Info
Suma podjazdów to 365 metrów.
Więcej o mnie.
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2026, Sierpień7 - 10
- 2026, Lipiec37 - 46
- 2026, Czerwiec8 - 28
- 2026, Maj8 - 48
- 2026, Kwiecień12 - 58
- 2026, Marzec6 - 27
- 2026, Styczeń1 - 5
- 2025, Listopad1 - 0
- 2025, Październik3 - 10
- 2025, Wrzesień11 - 55
- 2025, Sierpień16 - 93
- 2025, Lipiec7 - 36
- 2025, Czerwiec10 - 68
- 2025, Maj7 - 48
- 2025, Kwiecień7 - 39
- 2025, Marzec7 - 25
- 2025, Styczeń1 - 8
- 2024, Październik6 - 35
- 2024, Wrzesień6 - 20
- 2024, Sierpień10 - 41
- 2024, Lipiec8 - 28
- 2024, Czerwiec6 - 23
- 2024, Maj7 - 27
- 2024, Kwiecień8 - 34
- 2024, Marzec3 - 7
- 2024, Luty3 - 11
- 2023, Listopad1 - 0
- 2023, Październik4 - 12
- 2023, Wrzesień8 - 23
- 2023, Sierpień8 - 16
- 2023, Lipiec11 - 19
- 2023, Czerwiec11 - 18
- 2023, Maj8 - 7
- 2023, Kwiecień7 - 4
- 2022, Listopad1 - 3
- 2022, Październik7 - 11
- 2022, Wrzesień2 - 2
- 2022, Sierpień6 - 11
- 2022, Lipiec10 - 29
- 2022, Czerwiec14 - 37
- 2022, Maj15 - 27
- 2022, Kwiecień3 - 9
- 2022, Marzec2 - 8
- 2021, Październik1 - 5
- 2021, Wrzesień3 - 4
- 2021, Sierpień3 - 17
- 2021, Lipiec5 - 13
- 2021, Czerwiec10 - 51
- 2021, Maj6 - 24
- 2021, Kwiecień3 - 13
- 2021, Marzec2 - 7
- 2021, Luty2 - 5
- 2020, Grudzień1 - 5
- 2020, Listopad1 - 6
- 2020, Październik4 - 9
- 2020, Wrzesień7 - 18
- 2020, Sierpień7 - 12
- 2020, Lipiec5 - 5
- 2020, Czerwiec8 - 16
- 2020, Maj8 - 13
- 2020, Kwiecień4 - 13
- 2019, Grudzień1 - 6
- 2019, Październik4 - 4
- 2019, Wrzesień4 - 12
- 2019, Sierpień7 - 15
- 2019, Lipiec3 - 8
- 2019, Czerwiec12 - 20
- 2019, Maj5 - 9
- 2019, Kwiecień3 - 8
- 2019, Marzec2 - 10
- 2018, Październik3 - 7
- 2018, Wrzesień7 - 13
- 2018, Sierpień5 - 8
- 2018, Lipiec5 - 4
- 2018, Czerwiec6 - 3
- 2018, Maj8 - 0
- 2018, Kwiecień5 - 0
- 2018, Marzec1 - 0
- 2018, Styczeń1 - 0
- 2017, Wrzesień3 - 0
- 2017, Sierpień5 - 0
- 2017, Lipiec6 - 4
- 2017, Czerwiec6 - 0
- 2017, Maj1 - 0
- 2017, Kwiecień1 - 1
- 2016, Październik2 - 0
- 2016, Wrzesień3 - 0
- 2016, Sierpień3 - 1
- 2016, Lipiec3 - 0
- 2016, Czerwiec4 - 1
- 2016, Maj3 - 0
- 2016, Kwiecień4 - 2
- 2016, Styczeń1 - 1
- 2015, Listopad1 - 1
- 2015, Sierpień6 - 0
- 2015, Czerwiec2 - 0
- 2015, Maj7 - 0
- 2015, Kwiecień3 - 0
- 2015, Marzec1 - 4
- 2014, Listopad1 - 0
- 2014, Październik6 - 0
- 2014, Wrzesień8 - 1
- 2014, Sierpień8 - 0
- 2014, Lipiec8 - 0
- 2014, Czerwiec11 - 0
- 2014, Maj10 - 1
- 2014, Kwiecień7 - 1
- 2014, Marzec3 - 1
- 2014, Luty1 - 0
- 2014, Styczeń1 - 5
- 2013, Grudzień2 - 3
- 2013, Listopad12 - 0
- 2013, Październik5 - 3
- 2013, Wrzesień5 - 15
- 2013, Sierpień18 - 6
- 2013, Lipiec17 - 9
- 2013, Czerwiec12 - 12
- 2013, Maj14 - 7
- 2013, Kwiecień14 - 10
- 2012, Listopad1 - 3
- 2012, Październik5 - 5
- 2012, Wrzesień7 - 3
- 2012, Sierpień8 - 3
- 2012, Lipiec15 - 4
- 2012, Czerwiec8 - 11
- 2012, Maj8 - 5
- 2012, Kwiecień4 - 1
- 2012, Marzec3 - 1
- 2011, Listopad1 - 1
- 2011, Październik2 - 0
- 2011, Wrzesień17 - 2
- 2011, Sierpień8 - 2
- 2011, Lipiec8 - 5
murale
| Dystans całkowity: | 3174.36 km (w terenie 0.00 km; 0.00%) |
| Czas w ruchu: | 188:48 |
| Średnia prędkość: | 16.81 km/h |
| Liczba aktywności: | 70 |
| Średnio na aktywność: | 45.35 km i 2h 41m |
| Więcej statystyk | |
- DST 19.68km
- Czas 01:01
- VAVG 19.36km/h
- Sprzęt Kross Esker 5.0
- Aktywność Jazda na rowerze
mural i półmaraton
Niedziela, 23 sierpnia 2026 · dodano: 23.08.2026 | Komentarze 0
Kolejne weekendowe granie przede mną (o 12:30), więc na rower na krótko, z rana. Najpierw paczkomat, bo w drodze powrotnej na bank bym zapomniała. Potem ul. Grzybową i rozkmina czy na kole mnie puszczą- dzisiaj półmaraton tarnogórski. Na szczęście na tej części trasy jeszcze spokój, dołączam do kolarza na szosie i dzięki temu poprawiam średnią 😂
Ów rowerzysta też chce dokręcić do 1526 kilometrów i zdobyć koszulkę. Chwila rozmowy, po czym on skręcił na Świerklaniec, ja na centrum TG.
6 Kilometrów © szczypiorizka
Centrum do połowy pozamykane, oczywiście zawsze się znajdą kierowcy, tubylcy, którzy się obudzili i że nie wiedzieli o zawodach.
Już Wystartowali © szczypiorizka
Na ulicy Teofila Królika złapałam funkel nówkę instalację- mural nawiązujący do 500-lecia nadania praw miejskich 😛
Nowy Nabytek-W Sensie Mural © szczypiorizka
Jabłko- Piękna Z Rept © szczypiorizka
Projekt Pani Beaty Hetmańczyk, a realizacja- członkowie Stowarzyszenia Uniwersytet Trzeciego Wieku. Jej pracę można również zobaczyć na ścianie szpitala na ul. Pyskowickiej.
Ja tu sobie podziwiam malunek, a w oddali słyszę doping. Akurat udało mi się trafić na biegaczy.
Asterix, Obelix, Thor i Spartanin © szczypiorizka
Spartanin © szczypiorizka
Kolejnym punktem mej krótkiej wycieczki był Park Miejski. Tam też znajduje się świeża instalacja „Wpleceni w historię”, stworzona specjalnie z okazji 500-lecia nadania praw miejskich Tarnowskim Górom. 
Symbole Parku Miejskiego © szczypiorizka
To pomysł i projekt Bartka Zylli, a stworzony przez wielu chętnych mieszkańców, którzy przez kilka miesięcy w różnych miejscach miasta (nawet w AŚ) dziergali poszczególne fragmenty. 
Kolejny Symbol 500-Lecia Tg © szczypiorizka
Ostatnim miejscem, które chciałam dzisiaj o poranku zobaczyć to tyły pałacu w Rybnej. Miała się tam odbyć Msza Św. plenerowa (chyba pomysłodawcy chcieli podkreślić fakt, że parafia a zarazem kościół powstał na niegdysiejszych terenach Rybnej i była to parafia rybneńska, obecnie jest to rejon Strzybnicy 👀). Takie tam rozważania filozoficzne. Gdyby nie moje granie na inną godzinę, to bym sobie poszła na tę plenerową.
Ołtarz Już Przygotowany © szczypiorizka
Wiatr podobnie jak wczoraj jest dosyć silny i zimny. Zobaczę, czy po południu uda się coś jeszcze pokręcić.
- DST 8.97km
- Czas 00:33
- VAVG 16.31km/h
- Sprzęt Kross Esker 5.0
- Aktywność Jazda na rowerze
poranna przejażdżka
Wtorek, 18 sierpnia 2026 · dodano: 22.08.2026 | Komentarze 1
Poświęciłam się i wstałam o 6 rano, by coś jeszcze pokręcić się po wyspowej części Świnoujścia.
świnoujskie wiedźmy © szczypiorizka
Fort Zachodni © szczypiorizka
Plus był taki, że swobodnie można było po promenadzie się przejechać.
Fort Zachodni © szczypiorizka
Fort Anioła © szczypiorizka
Jaki Kraj Taka Wyspa Wielkanocna © szczypiorizka
W Parku Zdrojowym © szczypiorizka
W Parku Zdrojowym © szczypiorizka
W Parku Zdrojowym jest też jeszcze jeden mural, niestety go nie znalazłam- jest to powód, dla którego na pewno tu wrócę jeszcze z rowerem pod pachą 😁
- DST 23.07km
- Czas 02:08
- VAVG 10.81km/h
- Sprzęt Kross Esker 5.0
- Aktywność Jazda na rowerze
Świnoujście i podziemne miasto
Wtorek, 18 sierpnia 2026 · dodano: 22.08.2026 | Komentarze 0
Na urlopie jeszcze jeden raz udało mi się skorzystać z roweru, razem z rodziną pojechaliśmy do Podziemnego Miasta.
Najpierw przeprawa promem na Warszów.
Na Promie © szczypiorizka
Potem DDRkami i paskudnym leśnym szutrem. Ze względów bezpieczeństwa zamknęli jedną ulicę, która uniemożliwia dojazd do latarni morskiej i Fortu Gerharda. Od roku czy nawet dłużej, można tam się dostać tylko i wyłącznie drogą morską.
Na szczęście do Podziemnego Miasta wiedzie między innymi droga leśna, fragment R10, ale jest okropna, sporo piasku, dużych kamieni. Byle tylko dojechać.
Na Trasie © szczypiorizka
Podziemne Miasto © szczypiorizka
Podziemne Miasto © szczypiorizka
Ogółem urlop udany, pogoda dopisała, woda w Bałtyku oczywiście zimna- ale stópki i nawet kolana pomoczyłam 😂 pyszne jedzenie, fajne muzea- jednego dnia pojechaliśmy samochodem do Peenemünde, tam weszliśmy do radzieckiego okrętu podwodnego i zobaczyliśmy fabrykę rakiet V1 i V2 😊 Tam też po raz kolejny doświadczyłam swojej ułomności pod względem lęku wysokości/przestrzeni, nic nowego 😪 Co nieco ojciec mi pomagał podczas wchodzenia po schodach... ale nic nie przebije tego co przeżyłam, gdy byliśmy w Szczecinie i aby się dostać na część wyspową należało przejść po wiadukcie... boszz. ja prawie zamknięte oczy miałam i nie zdziwię się jeśli ojciec na ramieniu ma siniaka od mej ręki.. także ten no.. tyle poświęcenia aby mieć fotkę pod paprykarzem.. a Krzysztof Jarzyna ze Szczecina (pomnik) czeka na lepsze okoliczności xD może normalnie (poza imprezami) tam jakaś taksówka wodna kursuje to zapłacę nawet 100 złotych, ale na wiadukt już nie wejdę.
- DST 30.10km
- Czas 02:13
- VAVG 13.58km/h
- Sprzęt Kross Esker 5.0
- Aktywność Jazda na rowerze
Świnoujście i po niemieckiej stronie
Poniedziałek, 17 sierpnia 2026 · dodano: 22.08.2026 | Komentarze 2
Niespodziewanie udało się wyjechać z rodziną na tydzień nad morze. Na dzień przed podróżą, kolejna dobra wiadomość- będą rowery. Niebyły jednak one główną atrakcją tego wyjazdu.
Przede wszystkim pojechaliśmy do Szczecina na zlot żaglowców.
Zlot Żaglowców W Szczecinie © szczypiorizka
Trochę poza konkursem ("liczy" się w połowie, bo pieszo 😂), znalazłam trochę murali. Kilka fotek dla zainteresowania:
Mozaika Na Drodze © szczypiorizka
Szczecińskie Murale © szczypiorizka
Szczecińskie Murale © szczypiorizka
Paprykarz też wpadł do kolekcji
Paprykarz © szczypiorizka
Wracając do głównego tematu- pierwszą wycieczką rowerową był wyjazd za granicę. Pojechaliśmy w kierunku Ahlbecku, Heringsdorfu i Bansin.
Tam było co łapać i fotografować, jeśli chodzi o murale. 
Po Niemieckiej Stronie © szczypiorizka
Po Niemieckiej Stronie © szczypiorizka
Po Niemieckiej Stronie © szczypiorizka
Po Niemieckiej Stronie © szczypiorizka
Sporo turystów, więc trzeba było mieć oczy dookoła głowy.
Po Niemieckiej Stronie © szczypiorizka
Murale Po Niemieckiej Stronie © szczypiorizka
Murale Po Niemieckiej Stronie © szczypiorizka
Jupi, Mam To :) © szczypiorizka
Murale Po Niemieckiej Stronie © szczypiorizka
Niemieckie Morze © szczypiorizka
Po powrocie do Świnoujścia, jeszcze skorzystałam z wolnego czasu i pojechałam na miasto szukać ciekawych malunków. Mural Stawa Młyny to praca z 2024 roku koszalińskiego artysty Tomasza Żuka ("Cukin").
Po To Przyjechałam Xd © szczypiorizka
świnoujskie murale © szczypiorizka
świnoujskie murale © szczypiorizka
świnoujskie murale © szczypiorizka
Przy Promenadzie © szczypiorizka
Nie ma za dużo czy też spektakularnych malunków, ale coś tam idzie tak zwanie "wysznupać" w miejskiej przestrzeni.
świnoujskie murale © szczypiorizka
świnoujskie murale © szczypiorizka
Są to też prace mocno nadgryzione zębem czasu.
Mozaika Przy Byłym Basenie © szczypiorizka
\
Kotek W Okienku © szczypiorizka
- DST 72.56km
- Czas 03:50
- VAVG 18.93km/h
- Sprzęt Velli
- Aktywność Jazda na rowerze
trzy wyjazdy, jeden wpis
Niedziela, 26 lipca 2026 · dodano: 26.07.2026 | Komentarze 5
Rano "na lajcie" dopiero o 6 pobudka i poranne kółeczko dookoła TG. Dalej lekko jestem obrażona na gravel, więc wszystkie trzy wyjazdy na Velli, który ma problemy z jedną przerzutką 😂 czekam na koniec wyzwania i oddaję go do serwisu.
w ajnfarcie © szczypiorizka
Po porannej Mszy Św. lekki oddech i znowu na rower. Tym razem chciałam dobić do "minimum", czyli zrobić 30 km. Udało się. Takie tam leśne szutry, wiaterek już dawał o sobie znać.
Po obiedzie i sjeście udało się pojechać z ojcem na rower. Pierwsze miejsce docelowe-> Perełka na Boruszowcu i zimne piwo 0%. Pytam się go czy ma ochotę jechać na Mikołeskę, tak, jedziemy. OK, to pojechaliśmy sobie asfaltem i powrót na Pniowiec szutrami. Stamtąd rura na działkę i dłuższa chwila na relaks. Dzięki temu mam nadwyżkę około 20 km 😁
**** Przejechane od 30 czerwca do 25 lipca -> 1396,64 km
**** do końca wyzwania 129,36 km
**** ambitny plan zrobić to do czwartku włącznie
- DST 70.69km
- Czas 03:45
- VAVG 18.85km/h
- Sprzęt Velli
- Aktywność Jazda na rowerze
miasto na K
Sobota, 25 lipca 2026 · dodano: 25.07.2026 | Komentarze 1
Wczoraj wieczorem usilnie kombinowałam i szykowałam trasę na dzisiejsze Katowice. Wcześniej przygotowane mapki (po dwóch dzielnicach Katowic) nie za bardzo pasowały do mojej nowej koncepcji jazdy od strony Chorzowa. O 23 dałam sobie spokój i kładąc się spać uznałam, że sobotę spędzę na łapaniu murali po Zabrzu (mapki czekają od roku). Przespałam się z tym i rano uznałam, że wolę ciś te kilometry prosto i brutalnie, by w końcu ukończyć wyzwanie i mieć to w końcu z głowy. Chcę już wrócić do przyjemnej i nie zobowiązującej jazdy na rowerze 😆
Wybrałam się na Lubliniec, by stamtąd skręcić na Piłkę. Dzisiaj zabrałam ze sobą MP3, więc jazda po lesie w godzinach porannych była bardzo przyjemna. Dojazd do Piłki to chyba z każdej strony jest usrany i pełen piachu. Później skręciłam w kierunku na Koszęcin. Do jutra trwa międzynarodowy festiwal folklorystyczny, ale koncerty odbywają się niestety wieczorami.
fontanna w parku w Koszęcinie © szczypiorizka
Chwilę pokręciłam się między zabudowaniami pałacu i koło parku licząc, że przynajmniej jakaś lodziarnia będzie czynna.
siedziba ZPiT "Śląsk" © szczypiorizka
kolejna sikawka © szczypiorizka
Przy okazji zorientowałam się, że tego muralu jeszcze nie mam.
tego jeszcze nie mam © szczypiorizka
W końcu zadowoliłam się pysznym ciastem budyniowym w pobliskiej cukierni. Dalsza droga prowadziła w kierunku Kalet. Tam uznałam, że się poświęcę i mocno zboczę z drogi, by dołożyć do kolekcji kolejną stanicę rowerową. Jest w bardzo urokliwym miejscu położona, ale totalnie nie po drodze do czegokolwiek.
"nowa" stanica rowerowa © szczypiorizka
Mała Panew- śląska Amazonka © szczypiorizka
Mała Panew- śląska Amazonka © szczypiorizka
jakby ktoś potrzebował © szczypiorizka
Jeszcze rzut oka na pomysłową donicę na kwiatki.
fajna donica na kwiatki © szczypiorizka
* już mam 1309,91km z 1526 😁🚴🏼
- DST 14.16km
- Czas 00:44
- VAVG 19.31km/h
- Sprzęt Velli
- Aktywność Jazda na rowerze
dokrętka po południu
Sobota, 25 lipca 2026 · dodano: 25.07.2026 | Komentarze 1
Chciałam po południu pojechać na działkę. Żeby nie było "za nudno" postanowiłam pojechać przez miasto 😂 Co to dla mnie, że wiozłam w plecaku dwie półtora litrowe butelki z wodą oraz kilka innych drobiazgów, by umilić czas spędzony na działce. Przy okazji podjechałam do Muzeum Motoryzacji na Czarnohuckiej. Była tam dziś impreza pod tytułem Dzień Roweru.
Może do południa było więcej gości, ale o 16 (na dwie godziny przed końcem imprezy), były totalne pustki.
nie ma gości © szczypiorizka
kilka eksponatów © szczypiorizka
Swego czasu zwiedziłam z ojcem jedną z wystaw (chyba o tym wspominałam, są trzy, każde osobno biletowane-> rowery, motocykle i samochody). Bardzo ciekawe.
eksponaty z muzeum © szczypiorizka
eksponaty z muzeum © szczypiorizka
Było sporo stanowisk z animatorami, gdzie były przygotowane różne atrakcje dla dzieci. 
strasznie przykro to wyglądało © szczypiorizka
Nawet w internecie dosyć się ogłaszali z tą imprezą, ale zapewne fakt, że w końcu ładna, słoneczna sobota, to ludzie woleli inaczej spędzić ten czas. Dla mnie dodatkowym minusem jest to, że może osoby spoza miasta nawet nie wiedzą, gdzie dokładnie znajduje się to muzeum, bo przed bramą wjazdową (która jest wjazdem również do różnych innych firm produkcyjno- usługowych) nie było żadnego baneru, czy tam potykacza.
Ja przynajmniej w spokoju zrobiłam zdjęcie tego malunku, który praktycznie codziennie do mnie zza płotu spogląda.
mural w gratisie © szczypiorizka
Na Sienkiewicza zainteresował mnie ten Citroen.
Citroën H Van © szczypiorizka
Fotografując go, niespodziewanie nawiązałam krótką rozmowę chyba z właścicielem tego pojazdu. Trasa skrócona- nie było to standardowe "poranne kółeczko". Na Opatowicach na górce chwila zachwytu nad pięknymi widokami na Strzybnicę i Wielowieś (wiatraki).
- DST 80.73km
- Czas 04:35
- VAVG 17.61km/h
- Sprzęt Kross Esker 5.0
- Aktywność Jazda na rowerze
Trzy murale i wiatr
Wtorek, 21 lipca 2026 · dodano: 21.07.2026 | Komentarze 2
Po pracy ruszyłam na podbój Gliwic, w celu sfotografowania kilku nowych murali. Chciałam też przejechać się DDRką na ulicy Toszeckiej. Dlatego moja trasa prowadziła przez Zbrosławice, Kamieniec, Karchowice, Zawadę. W Przezchlebiu wykombinowałam, że przejdę dołem pod wiaduktem :P
Bardzo mi się podoba ta droga rowerowa, liczy sobie dobre 5 km długości, mocno pofalowana, więc jest co dreptać. Przy centrum niestety trochę głupio się kończy, pokierowało mnie w krzaki. Dalsza trasa w kierunku Ostropy, na przemian asfaltem i chodnikiem. Po prostu, aby mi było wygodnie i bezpiecznie, a zarazem nie być świńską zawalidrogą (w Zbrosławicach zapierdzielałam przed autobusem, co nie było wygodne ani dla mnie ani dla kierowcy busa, który co chwilę zjeżdżał na przystanek- gdzieś tam potem dalej był jakiś ludzki chodnik to zjechałam).
Nie ukrywam, droga się wydłużała niemiłosiernie- ten wiatr dobijał. 
tego ostatnio chyba nie było © szczypiorizka
Gdy w końcu dotarłam do tej dzielnicy, udałam się w kierunku ulicy Tokarskiej, gdzie obok OSP znajduje się niejako edukacyjny mural.
przy placu zabaw na Ostropie © szczypiorizka
przy placu zabaw na Ostropie © szczypiorizka
Namalowała go ekipa "Animacje a ścianie" (ci co malowali na Sikorniku ptaki).
przy placu zabaw na Ostropie © szczypiorizka
Rzut oka na drewniany kościół, wyłączony z użytku, ale powoli odrestaurowywany.
Kościół św. Jerzego w Ostropie © szczypiorizka
Następny mural, "główny" tej wycieczki to funkel nówka z 2026 roku, sprzed jakiś dwóch tygodni, również autorstwa "Animacje na ścianie".
no i jest mural © szczypiorizka
Przedstawia tradycję zwaną Osterrit, czy też po polsku- procesję konną, która się odbywa co roku w poniedziałek wielkanocny. Grupa mężczyzn (w oryginale, obecnie także uczestniczą w tym kobiety), z głównymi atrybutami wielkanocnymi (figurą Chrystusa Zmartwychwstałego, ozdobionym krzyżem oraz Paschałem) przemierza okoliczne pola i modli się o urodzaje. Nie było mi dane jeszcze tego na żywo obejrzeć, ale liczę, że kiedyś przyjadę. Mężczyźni mają także przewieszone wieńce z bukszpanu- w zależności od stanu cywilnego, po ukończeniu procesji, kawalerowie mają za zadanie rzucić tym wieńcem tak, aby przewiesić go przez krzyż misyjny (to są te duże krzyże, które stoją obok kościołów).
"nowy" Kościół w Ostropie © szczypiorizka
Fotki zrobione, czas udać się do centrum Gliwic. Trasę poprowadziłam sobie wzdłuż Autostrady A4, drogą serwisową, która jest bardzo popularna wśród rowerzystów. Nie wiem jak w innych rejonach, ale tutaj jest dozwolona jazda rowerem.
na drodze serwisowej © szczypiorizka
Cieszę się, że jechałam w tym kierunku, bo przynajmniej było z górki, mimo wiatru, dało radę coś szybciej pojechać. 
prawie mi się udało © szczypiorizka
Zając aż tak się nie bał, ale za długo się guzdrałam z wyciąganiem aparatu i ustawianiem ostrości. 
nie dał sobie zrobić zdjęcia ładniejszego © szczypiorizka
przyczajony tygrys ukryty smok © szczypiorizka
Lepszego zdjęcia nie byłam w stanie mu zrobić, więc pognałam dalej. Jakoś tak się złożyło, że rysując trasę, poprowadziłam ją alejkami R.O.D. Przynajmniej mogłam sobie porównać jak to się prezentuje w innymi mieście.
betonowa podstawa baterii przeciwlotniczych © szczypiorizka
Oczy szeroko otwarte i tym samym uwieczniłam ten ciekawy dom.
artystyczny dom © szczypiorizka
łódź wikingów- temat na czasie © szczypiorizka
Muralu z wizerunkiem trębacza jazzowego nie było mi dane zobaczyć.
tu jest mural, musicie mi uwierzyć © szczypiorizka
Miles Davis jest ukryty pod tym bluszczem. Wpadnę tu innym razem, gdy jeszcze to nie będzie zazielenione.
trup na polibudzie gliwickiej © szczypiorizka
Przy kampusie uniwersyteckim, jest kolejny z serii funkel nówka, z czerwca tego roku (2026), autorstwa Leonida Podolyaka. To ekomural, który ma oczyszczać jakoś tam powietrze.
funkel nówka mural na polibudzie © szczypiorizka
Fotki porobione, mogłam wrócić do domu. Krótka pauza toaletowa w Forum i nagroda w postaci jakiegoś "maczka", czyli hamburger wszedł na raz. Do domu udałam się najprostszą i najkrótszą drogą, czyli Tarnogórską, która do przyjemnych rowerowo nie należy. To znaczy, od centrum do Radiostacji jest tam taki pas wydzielony dla rowerów, ale potem człowieku radź sobie sam. Na szczęście po południu w rejonie hal Żabki i Inpostu za dużo tirów nie było, więc było w miarę bezpiecznie. Co nie znaczy, że łatwo, bo zmęczenie już dawało sobie znać, a raczej tyłek (czy pisałam już, że dłuższe trasy na gravelu są bardzo niewygodne?), jeszcze kilka górek przede mną i znalazłam się w Kamieńcu.
Drama Kamieniec © szczypiorizka
Udało mi się do domu dojechać przed 20. Trasa była dosyć męcząca dla mnie, jak mówię moje cztery litery dosyć ucierpiały, dlatego postanowiłam we wtorek nie wstawać rano (jeszcze na pracy zdalnej) i po prostu dłużej sobie pospać i odpocząć. Do końca wyzwania zostało mi jakieś niecałe 400 km do pokonania. Na dzień dzisiejszy, gdy piszę ten post (21 lipiec) po koszulkę zgłosiło się bodajże 5 osób z 50.
- DST 63.79km
- Czas 03:29
- VAVG 18.31km/h
- Sprzęt Velli
- Aktywność Jazda na rowerze
Wycieczka pod Woźniki
Poniedziałek, 13 lipca 2026 · dodano: 14.07.2026 | Komentarze 2
Po południu postanowiłam pojechać w kierunku Woźnik, ponieważ na mapach.cz (albo po nowemu mapy.com), widnieje interesujące oznaczenie miejsca pod autostradą A1. Najpierw pojechałam na Kalety Zieloną. Domki letniskowe bardzo ładnie z zewnątrz pomalowane.
Kalety Zielona- domki letniskowe © szczypiorizka
Ciekawe czy w środku też odświeżone, czy dalej leci jakimś PRLem.
Kalety Zielona- domki letniskowe © szczypiorizka
Przy okazji zobaczyłam z oddali ten nowy pływający pomost.
nowy nabytek-pomost © szczypiorizka
Czasami mogą się pojawiać na blogu dziwne, niezbyt atrakcyjne zdjęcia. To moja nowa zabawka Kodak Charmera. Była okazja to skorzystałam. Ma kilka interesujących filtrów. Robi takie retro zdjęcia.
nowa zabawka-kodak Charmera © szczypiorizka
nowa zabawka-kodak Charmera © szczypiorizka
nowa zabawka-kodak Charmera © szczypiorizka
Dokonałam analizy trasy i udałam się w dalszą drogę. Po jakiś 20-30 minutach dotarłam na miejsce. 
kopce pod A1 © szczypiorizka
kopce pod A1 © szczypiorizka
Po jakiś 5 minutach od mojego przyjazdu w to miejsce dołącza jakiś chłopak na rowerze. Chwila dyskusji i wspólnie chodzimy między kamieniami i robimy zdjęcia. Nasza obecność wzbudziła czujność miejscowego policjanta, który krążył na tym zadupiu i podjechał sprawdzić co my robimy 😆
interesująca instalacja artystyczna pod A1 © szczypiorizka
interesująca instalacja artystyczna pod A1 © szczypiorizka
Znalazłam tam trzy tablice informacyjne. Jedna mówi o tym, że te tereny były na ważnym szlaku komunikacyjnym i handlowym. Druga o tym jak dostaliśmy się w ręce czeskie i dlaczego Śląsk nigdy nie był pod zaborami, a trzecia o rzece Małej Panwi i dawnych granicach.
historia © szczypiorizka
Kompletnie nie mam pojęcia, co mają znaczyć te buty. Może to alegoria do wędrówek i do tego, że nad nami teraz autostrada jest.. pieron wie.
interesująca instalacja artystyczna pod A1 © szczypiorizka
interesująca instalacja artystyczna pod A1 © szczypiorizka
Szkoda, że to trochę zarośnięte jest i w sumie tylko dzięki aplikacji rowerowej to odkryłam. Mapy wujka google milczą na ten temat. Następnie udałam się w drogę powrotną. W tym momencie miałam bardzo poważny problem. Rozkminiałam, czy jechać do centrum Miasteczka Śląskiego na hamburgera, czy pojechać na Chechło i tam coś sobie nie kupić. Pojechałam ostatecznie na Chechło, ale tam nic nie kupiłam. Uznałam, że wytrzymam i kupię sobie dobrego kebaba u mnie na dzielnicy. To była dobra decyzja, mogłam sobie sfotografować jak burzą trybuny w amfiteatrze u mnie w parku.
remont amfiteatru © szczypiorizka
remont amfiteatru © szczypiorizka
Jakby co to polecam tę budkę naprzeciwko Biedronki na Zagórskiej 😁
- DST 117.03km
- Czas 06:30
- VAVG 18.00km/h
- Sprzęt Kross Esker 5.0
- Aktywność Jazda na rowerze
po mural do Piotrówki
Sobota, 11 lipca 2026 · dodano: 11.07.2026 | Komentarze 0
Rano basen i zakupy. Nim się zebrałam była 11,30. A to wszystko przez to, że Garmin trochę nie współpracuje. Okazuje się, że nie mam aż takiej sklerozy i nie zapominam wrzucać narysowanych tras danej wycieczki do GPSa tylko on tego "nie notuje" w pamięci. Pół godziny się męczyłam i na różne sposoby wrzucałam mapkę do niego. Przez kabel i kompa, przez telefon i wifi/bluetooth i nic. Znowu miałam posiłkować się telefonem. Tym razem zamontowałam na kierownicę uchwyt na telefon.
Nie pamiętam kiedy trasę planowałam, ale tym razem nie była ona poprowadzona tak, jak zwykle jechałam do Jemielnicy, czyli między innymi przez Świniowice, Wielowieś. Jechałam przez Mikołeskę, szutrami premium w kierunku Pustej Kuźnicy, stamtąd do Potępy, Czarkowa, Wielowsi i Świbia. W Świbiu zainteresował mnie jeden budynek, to dwór z XIX wieku, w dosyć kiepskim stanie.
dwór z XIX wieku w Świbiu © szczypiorizka
Ogółem cała trasa była niepewna pod względem pogody. Co chwilę spoglądałam na chmury, które nieciekawie wyglądały.
chmury nie napawają optymizmem © szczypiorizka
Do Barutu dotarłam zielonym szlakiem PTTK, średnio fajny w niektórych momentach.
"stary" mural :P © szczypiorizka
Z Barutu strzała do Piotrówki. 
Piotrówka © szczypiorizka
Jeden z kilkunastu murali z tej serii w ramach jakiegoś projektu Stowarzyszenia Odnowi Wsi. Tak, tylko po to jechałam do województwa opolskiego, by złapać ten jeden mural 😂
koleje losu © szczypiorizka
Stowarzyszenie Odnowy Wsi © szczypiorizka
o której pociąg odjeżdża? © szczypiorizka
Rzut oka do kościoła.
Kościół pw. Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny w Piotrówce © szczypiorizka
wnętrze kościoła w Piotrówce © szczypiorizka
Po czym udałam się w drogę powrotną. 
srebrne wesele © szczypiorizka
Drogę powrotną wymyśliłam sobie (kiedyś tam podczas planowania) przez Żędowice do Lublińca. Początkowo byłam sceptycznie nastawiona na to, cały czas granatowe chmury były nade mną, ale na miejscu okazało się, że mam niespodziankę. Przy szkole podstawowej był piękny mural, szukałam i znalazłam, że jest on z 2016 roku i zdaje się, że namalowała go Grupa Nie.Tak, czyli ten od Franka Myszy.
mural w Żędowicach © szczypiorizka
mural w Żędowicach © szczypiorizka
Byłam już kiedyś w Żędowicach, ale chyba nie przejeżdżałam tamtędy, bo nigdy wcześniej nie widziałam tego malunku. 
mural w Żędowicach © szczypiorizka
mural w Żędowicach © szczypiorizka
Bardzo ładnie wplecione elementy szkolne: kredki, temperówka, stalówka, książki. Super to wygląda, mimo upływu tych już w sumie 10 lat, mural dobrze się trzyma.
mural w Żędowicach © szczypiorizka
Przy szkole też jest taki ogród sensoryczny, ale był zamknięty.
ogród sensoryczny © szczypiorizka
Michelin © szczypiorizka
Kolejna część trasy to droga leśna do Lublińca. To była chyba najcięższa część tej wycieczki. Sama trasa nie była zła, fajny szuter, ale to były bardzo długie proste. Ciągle niefajne chmury nade mną, zero ludu po drodze, nie miałam żadnej mp3, ptaszki nie śpiewały, zasięg w pewnym momencie zniknął, masakra jechać tak łącznie prawie 20 kilometrów. Taka dołująca cisza. W Lublińcu przerwa na obiad, średnio smaczny "fancy" hamburger. Potem już strzała do domu. Strzała to dużo powiedziane- tyłek zaczął mnie boleć. Odliczałam już każdy kilometr do domu, a były to 32 kilometry jeszcze. Ze względu na dziwne działanie Garmina, na Stravie trasa jest podzielona na dwie części. Do Lublińca i z Lublińca. Dla bezpieczeństwa urządzenia- gdyby mi się trasa nie zapisała, byłabym delikatnie rzecz ujmując zła. Tak wiem, zaraz mi napiszecie, że mogłam zapisywać ślad na telefonie... który w takim momencie żre prąd jak głupi i na Żelaznym Szlaku to ledwo starczyło mi przez to powerbanka.
Wyjazd zaliczam do udanych, mural zaliczony, pogoda była łaskawa dla mnie- nie spadło ani kropelki deszczu. Wiatr, obleci, tragedii nie było.




