornik wodny xD).
Następnie tyłami huty dotarliśmy do Kalet. Tam, znanymi mi już asfaltowo- leśnymi ścieżkami dojechaliśmy do Piłki. To był ten moment, w którym podjęłam decyzję -> "dalej nie jadę twoją trasą" 😛 Jarek miał w planach dalej prosto dojechać do Lublińca, by w drodze powrotnej sprawdzić wyremontowaną rowerówkę wzdłuż DK11. Zdecydowałam, że jedziemy na Posmyk.
standard, Nowak pcha rower © szczypiorizka
Posmyk © szczypiorizka
Tam chwila odpoczynku oraz krótki pokaz obsługi drona 😁
selfie z drona © szczypiorizka
W drogę powrotną pojechaliśmy dobrze mi już znaną trasą przez Koty i Tworóg.
w zachodzących promieniach słońca © szczypiorizka
Cieszę się, że mogłam coś ciekawego pokazać Jarkowi, co zwykle omijał szerokim łukiem jadąc na kolarzówce.
Darz Bór © szczypiorizka
z drugiej strony © szczypiorizka
czyżby stanowisko strzeleckie? © szczypiorizka
Dojechaliśmy do Strzybnicy, gdzie ja udałam się do domu, a Jarek przynajmniej jako substytut niesprawdzonej rowerówki w Lublińcu, mógł sprawdzić tę tarnogórską, wzdłuż ulicy Grzybowej 😛
- DST 79.10km
- Czas 04:09
- VAVG 19.06km/h
- Sprzęt Kross Esker 5.0
- Aktywność Jazda na rowerze
sadzenie drzew w lesie
Piątek, 17 kwietnia 2026 · dodano: 18.04.2026 | Komentarze 6
Pierwszy raz uczestniczyłam w akcji sadzenia drzew w lesie. Akcja organizowana przez moją firmę, gdy tylko zaczęły się zapisy chętnych, cały mój zespół, jak jeden mąż, szybko zapełnił odpowiednie rubryki w Excelu, by móc uczestniczyć w tym wydarzeniu. Miejsce sadzenia- szkółka leśna w Nadleśnictwie Rudziniec między Bojszowem a Rachowicami. Postanowiłam, że pojadę tam na rowerze. Narysowałam sobie trasę na Koomocie (fajna aplikacja do planowania) i w piątkowy wczesny poranek ruszyłam na trasę. Trochę chłodno, ale nie wiało. W lesie natrafiłam na sporą grupę jeleni, zająca dojrzałam w oddali, gdzieś na polach chodziły sobie bociany. Tu zadaję sobie odwieczne pytanie -> jak Marecki potrafi w trakcie jazdy (a widzę, że wolno nie jeździ) dojrzeć jakiekolwiek zwierzę, zatrzymać się, wyciągnąć aparat, zrobić przepiękne zdjęcia i to wszystko bez płoszenia tej gadziny. No ja się pytam JAK ??!!! 😉 Ja serdecznie zapraszam na Jego bloga, bo naprawdę robi świetną robotę z tymi zdjęciami 😁
Wracając do akcji. Na miejscu chyba z 50 osób się zebrało z mojej firmy, krótka odprawa i ruszyliśmy do miejsca sadzenia- na tapecie były sosny i buki.
sadzenie drzew w lesie © szczypiorizka
Po skończonej pracy, było ognisko, kiełbaski, barszcz czerwony i tym samym około 12,30 miałam już tak zwanie "szychtę" ogarniętą :) Mój zespół jeszcze pojechał do kolegi na after party, ja ruszyłam w drogę powrotną, jeszcze parę rzeczy było do ogarnięcia w domu. Dobrze zrobiłam, bowiem wiatr był paskudny, myślałam, że stoję w miejscu. Szczególnie to było "widoczne" w Łubiu i Księżym Lesie. Wyjazd bardzo udany, fajna akcja, no i konkretne kilometry wpadły (zsumowałam je tu na blogu, bo na stravie są dwa osobne rekordy).
mój ulubiony widok, przejazd pod autostradą © szczypiorizka
na trasie © szczypiorizka
- DST 42.54km
- Czas 02:19
- VAVG 18.36km/h
- Sprzęt Kross Esker 5.0
- Aktywność Jazda na rowerze
Świerklaniec
Wtorek, 14 kwietnia 2026 · dodano: 14.04.2026 | Komentarze 4
Dzisiaj była idealna pogoda na rower. Zero, podkreślam ZERO wiatru, przyjemnie, nie za ciepło, nie za zimno. Cud, miód, malina.
Na Chechle jakieś 10-15 minut próbowałam pomóc panu, który złapał kapcia, ale niestety nie dało się tego reanimować. On nie posiadał ani zapasowej dętki, ani odpowiednich kluczy (miał elektryka i akurat przebicie było na tym kole, gdzie silnik), pech. Na szczęście, aż tak daleko nie miał do domu (był z centrum TG).
W Świerklańcu miałam okazję chwilę pooglądać przy pracy tych, co robili wycinkę drzew.
prace na wysokościach © szczypiorizka
Czas miałam niezły, więc postanowiłam zrobić większe kółko i pojechałam w kierunku Piekar Śląskich, dalej do Radzionkowa, by powrócić do Tarnowskich Gór jadąc koło Kopalni Zabytkowej.
Na dzielnicy szybka fotka, niejako dokumentująca postępującą degradację dwóch budynków, które swego czasu były dosyć ważne dla naszej lokalnej społeczności.
obraz nędzy i rozpaczy © szczypiorizka
- DST 47.68km
- Czas 02:31
- VAVG 18.95km/h
- Sprzęt Velli
- Aktywność Jazda na rowerze
Na Kokotek
Niedziela, 15 marca 2026 · dodano: 15.03.2026 | Komentarze 4
Jest pogoda, jest poranna mobilizacja- jest rower 😎 Na dzień dobry zaraz przy lesie wiewiórka sobie na asfalcie siedziała, myślałam że to jakiś śmieć xD Pewnie za tę myśl potem mi się chowała na drzewie i jej zdjęcia fajnego nie umiałam zrobić 😅
ruda się chowa przede mną © szczypiorizka
Po iluś tam minutach w końcu ruszyłam i poszła strzała na Mikołeskę, stamtąd znaną mi już fajną trasą na Posmyk.
Mała Panew © szczypiorizka
Posmyk © szczypiorizka
Posmyk © szczypiorizka
Droga powrotna przez Koty, Tworóg i Brynek.
Brynek zawsze na propsie © szczypiorizka
- DST 43.28km
- Czas 02:34
- VAVG 16.86km/h
- Sprzęt Velli
- Aktywność Jazda na rowerze
rajzowanie z Jarkiem
Niedziela, 21 września 2025 · dodano: 21.09.2025 | Komentarze 5
Dziś miałam ponownie okazję pojeździć z Jarkiem Trasa bardzo ciekawa, wymagająca, ale co to dla mnie xD
prawie na platformie © szczypiorizka
Dzięki dobrze przygotowanej przez Jarka trasie, było sporo miejsc z ładnymi widokami z jednej strony industrialnie, a z drugiej strony na lotnisko.
widok na Hutę Katowice © szczypiorizka
Pogoda idealna. Ładnie słońce świeciło, wiatr nie przeszkadzał. Momentami trochę większy ruch samochodowy.
Beskidy też widać © szczypiorizka
start samolotu © szczypiorizka
12% podjazd też w końcu pokonałam i mogłam zobaczyć z bliska radar lotniskowy.
Dziewicza Góra © szczypiorizka
Na koniec, krótka "gimnastyka" na siłowni na wolnym powietrzu w Ossach oraz sprawdzenie godziny na zegarze słonecznym.
zegar słoneczny w Ossach © szczypiorizka
Dzięki temu, że znowu przyjechałam samochodem do Świerklańca, byliśmy godzinę do przodu z jazdą ;-)
- DST 13.25km
- Czas 00:57
- VAVG 13.95km/h
- Sprzęt Velli
- Aktywność Jazda na rowerze
Gliwice vol.2
Środa, 3 września 2025 · dodano: 03.09.2025 | Komentarze 4
Już świętuję urlop 😆 Wpadłam na pomysł logistyczny, mianowicie zawiozłam do firmy rower (mamy fajną rowerownię) i w piątek siostra mnie przywiezie tylko z bagażem na dworzec. Przy okazji postanowiłam pojechać ponownie na Sikornik, by uzupełnić brakujące malunki. Jadąc w tamtym kierunku zatrzymałam się przy jednej z kamienic. Trzeba przyznać, Gliwice też nie mają się czego wstydzić.
pięknie odnowiona kamienica w Gliwicach © szczypiorizka
Na ulicy Cyraneczki 1, z boku bloku:
edukacyjnie © szczypiorizka
Jeden z murali przez przypadek odkryty.
przez przypadek złapany © szczypiorizka
Przy Placu Targowym
Plac Targowy, ul. Czapli © szczypiorizka
Hasiokowe gołębie między ulicą Bekasa i Mewy
Show must gołąb © szczypiorizka
ulica Bekasa © szczypiorizka
Stacje transformatorowe to wdzięczne miejsce na malunki :)
ulica Krucza © szczypiorizka
ulica Krucza © szczypiorizka
W lipcu, będąc tu na rowerach z Jarkiem tego muralu przy szkole jeszcze nie było. 
Władysław Broniewski © szczypiorizka
A propo szkoły:
początek roku szkolnego © szczypiorizka
W drodze na osiedle Baildona
przypadkowo złapane © szczypiorizka
przypadkowo złapane © szczypiorizka
na trasie © szczypiorizka
Kotek jest świetny.
raczej słodziak © szczypiorizka
Arena w Gliwicach © szczypiorizka
Pozostałości po wąskotorówce w Gliwicach. Była to linia wąskotorowa Gliwice- Racibórz. Ruch osobowy zamknięto w 1991 roku a towarowy 1992 roku (z paroma wyjątkami).
resztki po wąskotorówce w Gliwicach © szczypiorizka
Stary stadion- obecnie centrum szkoleniowe.
stadion Piasta © szczypiorizka
Mój drugi, główny tego dnia mural. John Baildon. Równie ładny jak ten w Katowicach. Także to świeży, tegoroczny mural.
główny punkt programu- Baildon © szczypiorizka
Jeszcze przypadkowo złapałam ten malunek
przypadkowo złapane © szczypiorizka
Wydaje mi się, że w tym roku Gliwice na 100% ogarnięte. Zobaczymy czy w przyszłym roku coś nowego się pojawi 😉
- DST 50.70km
- Czas 02:34
- VAVG 19.75km/h
- Sprzęt Kross Esker 5.0
- Aktywność Jazda na rowerze
parada powozów w Koszęcinie
Sobota, 23 sierpnia 2025 · dodano: 23.08.2025 | Komentarze 6
Ponownie udało mi się w tym roku pojechać do Koszęcina, by obejrzeć sobie paradę powozów konnych przed jutrzejszymi zawodami. W porównaniu z zeszłym rokiem biednie. Mało ich było- to nie tylko moje zdanie, ale i innych obserwujących.
Jeszcze na Pniowcu musiałam się zatrzymać, by założyć komin, zimno, mocno wiało. Kaczki jakoś dziwnie ufne się zrobiły.
mostek i kaczki © szczypiorizka
chyba myślał, że coś mu dam © szczypiorizka
no chyba jednak nie © szczypiorizka
Standardowo jakieś opóźnienie mieli.
w oczekiwaniu na paradę © szczypiorizka
Chmury wskazywały i straszyły. Na szczęście w trakcie dojazdu do Koszęcina oraz podczas parady nic nie padało.
Międzynarodowy Konkurs Tradycyjnego Powożenia © szczypiorizka
Międzynarodowy Konkurs Tradycyjnego Powożenia © szczypiorizka
Międzynarodowy Konkurs Tradycyjnego Powożenia © szczypiorizka
Jak wspomniałam mniej uczestników. Mniej zdjęć ;-) Mniej przynudzania.
Międzynarodowy Konkurs Tradycyjnego Powożenia © szczypiorizka
Międzynarodowy Konkurs Tradycyjnego Powożenia © szczypiorizka
Międzynarodowy Konkurs Tradycyjnego Powożenia © szczypiorizka
Międzynarodowy Konkurs Tradycyjnego Powożenia © szczypiorizka
Międzynarodowy Konkurs Tradycyjnego Powożenia © szczypiorizka
Międzynarodowy Konkurs Tradycyjnego Powożenia © szczypiorizka
Międzynarodowy Konkurs Tradycyjnego Powożenia © szczypiorizka
Tę jedną amazonkę kojarzę z Hubertusa w Świerklańcu. Jak się uda, to w tym roku ponownie spróbuję dojechać o czasie, by zobaczyć pogoń za lisem.
Chwilę pokręciłam się po parku, podjechałam pod inny odcinek głównej ulicy, gdzie również powozy przejeżdżały (jakoś tak dziwnie dwa razy zrobili rundkę), a potem już wracali parkiem do części, gdzie zostali ulokowani.
Międzynarodowy Konkurs Tradycyjnego Powożenia © szczypiorizka
Międzynarodowy Konkurs Tradycyjnego Powożenia © szczypiorizka
W parku jeszcze miałam chwilę okazji porozmawiać z jednym z fotografów-rowerzystów po czym udałam się w drogę powrotną. Wiatr nic nie zelżał. Jakieś 10-15 minut po powrocie do domu lunął deszcz. Miałam szczęście.
- DST 100.89km
- Czas 05:21
- VAVG 18.86km/h
- Sprzęt Kross Esker 5.0
- Aktywność Jazda na rowerze
Fragment Północ Południe
Piątek, 15 sierpnia 2025 · dodano: 16.08.2025 | Komentarze 9
Upał i rower? Co to dla mnie xD Na dzisiejszą wycieczkę wody mi starczyło (na styk) trochę gorzej z przekąskami, ale jest progres 😂
Rano na 6 do Kościoła, o 8 już ruszałam na kilkugodzinną wycieczkę.
wieża ciśnień w Brynku © szczypiorizka
pałac o poranku © szczypiorizka
Po analizie, kiedyś tam, szlaku, włączyłam się do niego w Świniowicach.
Franek Mysza w Czarkowie © szczypiorizka
Następnie Czarków, Odmuchów i Staw "Borowiany"
staw "Borowiany" © szczypiorizka
Jak to bywa w obecnych czasach, jeden z wielu ośrodków wypoczynkowych, lata świetności daleko ma za sobą.
Ośrodek Wypoczynkowy KWK "Andaluzja" © szczypiorizka
Mała Panew © szczypiorizka
W Krupskim Młynie skręcam w kierunku na Lubliniec i jadę fajną, nowo wyasfaltowaną drogą. Ruch ciągle niewielki. W pewnym momencie szlak skręcił w las- dosyć długo prowadził też super fajną szutrową ścieżką.
tam był 13 Dywizjon Rakietowy Obrony Powietrznej © szczypiorizka
Użytek Ekologiczny, powstały w 2019 roku © szczypiorizka
Czasem mam wrażenie, że ci co byli odpowiedzialni za te szlaki tu okoliczne, to chyba tylko palcem po mapie je prowadzili i na wujku google je z satelity oglądali.
no szlak rowerowy genialny © szczypiorizka
A może ja już stara jestem i mam za duże wymagania. Na duży plus trzeba im przyznać bardzo dobrze oznakowany szlak. Świetnie, że co jakiś czas są też kierunkowskazy, które oznajmiają ile kilometrów do jakiegoś punktu jeszcze zostało.
Lisowice © szczypiorizka
Na minus, jak dla mnie, że to już nie pierwszy raz, gdy jest jakiś szlak, który w wielu przypadkach omija ciekawe miejsca. No dobra, w Lisowicach mijałam jeszcze zamknięte o tej porze muzeum paleontologiczne.
mamy swój własny Jurrasic Park © szczypiorizka
W Łagiewnikach Wielkich decyduję się na skrócenie trasy.
były gościniec "Astra" © szczypiorizka
Pojechałam od razu w kierunku na Ciasną.
Patrzę na baloty, myślę sobie Trollking ;-) Pozdro
instagramowe zdjęcie © szczypiorizka
suchy staw w Ciasnej © szczypiorizka
piękna wieża ciśnień w Ciasnej © szczypiorizka
Sama trasa po tych wiochach nie była zła. 
Kościół Matki Boskiej Fatimskiej w Pawełkach © szczypiorizka
Kościół MBF w Pawełkach © szczypiorizka
W Pawełkach decyduję się, na powrót do Lublińca przez Kochcice. Jak to często u mnie bywa, ograniczony czas- po południu miałam iść do znajomych na imprezę.
jeden z kilku stawów © szczypiorizka
Kochcice już dawno chciałam zwiedzić, odkąd przeczytałam, że starą gorzelnię ktoś kupił i zaczął remontować. Wygląda świetnie, ale chyba na razie tam się nic nie dzieje, nie widziałam, żadnych informacji (mają tam być jakieś biura konferencyjne, sala bankietowa, muzeum).
odnowiona gorzelnia w Kochcicach © szczypiorizka
odnowiona gorzelnia w Kochcicach © szczypiorizka
Budynki obok, jeszcze trochę w ruinie.
tu chyba będą remontować © szczypiorizka
Twoja Praca Wizytówką Naszego Zakładu © szczypiorizka
odnowiona gorzelnia w Kochcicach © szczypiorizka
Trzymam rękę na pulsie i wrócę tu na pewno, gdy coś ruszy.
piękny portal © szczypiorizka
Nie wiem czy do pałacu w Kochcicach ot tak można sobie przyjechać "zwiedzać" park, ale nikt mnie nie gonił, gdy robiłam fotki.
Pałac w Kochcicach © szczypiorizka
Obecnie to ośrodek rehabilitacyjny, swego czasu "sanatorium" pocovidove.
Pałac w Kochcicach © szczypiorizka
Z Lublińca trasą "Zająca" na Posmyk i Pustą Kuźnicę. Stamtąd szutrami "premium" na Mikołeskę.. oj dłużyła mi się niemiłosiernie ta część drogi. Tu już odczuwałam zmęczenie, jak to niektórzy mówią "miałam bombę". Ale dojechałam, potem na Pniowiec, rzut oka na otwarcie knajpy "Umilaj" (długa kolejka do baru), a w domu czekał na mnie pyszny kalafior na gęsto :P
- DST 66.69km
- Czas 03:28
- VAVG 19.24km/h
- Sprzęt Kross Esker 5.0
- Aktywność Jazda na rowerze
60-tka z setki
Piątek, 4 lipca 2025 · dodano: 05.07.2025 | Komentarze 7
Wzięłam sobie w piątek urlop. Ot tak sobie, przy okazji na horyzoncie majaczył wspólny wypad rowerowy z kolegą. Niestety coś mu wypadło- nie chciałam rezygnować z roweru, tym bardziej, że miały być super warunki pogodowe. Postanowiłam przejechać część trasy, którą ów kolega przygotował. Kilka odcinków wydawało mi się bardzo interesujących- było zapewnienie, że większość będzie prowadzić "leśnymi autostradami". Nie zawiodłam się, kilka miejsc było dziwnych, może źle się wgrało do Garmina, albo myszka mu zjechała podczas rysowania śladu na komputerze xD
wygląda zacnie © szczypiorizka
Jeden moment przed Pustą Kuźnicą był piaskowy i dodatkowo trafiłam na ładowanie drewna na przyczepy, więc parę razy musiałam się zatrzymać i przeczekać aż tir przejedzie albo przejść przez runo leśne. 
to już gorzej © szczypiorizka
W Pustej Kuźnicy myślałam czy nie podjechać na Posmyk, ale szybko zawróciłam, by dalej jechać wg trasy. Dzięki temu trafiłam w nowe dla mnie miejsce-> Rezerwat Jeleniak-Mikuliny. 
to jadę w kierunku zwiedzania © szczypiorizka
Niestety stawy suche.
Rezerwat Jeleniak- Mikuliny © szczypiorizka
Rezerwat Jeleniak- Mikuliny © szczypiorizka
Rezerwat Jeleniak- Mikuliny © szczypiorizka
Analiza dalszej części trasy. Nie wyglądała na optymistyczną. Miałam przedrzeć się przez te chaszcze i w ogóle jakoś tak dziwnie była poprowadzona na granicy Rezerwatu.
Rezerwat Jeleniak- Mikuliny © szczypiorizka
Uznałam, że nadrobię kilka kilometrów i wjadę do "centrum" Piłki, by potem dalej wyznaczonymi przez mapy.cz trasami dojechać do Koszęcina.
Raj na Ziemi © szczypiorizka
Niestety, na ul. Koszęcińskiej asfalt wylewali. Mimo to miałam szczęście- uprzejmy pan, który obserwował postępy prac, pokierował mnie na leśną drogę, tym samym ponownie "wskoczyłam" na planową trasę ze śladu GPS.
ładna aleja © szczypiorizka
Jakoś tak nie było okazji, by poeksplorować tę gminę. Natrafiłam na pozostałości po cmentarzu ewangelickim.
cmentarz ewangelicki © szczypiorizka
cmentarz ewangelicki © szczypiorizka
cmentarz ewangelicki © szczypiorizka
Czytałam, że w 2013 roku urządzono tu Ogród Biblijny. Po rewitalizacji prawie nie ma śladu, tylko kilka ławek rozsianych po cmentarzu- do niektórych dojście przez chaszcze.
cmentarz ewangelicki © szczypiorizka
cmentarz ewangelicki © szczypiorizka
cmentarz ewangelicki © szczypiorizka
Następnie przejechałam przez park przy pałacu.
park przy pałacu w Koszęcinie © szczypiorizka
pałac w Koszęcinie © szczypiorizka
Przy boisku szkolnym czekała na mnie niespodzianka :D znalazłam trochę już stary mural.
bez muralu nie ma wycieczki © szczypiorizka
Jeszcze to na znaku drogowym. Niczym znaki drogowe we Florencji przyozdobione przez Abrahama Cleta 😍
nadgryzione zębem czasu, ale nadal jest ładne © szczypiorizka
Przy GOSiRze pustawo, nie ma upału, to i chętnych na kąpiel nie ma.
GOSiR © szczypiorizka
za GOSiRem © szczypiorizka
Postanowiłam, że z Koszęcina zjadę gdzieś w lesie na Kalety, tym samym skrócę dystans do pokonania. Chciałam jeszcze wykorzystać ten dzień na inne, nie rowerowe rzeczy.
za GOSiRem © szczypiorizka
za GOSiRem © szczypiorizka
W Kaletach Reksio ustawił mi się do zdjęcia 😆
Reksio w Kaletach © szczypiorizka
Potem już standard- Mikołeska, Pniowiec. Fotka na Zalewie obowiązkowa 😊
"mój" mostek © szczypiorizka
Zalew w Pniowcu © szczypiorizka
- DST 52.70km
- Czas 03:22
- VAVG 15.65km/h
- Sprzęt Velli
- Aktywność Jazda na rowerze
co tam panie słychać(widać) w Bytomiu?
Poniedziałek, 30 czerwca 2025 · dodano: 01.07.2025 | Komentarze 5
Ostatni raz w Bytomiu byłam w zeszłym roku. Liczyłam, że coś tam nowego znajdę. Najpierw znalazłam problem w postaci jakiś robót na Blachówce. Panowie na szczęście mnie przepuścili.
strefa zagrożenia © szczypiorizka
Wcześniej w domu orientacyjnie sobie narysowałam mapkę, z lokalizacją garaży na Miechowicach. 
miechowickie garaże © szczypiorizka
Trochę nowych, mi nie znanych murali się pojawiło. Chyba trochę dziwnie to wyglądało, gdy krążyłam wokół garaży 😅
miechowickie garaże © szczypiorizka
miechowickie garaże © szczypiorizka
miechowickie garaże © szczypiorizka
stare ale jare © szczypiorizka
to też w sumie namalowane © szczypiorizka
lokalny patriotyzm z boku kebabowni © szczypiorizka
Sporo malunków kojarzyłam z poprzednich wypadów. Na przykład ten tramwaj już mam, ale tym razem zrobiłam zdjęcie z bliska.
tramwaj zwany pożądaniem? © szczypiorizka
lokalny patriotyzm © szczypiorizka
złowieszczo © szczypiorizka
Różowa Pantera © szczypiorizka
O tych malunkach już wiedziałam od jakiegoś czasu. W końcu była okazja, by się samej przekonać, że Nanika ma fajny, niepowtarzalny styl. Szkoda, że chyba ktoś już trochę zniszczył te dzieła.
Nanika maluje © szczypiorizka
Zebra jest w całości- tak akurat cień się kładł na ścianie, nie szło tego inaczej ogarnąć.
Nanika maluje © szczypiorizka
Tu podobnie, cień niefortunnie pada na mural.
garażowo © szczypiorizka
Później znalazłam chwilę na odwiedziny koleżanki, by potem wzdłuż Brandtki pojechać w dalszą trasę do dzielnicy Karb.
Brandtka © szczypiorizka
Kostrzewski w całej swej okazałości.
już ukończony © szczypiorizka
Niestety, albo stety, pod estakadą nic nowego nie było. Stety- bo malunki, które w tej chwili tam są- są ładne xD
Bardzo ładna kamienica, na ulicy Wrocławskiej.
ładna kamienica © szczypiorizka
dobry wandal © szczypiorizka
Myślałam, że pojadę w kierunku na obwodnicę Piekar Śląskich, ale zdecydowałam się na jazdę chodnikiem wzdłuż DK11. Po drodze przerwa w Biedronce. Tak upłynęło mi poniedziałkowe popołudnie.



