Info
Suma podjazdów to 365 metrów.
Więcej o mnie.
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2026, Październik4 - 5
- 2026, Wrzesień7 - 24
- 2026, Sierpień9 - 23
- 2026, Lipiec37 - 46
- 2026, Czerwiec8 - 28
- 2026, Maj8 - 48
- 2026, Kwiecień12 - 58
- 2026, Marzec6 - 27
- 2026, Styczeń1 - 5
- 2025, Listopad1 - 0
- 2025, Październik3 - 10
- 2025, Wrzesień11 - 55
- 2025, Sierpień16 - 93
- 2025, Lipiec7 - 36
- 2025, Czerwiec10 - 68
- 2025, Maj7 - 48
- 2025, Kwiecień7 - 39
- 2025, Marzec7 - 25
- 2025, Styczeń1 - 8
- 2024, Październik6 - 35
- 2024, Wrzesień6 - 20
- 2024, Sierpień10 - 41
- 2024, Lipiec8 - 28
- 2024, Czerwiec6 - 23
- 2024, Maj7 - 27
- 2024, Kwiecień8 - 34
- 2024, Marzec3 - 7
- 2024, Luty3 - 11
- 2023, Listopad1 - 0
- 2023, Październik4 - 12
- 2023, Wrzesień8 - 23
- 2023, Sierpień8 - 16
- 2023, Lipiec11 - 19
- 2023, Czerwiec11 - 18
- 2023, Maj8 - 7
- 2023, Kwiecień7 - 4
- 2022, Listopad1 - 3
- 2022, Październik7 - 12
- 2022, Wrzesień2 - 2
- 2022, Sierpień6 - 11
- 2022, Lipiec10 - 29
- 2022, Czerwiec14 - 37
- 2022, Maj15 - 27
- 2022, Kwiecień3 - 9
- 2022, Marzec2 - 8
- 2021, Październik1 - 5
- 2021, Wrzesień3 - 4
- 2021, Sierpień3 - 17
- 2021, Lipiec5 - 13
- 2021, Czerwiec10 - 51
- 2021, Maj6 - 24
- 2021, Kwiecień3 - 13
- 2021, Marzec2 - 7
- 2021, Luty2 - 5
- 2020, Grudzień1 - 5
- 2020, Listopad1 - 6
- 2020, Październik4 - 9
- 2020, Wrzesień7 - 18
- 2020, Sierpień7 - 12
- 2020, Lipiec5 - 5
- 2020, Czerwiec8 - 16
- 2020, Maj8 - 13
- 2020, Kwiecień4 - 13
- 2019, Grudzień1 - 6
- 2019, Październik4 - 4
- 2019, Wrzesień4 - 12
- 2019, Sierpień7 - 15
- 2019, Lipiec3 - 8
- 2019, Czerwiec12 - 20
- 2019, Maj5 - 9
- 2019, Kwiecień3 - 8
- 2019, Marzec2 - 10
- 2018, Październik3 - 7
- 2018, Wrzesień7 - 13
- 2018, Sierpień5 - 8
- 2018, Lipiec5 - 4
- 2018, Czerwiec6 - 3
- 2018, Maj8 - 0
- 2018, Kwiecień5 - 0
- 2018, Marzec1 - 0
- 2018, Styczeń1 - 0
- 2017, Wrzesień3 - 0
- 2017, Sierpień5 - 0
- 2017, Lipiec6 - 4
- 2017, Czerwiec6 - 0
- 2017, Maj1 - 0
- 2017, Kwiecień1 - 1
- 2016, Październik2 - 0
- 2016, Wrzesień3 - 0
- 2016, Sierpień3 - 1
- 2016, Lipiec3 - 0
- 2016, Czerwiec4 - 1
- 2016, Maj3 - 0
- 2016, Kwiecień4 - 2
- 2016, Styczeń1 - 1
- 2015, Listopad1 - 1
- 2015, Sierpień6 - 0
- 2015, Czerwiec2 - 0
- 2015, Maj7 - 0
- 2015, Kwiecień3 - 0
- 2015, Marzec1 - 4
- 2014, Listopad1 - 0
- 2014, Październik6 - 0
- 2014, Wrzesień8 - 1
- 2014, Sierpień8 - 0
- 2014, Lipiec8 - 0
- 2014, Czerwiec11 - 0
- 2014, Maj10 - 1
- 2014, Kwiecień7 - 1
- 2014, Marzec3 - 1
- 2014, Luty1 - 0
- 2014, Styczeń1 - 5
- 2013, Grudzień2 - 3
- 2013, Listopad12 - 0
- 2013, Październik5 - 3
- 2013, Wrzesień5 - 15
- 2013, Sierpień18 - 6
- 2013, Lipiec17 - 9
- 2013, Czerwiec12 - 12
- 2013, Maj14 - 7
- 2013, Kwiecień14 - 10
- 2012, Listopad1 - 3
- 2012, Październik5 - 5
- 2012, Wrzesień7 - 3
- 2012, Sierpień8 - 3
- 2012, Lipiec15 - 4
- 2012, Czerwiec8 - 11
- 2012, Maj8 - 5
- 2012, Kwiecień4 - 1
- 2012, Marzec3 - 1
- 2011, Listopad1 - 1
- 2011, Październik2 - 0
- 2011, Wrzesień17 - 2
- 2011, Sierpień8 - 2
- 2011, Lipiec8 - 5
murale
| Dystans całkowity: | 3313.70 km (w terenie 0.00 km; 0.00%) |
| Czas w ruchu: | 197:00 |
| Średnia prędkość: | 16.82 km/h |
| Liczba aktywności: | 75 |
| Średnio na aktywność: | 44.18 km i 2h 37m |
| Więcej statystyk | |
- DST 70.69km
- Czas 03:45
- VAVG 18.85km/h
- Sprzęt Velli
- Aktywność Jazda na rowerze
miasto na K
Sobota, 25 lipca 2026 · dodano: 25.07.2026 | Komentarze 1
Wczoraj wieczorem usilnie kombinowałam i szykowałam trasę na dzisiejsze Katowice. Wcześniej przygotowane mapki (po dwóch dzielnicach Katowic) nie za bardzo pasowały do mojej nowej koncepcji jazdy od strony Chorzowa. O 23 dałam sobie spokój i kładąc się spać uznałam, że sobotę spędzę na łapaniu murali po Zabrzu (mapki czekają od roku). Przespałam się z tym i rano uznałam, że wolę ciś te kilometry prosto i brutalnie, by w końcu ukończyć wyzwanie i mieć to w końcu z głowy. Chcę już wrócić do przyjemnej i nie zobowiązującej jazdy na rowerze 😆
Wybrałam się na Lubliniec, by stamtąd skręcić na Piłkę. Dzisiaj zabrałam ze sobą MP3, więc jazda po lesie w godzinach porannych była bardzo przyjemna. Dojazd do Piłki to chyba z każdej strony jest usrany i pełen piachu. Później skręciłam w kierunku na Koszęcin. Do jutra trwa międzynarodowy festiwal folklorystyczny, ale koncerty odbywają się niestety wieczorami.
fontanna w parku w Koszęcinie © szczypiorizka
Chwilę pokręciłam się między zabudowaniami pałacu i koło parku licząc, że przynajmniej jakaś lodziarnia będzie czynna.
siedziba ZPiT "Śląsk" © szczypiorizka
kolejna sikawka © szczypiorizka
Przy okazji zorientowałam się, że tego muralu jeszcze nie mam.
tego jeszcze nie mam © szczypiorizka
W końcu zadowoliłam się pysznym ciastem budyniowym w pobliskiej cukierni. Dalsza droga prowadziła w kierunku Kalet. Tam uznałam, że się poświęcę i mocno zboczę z drogi, by dołożyć do kolekcji kolejną stanicę rowerową. Jest w bardzo urokliwym miejscu położona, ale totalnie nie po drodze do czegokolwiek.
"nowa" stanica rowerowa © szczypiorizka
Mała Panew- śląska Amazonka © szczypiorizka
Mała Panew- śląska Amazonka © szczypiorizka
jakby ktoś potrzebował © szczypiorizka
Jeszcze rzut oka na pomysłową donicę na kwiatki.
fajna donica na kwiatki © szczypiorizka
* już mam 1309,91km z 1526 😁🚴🏼
- DST 14.16km
- Czas 00:44
- VAVG 19.31km/h
- Sprzęt Velli
- Aktywność Jazda na rowerze
dokrętka po południu
Sobota, 25 lipca 2026 · dodano: 25.07.2026 | Komentarze 1
Chciałam po południu pojechać na działkę. Żeby nie było "za nudno" postanowiłam pojechać przez miasto 😂 Co to dla mnie, że wiozłam w plecaku dwie półtora litrowe butelki z wodą oraz kilka innych drobiazgów, by umilić czas spędzony na działce. Przy okazji podjechałam do Muzeum Motoryzacji na Czarnohuckiej. Była tam dziś impreza pod tytułem Dzień Roweru.
Może do południa było więcej gości, ale o 16 (na dwie godziny przed końcem imprezy), były totalne pustki.
nie ma gości © szczypiorizka
kilka eksponatów © szczypiorizka
Swego czasu zwiedziłam z ojcem jedną z wystaw (chyba o tym wspominałam, są trzy, każde osobno biletowane-> rowery, motocykle i samochody). Bardzo ciekawe.
eksponaty z muzeum © szczypiorizka
eksponaty z muzeum © szczypiorizka
Było sporo stanowisk z animatorami, gdzie były przygotowane różne atrakcje dla dzieci. 
strasznie przykro to wyglądało © szczypiorizka
Nawet w internecie dosyć się ogłaszali z tą imprezą, ale zapewne fakt, że w końcu ładna, słoneczna sobota, to ludzie woleli inaczej spędzić ten czas. Dla mnie dodatkowym minusem jest to, że może osoby spoza miasta nawet nie wiedzą, gdzie dokładnie znajduje się to muzeum, bo przed bramą wjazdową (która jest wjazdem również do różnych innych firm produkcyjno- usługowych) nie było żadnego baneru, czy tam potykacza.
Ja przynajmniej w spokoju zrobiłam zdjęcie tego malunku, który praktycznie codziennie do mnie zza płotu spogląda.
mural w gratisie © szczypiorizka
Na Sienkiewicza zainteresował mnie ten Citroen.
Citroën H Van © szczypiorizka
Fotografując go, niespodziewanie nawiązałam krótką rozmowę chyba z właścicielem tego pojazdu. Trasa skrócona- nie było to standardowe "poranne kółeczko". Na Opatowicach na górce chwila zachwytu nad pięknymi widokami na Strzybnicę i Wielowieś (wiatraki).
- DST 80.73km
- Czas 04:35
- VAVG 17.61km/h
- Sprzęt Kross Esker 5.0
- Aktywność Jazda na rowerze
Trzy murale i wiatr
Wtorek, 21 lipca 2026 · dodano: 21.07.2026 | Komentarze 2
Po pracy ruszyłam na podbój Gliwic, w celu sfotografowania kilku nowych murali. Chciałam też przejechać się DDRką na ulicy Toszeckiej. Dlatego moja trasa prowadziła przez Zbrosławice, Kamieniec, Karchowice, Zawadę. W Przezchlebiu wykombinowałam, że przejdę dołem pod wiaduktem :P
Bardzo mi się podoba ta droga rowerowa, liczy sobie dobre 5 km długości, mocno pofalowana, więc jest co dreptać. Przy centrum niestety trochę głupio się kończy, pokierowało mnie w krzaki. Dalsza trasa w kierunku Ostropy, na przemian asfaltem i chodnikiem. Po prostu, aby mi było wygodnie i bezpiecznie, a zarazem nie być świńską zawalidrogą (w Zbrosławicach zapierdzielałam przed autobusem, co nie było wygodne ani dla mnie ani dla kierowcy busa, który co chwilę zjeżdżał na przystanek- gdzieś tam potem dalej był jakiś ludzki chodnik to zjechałam).
Nie ukrywam, droga się wydłużała niemiłosiernie- ten wiatr dobijał. 
tego ostatnio chyba nie było © szczypiorizka
Gdy w końcu dotarłam do tej dzielnicy, udałam się w kierunku ulicy Tokarskiej, gdzie obok OSP znajduje się niejako edukacyjny mural.
przy placu zabaw na Ostropie © szczypiorizka
przy placu zabaw na Ostropie © szczypiorizka
Namalowała go ekipa "Animacje a ścianie" (ci co malowali na Sikorniku ptaki).
przy placu zabaw na Ostropie © szczypiorizka
Rzut oka na drewniany kościół, wyłączony z użytku, ale powoli odrestaurowywany.
Kościół św. Jerzego w Ostropie © szczypiorizka
Następny mural, "główny" tej wycieczki to funkel nówka z 2026 roku, sprzed jakiś dwóch tygodni, również autorstwa "Animacje na ścianie".
no i jest mural © szczypiorizka
Przedstawia tradycję zwaną Osterrit, czy też po polsku- procesję konną, która się odbywa co roku w poniedziałek wielkanocny. Grupa mężczyzn (w oryginale, obecnie także uczestniczą w tym kobiety), z głównymi atrybutami wielkanocnymi (figurą Chrystusa Zmartwychwstałego, ozdobionym krzyżem oraz Paschałem) przemierza okoliczne pola i modli się o urodzaje. Nie było mi dane jeszcze tego na żywo obejrzeć, ale liczę, że kiedyś przyjadę. Mężczyźni mają także przewieszone wieńce z bukszpanu- w zależności od stanu cywilnego, po ukończeniu procesji, kawalerowie mają za zadanie rzucić tym wieńcem tak, aby przewiesić go przez krzyż misyjny (to są te duże krzyże, które stoją obok kościołów).
"nowy" Kościół w Ostropie © szczypiorizka
Fotki zrobione, czas udać się do centrum Gliwic. Trasę poprowadziłam sobie wzdłuż Autostrady A4, drogą serwisową, która jest bardzo popularna wśród rowerzystów. Nie wiem jak w innych rejonach, ale tutaj jest dozwolona jazda rowerem.
na drodze serwisowej © szczypiorizka
Cieszę się, że jechałam w tym kierunku, bo przynajmniej było z górki, mimo wiatru, dało radę coś szybciej pojechać. 
prawie mi się udało © szczypiorizka
Zając aż tak się nie bał, ale za długo się guzdrałam z wyciąganiem aparatu i ustawianiem ostrości. 
nie dał sobie zrobić zdjęcia ładniejszego © szczypiorizka
przyczajony tygrys ukryty smok © szczypiorizka
Lepszego zdjęcia nie byłam w stanie mu zrobić, więc pognałam dalej. Jakoś tak się złożyło, że rysując trasę, poprowadziłam ją alejkami R.O.D. Przynajmniej mogłam sobie porównać jak to się prezentuje w innymi mieście.
betonowa podstawa baterii przeciwlotniczych © szczypiorizka
Oczy szeroko otwarte i tym samym uwieczniłam ten ciekawy dom.
artystyczny dom © szczypiorizka
łódź wikingów- temat na czasie © szczypiorizka
Muralu z wizerunkiem trębacza jazzowego nie było mi dane zobaczyć.
tu jest mural, musicie mi uwierzyć © szczypiorizka
Miles Davis jest ukryty pod tym bluszczem. Wpadnę tu innym razem, gdy jeszcze to nie będzie zazielenione.
trup na polibudzie gliwickiej © szczypiorizka
Przy kampusie uniwersyteckim, jest kolejny z serii funkel nówka, z czerwca tego roku (2026), autorstwa Leonida Podolyaka. To ekomural, który ma oczyszczać jakoś tam powietrze.
funkel nówka mural na polibudzie © szczypiorizka
Fotki porobione, mogłam wrócić do domu. Krótka pauza toaletowa w Forum i nagroda w postaci jakiegoś "maczka", czyli hamburger wszedł na raz. Do domu udałam się najprostszą i najkrótszą drogą, czyli Tarnogórską, która do przyjemnych rowerowo nie należy. To znaczy, od centrum do Radiostacji jest tam taki pas wydzielony dla rowerów, ale potem człowieku radź sobie sam. Na szczęście po południu w rejonie hal Żabki i Inpostu za dużo tirów nie było, więc było w miarę bezpiecznie. Co nie znaczy, że łatwo, bo zmęczenie już dawało sobie znać, a raczej tyłek (czy pisałam już, że dłuższe trasy na gravelu są bardzo niewygodne?), jeszcze kilka górek przede mną i znalazłam się w Kamieńcu.
Drama Kamieniec © szczypiorizka
Udało mi się do domu dojechać przed 20. Trasa była dosyć męcząca dla mnie, jak mówię moje cztery litery dosyć ucierpiały, dlatego postanowiłam we wtorek nie wstawać rano (jeszcze na pracy zdalnej) i po prostu dłużej sobie pospać i odpocząć. Do końca wyzwania zostało mi jakieś niecałe 400 km do pokonania. Na dzień dzisiejszy, gdy piszę ten post (21 lipiec) po koszulkę zgłosiło się bodajże 5 osób z 50.
- DST 63.79km
- Czas 03:29
- VAVG 18.31km/h
- Sprzęt Velli
- Aktywność Jazda na rowerze
Wycieczka pod Woźniki
Poniedziałek, 13 lipca 2026 · dodano: 14.07.2026 | Komentarze 2
Po południu postanowiłam pojechać w kierunku Woźnik, ponieważ na mapach.cz (albo po nowemu mapy.com), widnieje interesujące oznaczenie miejsca pod autostradą A1. Najpierw pojechałam na Kalety Zieloną. Domki letniskowe bardzo ładnie z zewnątrz pomalowane.
Kalety Zielona- domki letniskowe © szczypiorizka
Ciekawe czy w środku też odświeżone, czy dalej leci jakimś PRLem.
Kalety Zielona- domki letniskowe © szczypiorizka
Przy okazji zobaczyłam z oddali ten nowy pływający pomost.
nowy nabytek-pomost © szczypiorizka
Czasami mogą się pojawiać na blogu dziwne, niezbyt atrakcyjne zdjęcia. To moja nowa zabawka Kodak Charmera. Była okazja to skorzystałam. Ma kilka interesujących filtrów. Robi takie retro zdjęcia.
nowa zabawka-kodak Charmera © szczypiorizka
nowa zabawka-kodak Charmera © szczypiorizka
nowa zabawka-kodak Charmera © szczypiorizka
Dokonałam analizy trasy i udałam się w dalszą drogę. Po jakiś 20-30 minutach dotarłam na miejsce. 
kopce pod A1 © szczypiorizka
kopce pod A1 © szczypiorizka
Po jakiś 5 minutach od mojego przyjazdu w to miejsce dołącza jakiś chłopak na rowerze. Chwila dyskusji i wspólnie chodzimy między kamieniami i robimy zdjęcia. Nasza obecność wzbudziła czujność miejscowego policjanta, który krążył na tym zadupiu i podjechał sprawdzić co my robimy 😆
interesująca instalacja artystyczna pod A1 © szczypiorizka
interesująca instalacja artystyczna pod A1 © szczypiorizka
Znalazłam tam trzy tablice informacyjne. Jedna mówi o tym, że te tereny były na ważnym szlaku komunikacyjnym i handlowym. Druga o tym jak dostaliśmy się w ręce czeskie i dlaczego Śląsk nigdy nie był pod zaborami, a trzecia o rzece Małej Panwi i dawnych granicach.
historia © szczypiorizka
Kompletnie nie mam pojęcia, co mają znaczyć te buty. Może to alegoria do wędrówek i do tego, że nad nami teraz autostrada jest.. pieron wie.
interesująca instalacja artystyczna pod A1 © szczypiorizka
interesująca instalacja artystyczna pod A1 © szczypiorizka
Szkoda, że to trochę zarośnięte jest i w sumie tylko dzięki aplikacji rowerowej to odkryłam. Mapy wujka google milczą na ten temat. Następnie udałam się w drogę powrotną. W tym momencie miałam bardzo poważny problem. Rozkminiałam, czy jechać do centrum Miasteczka Śląskiego na hamburgera, czy pojechać na Chechło i tam coś sobie nie kupić. Pojechałam ostatecznie na Chechło, ale tam nic nie kupiłam. Uznałam, że wytrzymam i kupię sobie dobrego kebaba u mnie na dzielnicy. To była dobra decyzja, mogłam sobie sfotografować jak burzą trybuny w amfiteatrze u mnie w parku.
remont amfiteatru © szczypiorizka
remont amfiteatru © szczypiorizka
Jakby co to polecam tę budkę naprzeciwko Biedronki na Zagórskiej 😁
- DST 117.03km
- Czas 06:30
- VAVG 18.00km/h
- Sprzęt Kross Esker 5.0
- Aktywność Jazda na rowerze
po mural do Piotrówki
Sobota, 11 lipca 2026 · dodano: 11.07.2026 | Komentarze 0
Rano basen i zakupy. Nim się zebrałam była 11,30. A to wszystko przez to, że Garmin trochę nie współpracuje. Okazuje się, że nie mam aż takiej sklerozy i nie zapominam wrzucać narysowanych tras danej wycieczki do GPSa tylko on tego "nie notuje" w pamięci. Pół godziny się męczyłam i na różne sposoby wrzucałam mapkę do niego. Przez kabel i kompa, przez telefon i wifi/bluetooth i nic. Znowu miałam posiłkować się telefonem. Tym razem zamontowałam na kierownicę uchwyt na telefon.
Nie pamiętam kiedy trasę planowałam, ale tym razem nie była ona poprowadzona tak, jak zwykle jechałam do Jemielnicy, czyli między innymi przez Świniowice, Wielowieś. Jechałam przez Mikołeskę, szutrami premium w kierunku Pustej Kuźnicy, stamtąd do Potępy, Czarkowa, Wielowsi i Świbia. W Świbiu zainteresował mnie jeden budynek, to dwór z XIX wieku, w dosyć kiepskim stanie.
dwór z XIX wieku w Świbiu © szczypiorizka
Ogółem cała trasa była niepewna pod względem pogody. Co chwilę spoglądałam na chmury, które nieciekawie wyglądały.
chmury nie napawają optymizmem © szczypiorizka
Do Barutu dotarłam zielonym szlakiem PTTK, średnio fajny w niektórych momentach.
"stary" mural :P © szczypiorizka
Z Barutu strzała do Piotrówki. 
Piotrówka © szczypiorizka
Jeden z kilkunastu murali z tej serii w ramach jakiegoś projektu Stowarzyszenia Odnowi Wsi. Tak, tylko po to jechałam do województwa opolskiego, by złapać ten jeden mural 😂
koleje losu © szczypiorizka
Stowarzyszenie Odnowy Wsi © szczypiorizka
o której pociąg odjeżdża? © szczypiorizka
Rzut oka do kościoła.
Kościół pw. Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny w Piotrówce © szczypiorizka
wnętrze kościoła w Piotrówce © szczypiorizka
Po czym udałam się w drogę powrotną. 
srebrne wesele © szczypiorizka
Drogę powrotną wymyśliłam sobie (kiedyś tam podczas planowania) przez Żędowice do Lublińca. Początkowo byłam sceptycznie nastawiona na to, cały czas granatowe chmury były nade mną, ale na miejscu okazało się, że mam niespodziankę. Przy szkole podstawowej był piękny mural, szukałam i znalazłam, że jest on z 2016 roku i zdaje się, że namalowała go Grupa Nie.Tak, czyli ten od Franka Myszy.
mural w Żędowicach © szczypiorizka
mural w Żędowicach © szczypiorizka
Byłam już kiedyś w Żędowicach, ale chyba nie przejeżdżałam tamtędy, bo nigdy wcześniej nie widziałam tego malunku. 
mural w Żędowicach © szczypiorizka
mural w Żędowicach © szczypiorizka
Bardzo ładnie wplecione elementy szkolne: kredki, temperówka, stalówka, książki. Super to wygląda, mimo upływu tych już w sumie 10 lat, mural dobrze się trzyma.
mural w Żędowicach © szczypiorizka
Przy szkole też jest taki ogród sensoryczny, ale był zamknięty.
ogród sensoryczny © szczypiorizka
Michelin © szczypiorizka
Kolejna część trasy to droga leśna do Lublińca. To była chyba najcięższa część tej wycieczki. Sama trasa nie była zła, fajny szuter, ale to były bardzo długie proste. Ciągle niefajne chmury nade mną, zero ludu po drodze, nie miałam żadnej mp3, ptaszki nie śpiewały, zasięg w pewnym momencie zniknął, masakra jechać tak łącznie prawie 20 kilometrów. Taka dołująca cisza. W Lublińcu przerwa na obiad, średnio smaczny "fancy" hamburger. Potem już strzała do domu. Strzała to dużo powiedziane- tyłek zaczął mnie boleć. Odliczałam już każdy kilometr do domu, a były to 32 kilometry jeszcze. Ze względu na dziwne działanie Garmina, na Stravie trasa jest podzielona na dwie części. Do Lublińca i z Lublińca. Dla bezpieczeństwa urządzenia- gdyby mi się trasa nie zapisała, byłabym delikatnie rzecz ujmując zła. Tak wiem, zaraz mi napiszecie, że mogłam zapisywać ślad na telefonie... który w takim momencie żre prąd jak głupi i na Żelaznym Szlaku to ledwo starczyło mi przez to powerbanka.
Wyjazd zaliczam do udanych, mural zaliczony, pogoda była łaskawa dla mnie- nie spadło ani kropelki deszczu. Wiatr, obleci, tragedii nie było.
- DST 64.43km
- Czas 03:08
- VAVG 20.56km/h
- Sprzęt Velli
- Aktywność Jazda na rowerze
leśne szutry premium
Piątek, 10 lipca 2026 · dodano: 10.07.2026 | Komentarze 2
Ostatnio na Stravie widziałam fajną trasę zrobioną przez kolegę, postanowiłam ją również przejechać. Trasa prosta- na Mikołeskę i potem szutrami premium na Kokotek. Stamtąd asfaltową DDRką w lesie aż do Lublińca. Tam pokręciłam się, aby uzyskać 30 km w jedną stronę. Powrót, podobny, z tym, że na Mikołesce skręciłam w drogę asfaltową, potem trochę jeszcze po Pniowcu pokluczyłam.
droga Zająca © szczypiorizka
Miałam wyjątkowe szczęście, udało mi się wyciągnąć telefon i na spokojnie zrobić zdjęcia, jakość nie powala, ale i tak jestem zadowolona z efektu.
taka niespodzianka © szczypiorizka
W Pustej Kuźnicy przełamałam swoją nieśmiałość i podjechałam do Hufca ZHP Lubliniec. Tam chłopaki bez problemu poprowadzili mnie do miejsca, gdzie na ścianie jednego z budynków jest mural poświęcony żołnierzom Straży Granicznej i 74 Górnośląskiemu Pułku Piechoty. Mural przedstawia dawne przejście graniczne w Pustej Kuźnicy oraz wydarzenia jakie rozegrały się w tym rejonie rankiem 1 września 1939 r. 
mural w Pustej Kuźnicy © szczypiorizka
mural w Pustej Kuźnicy © szczypiorizka
mural w Pustej Kuźnicy © szczypiorizka
ładny bocian © szczypiorizka
Oczywiście jak to u mnie bywa, albo wody za mało albo czegoś do jedzenia. Tym razem padło na jedzenie, więc na Pniowcu uznaję, że nie będę kombinować i jadę do domu.
mostek © szczypiorizka
Na Pniowcu sporo wędkarzy, pytam się jednego, czy to są zawody, a on że nie, ale nowe ryby zostały wpuszczone.
sporo moczykijów © szczypiorizka
Wypad udany, mimo, że wyszłam dopiero około 16,30 przez tę deszczową pogodę.
- DST 60.07km
- Czas 03:59
- VAVG 15.08km/h
- Sprzęt Kross Esker 5.0
- Aktywność Jazda na rowerze
Żelazny Szlak Rowerowy
Poniedziałek, 6 lipca 2026 · dodano: 07.07.2026 | Komentarze 2
Udało mi się umówić z koleżanką z Krakowa na tę przejażdżkę. Sama byłam ciekawa po tych kilku latach czy Szlak dalej będzie mnie zachwycał. Przez ostatnie dni pogoda była naprawdę mocno w kratkę, ale wierzyłam że poniedziałek skończy się tylko na pochmurnym niebie. O ile za pierwszym razem zaczynałam w Godowie, to tym razem start był spod Dworca PKP w Zebrzydowicach. Jazda po autostradzie w dalszym ciągu nie należy do moich ulubionych, ale sprawnie to mi jakoś poszło. Gorzej było w Zebrzydowicach, bowiem remontują tory kolejowe i wiadukty, z czego jeden zamknęli. Na szczęście nie tylko ja zawracałam na drodze :P Kiedy w końcu udało mi się dojechać na upatrzone wcześniej miejsce parkingowe, wypakowałam rower i rzeczy, po czym udałam się na dworzec, który wygląda strasznie. Oczywiście kasy biletowej czy toalety tam się nie uświadczy. Dobrze, że chociaż zegar chodzi prawidłowo. Pierwotnie miałam w planach trochę jeszcze pokręcić solo przed przyjazdem koleżanki, ale przez ten zamknięty wiadukt, straciłam sporo czasu i w sumie niedługo po moim dotarciu na dworzec dotarła koleżanka. Chwila na przywitanie, ogarnięcie się i ZONK. Nie mam śladu wbitego w Garmina. 🤦 Już kiedyś to zrobiłam, w Krakowie gdy szukałam murali. Znowu miałam szczęście, że na telefonie miałam zapisany ślad. Szybka akcja przemontowywana uchwytu na telefon (od koleżanki) i możemy ruszać.
Pojechałyśmy w kierunku zgodnym ze wskazówkami zegara (ja za pierwszym razem pojechałam w odwrotnym kierunku) i płynnie przekroczyłyśmy granicę, nawet nie było w tamtym miejscu żadnych znaków świadczących, że jesteśmy w Czechach.
widoczek mimo chmur © szczypiorizka
Było pochmurnie, lekko chłodno, ale takie warunki były idealne na rower. W oddali ciężkie i ciemne chmury majaczyły, ale byłam dobrej myśli. Dosyć szybko docieramy do parku zdrojowego w Karwinie.
Chwila na zdjęcia przy fontannie i ruszamy w kierunku wałów na Olzie.
nie zdążyłam © szczypiorizka
na szlaku w Czechach © szczypiorizka
Na rynku we Frysztacie chwila przerwy na posiłek i toaletę.
pałac we Frysztacie © szczypiorizka
Rynek © szczypiorizka
Ponownie latem odbywa się "Karvinské kulturní léto". Fajnie, taka stała impreza wpisana w kalendarz tej miejscowości.
Po opuszczeniu centrum zaczęłyśmy kluczyć między uliczkami śródmieścia zgodnie z zaplanowaną trasą. W tym temacie nic się nie zmieniło- oznakowanie w Czechach jest dyskusyjne.
Nowością dla mnie był mural 3D złapany tuż przed polami.
pierwszy malunek złapany © szczypiorizka
Na szczęście dla nas, znaki państwowe na selfie się znalazły.
że ja to ja © szczypiorizka
Po stronie polskiej zatrzymałyśmy się najpierw przy Kościele pw. Św. Anny w Gołkowicach, a następnie przy parkingu w Godowie, gdzie był przepiękny, z żywymi kolorami, z zeszłego roku (2025) mural. Przedstawia on Franciszka Pieczkę w roli Jańcio Wodnika. Pieczka pochodził z Godowa.
Jańcio Wodnik w Godowie © szczypiorizka
W ogóle nie spodziewałam się, że jakieś murale tego dnia znajdę i udokumentuję. Jadąc dalej decydujemy się nie robić pętli, która biegnie między innymi przez wsie Łaziska i Podbucze. Później uznamy, że była to dobra decyzja.
po polskiej stronie © szczypiorizka
na trasie © szczypiorizka
W okolicy Moszczenicy łapie nas deszcz. Na szczęście byłyśmy blisko MORu i mogłyśmy się schronić. Dokonuję analizy sytuacji i po kilkunastu minutach, w deszczu (ale jeszcze nie ulewie), jedziemy jakiś kilometr w kierunku Jastrzębia, by zjeść obiad i przeczekać.
masz babo placek © szczypiorizka
Koleżanka miała sporo czasu do pociągu powrotnego, więc zdecydowałyśmy się podjechać do Parku Zdrojowego w Jastrzębiu.
smok © szczypiorizka
Ja przeszczęśliwa, znowu widzę murale.
kolejny do kolekcji © szczypiorizka
długi mural © szczypiorizka
Chwilę się pokręciłyśmy po parku, parę zdjęć popstrykanych.
Inhalatorium © szczypiorizka
Może kiedyś się uda przyjechać tu na dłużej, by więcej zobaczyć tego miasta.
Chichot Życia Michał Batkiewicz © szczypiorizka
mural Witczaków- trochę zarośnięty © szczypiorizka
Wróciłyśmy na szlak w tym samym miejscu, w którym zboczyłyśmy z trasy. Do Zebrzydowic zostało nam jakieś 30-40 minut. Na szczęście po deszczu nie było już śladu.
na trasie © szczypiorizka
W Zebrzydowicach znowu zbaczamy z trasy, chciałam podjechać i pokazać koleżance pałac. 
pałac w Zebrzydowicach © szczypiorizka
Dojeżdżając do dworca, złapałam jeszcze dwa malunki.
wypłyń na głębię © szczypiorizka
na zakończenie © szczypiorizka
Na dworcu dłuższa chwila na pożegnanie i podsumowanie wyjazdu. Mimo początkowych przygód i mojego nieogaru (jak to się stało nie wiem xD) trasę udało się nam pokonać bez technicznych problemów, deszcz na szczęście nie przestraszył nas i tak naprawdę ulewę przeczekałyśmy w restauracji jedząc obiad. Ja jeszcze miałam niespodziankę w formie murali. Jeszcze przy samochodzie kręciłam kółeczko by dobić do 60 km 😂
- DST 65.29km
- Czas 03:23
- VAVG 19.30km/h
- Sprzęt Kross Esker 5.0
- Aktywność Jazda na rowerze
Lubliniec
Środa, 17 czerwca 2026 · dodano: 17.06.2026 | Komentarze 3
Zakwasów po zawodach nie było, za to siniaki mają się ładnie na moich nogach czy rękach 😂 Dzisiaj podczas grzebania w internetach odkryłam, że mogę ruszyć tyłek i pojechać do Lublińca nie tylko po to, by sprawdzić tę DDR w lesie po remoncie, ale i złapać kilka malunków, których wcześniej nie widziałam.
Nie wiem czemu ludziom się ta droga nie podoba, jest całkiem spoko, że wąsko? Dzisiaj mijałam wielu rowerzystów i pieszych, nawet takiego z przyczepką dla dzieci. Nie było żadnego problemu.
trasa Zająca © szczypiorizka
Najpierw podjechałam sobie pod okoliczny lubliniecki staw/ zalew.
Zalew Droniowicki © szczypiorizka
W samym centrum Lublińca, krążąc między uliczkami przy rynku złapałam dwa murale/malunki, które można bardzo łatwo przeoczyć. W łączniku między ulicą Wąską a Edyty Stein, siedzi sobie starszy pan na ławeczce.
na ławeczce © szczypiorizka
Zaś na samej ulicy Edyty Stein pan (podobno to wizerunek księdza), wygląda przez okno.
pan z okienka © szczypiorizka
Bardzo fajnie namalowane, można się nabrać patrząc tak jednym okiem.
zbliżenie © szczypiorizka
Strefa Ruchu © szczypiorizka
Podjechałam jeszcze na garaże. Terminatora mam, nawet go nie fotografowałam ponownie, ale uznałam, że papieża cyknę, bo wygląda nadal "świeżo". Ogółem w tamtym rejonie się chwilę pokręciłam i uwieczniłam "na kliszy" parę nowych malunków.
garaże © szczypiorizka
garaże © szczypiorizka
garaże © szczypiorizka
garaże © szczypiorizka
garaże © szczypiorizka
garaże © szczypiorizka
garaże © szczypiorizka
Franek Mysza © szczypiorizka
to ile tych liter? © szczypiorizka
Reksio i Baranek Shaun © szczypiorizka
Muralu z dzieckiem czytającym książkę nie robiłam, był to chyba pierwszy mural z Lublińca, który złapałam. Po sprawdzeniu planowanych miejscówek, podjechałam na chwilę do siostry, a potem ruszyłam w drogę powrotną. Oczywiście jak tylko się dało, zmieniłam trasę, w Pustej Kuźnicy skręciłam w kierunku na Koty.
Na Brynku mogłam znowu zobaczyć postęp prac, sugerujący, że będzie to strzelnica.
coraz bardziej mi przypomina to strzelnicę © szczypiorizka.
Na Strzybnicy minęłam się z tatą, on wracał z działki, ja jeszcze podjechałam do mamy podlać kwiatki.
- DST 29.42km
- Czas 02:20
- VAVG 12.61km/h
- Sprzęt Velli
- Aktywność Jazda na rowerze
katowickie i chorzowskie murale 2026
Niedziela, 31 maja 2026 · dodano: 02.06.2026 | Komentarze 7
Sobota odpadła rowerowo, bo padało. A miałam nawet bilety na pociąg kupione. Wobec niesprzyjających prognoz, bilety zostały zwrócone i kupiłam nowe, na niedzielę, całkowicie inna destynacja się zrodziła w mojej głowie. Ruszyłam po obiedzie na dworzec w TG, skąd pojechałam koleją do Chorzowa Batorego. W ogóle to kilometraż mogłabym zwiększyć o te kilka kilometrów dojazdu i powrotu z dworca w centrum, ale uznałam, że to jeszcze nie ten miesiąc, gdzie każdy metr się będzie liczył 😉
Pierwsze murale łapię jeszcze w Chorzowie. Udałam się w kierunku ulicy Szpitalnej, by tam wpaść na tak zwany szlak spacerowy "Śladem Dwóch Hut".
szlakiem hutniczym po Chorzowie © szczypiorizka
szlakiem hutniczym po Chorzowie © szczypiorizka
szlakiem hutniczym po Chorzowie © szczypiorizka
Trzy murale w bliskim sąsiedztwie. Przy okazji szukania, spodobał mi się ten budynek
budynek dyrekcji huty © szczypiorizka
Jest on dalej w użytkowaniu, powstał w 1915 roku, płaskorzeźby są alegoriami hutnictwa.
detale © szczypiorizka
Coś, co równie mocno mnie zaintrygowało to te atrybuty kibica.
kosa z GieKSą © szczypiorizka
Wujek google podpowiedział, że tak robią zagorzali kibice, gdy zdobędą fanty drużyny przeciwnej. Teraz, podczas pisania postu, oprócz koszulek GKS Katowice, widzę, że szaliki nie są katowickie, a z Legii Warszawa.
Po ogarnięciu się w tej części Chorzowa, jadę w kierunku centrum Katowic.
Na przeciwko Johna Baildona (muralu na skrzyżowaniu Gliwickiej, Bocheńskiego i Brackiej) mogłam zobaczyć świeży mural Szwedzkiego, który jest podświetlany w nocy.
funkel nówka Szwedzki © szczypiorizka
Ma nawiązywać do rapera Gibbsa. Można powiedzieć, że farba jeszcze dobrze nie wyschła xD Po drugiej stronie budynku mniejszy Szwedzki.
Szwedzki © szczypiorizka
Następnie udałam się na ulicę Pośpiecha. Tam najpierw czekał mnie mur przy ogródkach działkowych.
płot na Załężu © szczypiorizka
płot na Załężu © szczypiorizka
Był on pomalowany w ramach Festiwalu OTAK! GraFF JAM w zeszłym, 2025 roku.
płot na Załężu © szczypiorizka
płot na Załężu © szczypiorizka
Główna atrakcja na tej ulicy czekała na mnie po przeciwnej stronie.
OTAK! GraFF JAM © szczypiorizka
W Festiwalu wzięło udział ponad 100 artystów. Motyw przewodni to ogień.
OTAK! GraFF JAM © szczypiorizka
Trochę miałam opory prowadząc, a raczej jadąc wzdłuż tej rampy, na szczęście nie złapałam gumy.
OTAK! GraFF JAM © szczypiorizka
Jedynie co to podczas robienia licznych zdjęć, zorientowałam się, że wypadła mi z tylnej kieszonki bluzki kartka z mapką, gdzie miałam zaznaczone kolejne punkty. Pierwszy raz odkąd jeżdżę szukać murali, nie zrobiłam śladu GPS tylko miałam się posłużyć papierową kartką. Jak durna jeździłam wte i wewte przy budynku. Kartki nie znalazłam, trudno, na szczęście punktów nie było za dużo i chyba wszystkie pamiętałam. Zdenerwowanie na małe kieszonki w damskich koszulkach rowerowych mimo to zostało (chciałam mieć pod ręką kartkę).
OTAK! GraFF JAM © szczypiorizka
OTAK! GraFF JAM © szczypiorizka
OTAK! GraFF JAM © szczypiorizka
OTAK! GraFF JAM © szczypiorizka
OTAK! GraFF JAM © szczypiorizka
OTAK! GraFF JAM © szczypiorizka
OTAK! GraFF JAM © szczypiorizka
OTAK! GraFF JAM © szczypiorizka
OTAK! GraFF JAM © szczypiorizka
OTAK! GraFF JAM © szczypiorizka
Gdy już się uporałam z budynkiem, czas było ruszyć dalej. Kolejnemu muralowi zdjęcie zrobiłam zza płotu. Widnieje on na placu kawiarni Wysoki Zamek. Mural z 2020 roku autorstwa Damiana Bochenka.
w klubie Wysoki Zamek © szczypiorizka
Wizerunek harcmistrza "czekał" na mnie w dalszej części ulicy Gliwickiej, nieopodal trzech innych murali, które wcześniej już sfotografowałam.
Harcmistrz Jerzy Lis © szczypiorizka
Namalowane przez artystów Czary Mury. Tych samych, którzy wykonali mural Wodeckiego w centrum Katowic.
Baner Wiktora Baranka również znajdziemy na ulicy Pośpiecha. Powstał w ramach Dzielnicowej Galerii Niepodległości w 2019 roku. 
baner Wiktora Baranka © szczypiorizka
Na ulicy Juliusza Słowackiego można znaleźć mural również z zeszłego, 2025 roku, nawiązujący do 160-tych urodzin miasta Katowice. Bardzo mi się podoba.
mural z okazji 160. urodzin Katowic © szczypiorizka
Kolejny Szwedzki ukrył się na ulicy biegnącej do dworca PKP (plac Marii i Lecha Kaczyńskich).
Szwedzki © szczypiorizka
Dżem © szczypiorizka
W Katowicach można też znaleźć szlak neonów. W internecie można znaleźć mapkę ze szlakiem. Szkoda, że nie mam okazji, aby wieczorem przejść się po mieście i obejrzeć jak świecą.
Z kolejnym muralem (na Francuskiej) mam problem, w sensie myślałam, że jeszcze nie jest skończony, ponieważ są rusztowania. Szukając w internecie informacji natknęłam się na zdjęcie gotowego malunku bez rusztowań. Co może oznaczać tylko jedno-> zostanie zamalowany i być może pojawi się niedługo coś nowego.
reklama © szczypiorizka
Przy Wodeckim na ul. Francuskiej są kwiatki autorstwa grupy Grube Linie. Zostały namalowane z okazji 15-lecia ulicy Mariackiej. Wydarzenie miało miejsce również w 2025 roku. Dodatkowo na czas jubileuszu, nad kwiatkami wisiał neon z napisem Mariacka.
mural od Grube Linie+ Wodecki który łypie jednym okiem © szczypiorizka
Jadąc dalej zainteresował mnie ten budynek, po chwili się zorientowałam, że to szpital, który niegdyś prowadziły siostry zakonne.
szpital św. Elżbiety © szczypiorizka
Piłkarza znajdziemy na ulicy Granicznej.
Jan Furtok © szczypiorizka
Czekając na zielone, zainteresowała mnie kolejna kamienica. Oprócz klimatów postindustrialnych (albo jak to kolega powiedział "postapo" 😛) lubię zadzierać głowę do góry i przyglądać się budynkom. 
kamienica na ul. Warszawskiej © szczypiorizka
Nowy wizerunek Korfantego też znalazł się na mojej liście do zaliczenia.
nowy Korfanty © szczypiorizka
Tu dla porównania stary (#edit bo zainspirował mnie Marecki, by dać porównanie stare-nowe).
Przy okazji postanowiłam pokręcić się po starych śmieciach i zobaczyć co się dzieje na Bankowej przy uniwersytecie.
bebok przy UŚiu © szczypiorizka
Może kiedyś zdecyduję się na zaliczenie szlaku beboków, ale to jak wrocławskie krasnale, mnoży się niemiłosiernie.
Przy okazji mojej ostatniej wizyty w Katowicach sfotografowałam tańczącą z atomami. Cieszyłam się z tego faktu, bo niedługo potem budynek wyburzono. Obecnie nikt nie lubi próżni, nowy budynek uczelni się buduje.
nowy budynek przy uniwersytecie © szczypiorizka
Tu owa tańcząca z atomami
Jeszcze taką mozaikę złapałam niedaleko.
mozaika na ul. Moniuszki © szczypiorizka
Powiedz, gdzie jesteś, nie mówiąc gdzie jesteś. Po jednym zdjęciu.
opisz miasto nie mówiąc jakie to © szczypiorizka
Jeszcze pojechałam za Spodek, licząc, że na ścianie jednego z bloków będzie mural, który często jest jakąś reklamą. Niestety nic nie było.
kolejny bebok © szczypiorizka
Dalej to już dzida do Parku Śląskiego.
Przy murku okalającym ZOO, sfotografowałam co ciekawsze murale.
z boku ZOO © szczypiorizka
Te nawiązujące do trzech Powstań Śląskich już mam w swojej kolekcji.
z boku ZOO © szczypiorizka
z boku ZOO © szczypiorizka
z boku ZOO © szczypiorizka
Oczywiście ładna, słoneczna niedziela, to i mnóstwo ludzi . Musiałam uważać podczas robienia nagłych postojów na zdjęcie.
z boku ZOO © szczypiorizka
z boku ZOO © szczypiorizka
Murali było więcej, ale ich stan niezbyt zachęcał do uwiecznienia. Rzut oka na kilka atrakcji Parku Śląskiego.
kąpielisko "Fala" © szczypiorizka
remont Dużego Stawu w Parku Śląskim © szczypiorizka
Żyrafa to już dobrych kilka lat się remontuje. W sensie ta głowa, przy okazji wzięli się za całą alejkę od żyrafy aż do ZOO. Mogliby też w końcu wyremontować Halę Kapelusz.
żyrafa dalej bez głowy © szczypiorizka
Przy Silesii robię tak zwaną siku pauzę, no a skoro tam już byłam to wskoczył hamburger z maczka. Tam też znalazłam moją nieszczęsną mapkę, zawieruszyła się przy plecaku. Sprawdziłam, jeden mural ominęłam. Będzie następnym razem 😏
W Chorzowie, jadąc już powoli w kierunku stacji PKP, miałam niesamowite szczęście. Poznałam "na żywo" kolejnego rowerzystę ze społeczności Bikestats, Tomka który akurat wracał z pielgrzymki mężczyzn do Piekar Śląskich. Chwila miłej rozmowy, po czym udałam się w dalszą drogę. Znowu zachwyciły mnie kamienice.
ładna kamienica © szczypiorizka
A także, tajemniczo wyglądający kościół. W domu przeczytałam dopiero, że to ewangelicki. A tajemniczy dlatego, że jakoś tak wydawał się ten plac kościelny pustawy, coś mi brakowało, niekoniecznie wiernych, po prostu, zainteresował mnie 😁
Kościół Ewangelicki im. Marcina Lutra © szczypiorizka
Mural przy Rynku chorzowskim jest z 2013 roku (taki najwcześniejszy wpis znalazłam). Nie wiem czyjego jest autorstwa. Nadgryziony zębem czasu, mimo to prezentuje się dalej ładnie.
mural "Park Śląski" © szczypiorizka
Przejazd Estakadą nadal niemożliwy, ale pod nią można już pieszo przechodzić, oraz niektóre ulice są drożne dla tramwajów czy samochodów.
można już przejechać pod Estakadą © szczypiorizka
czekamy z niecierpliwością © szczypiorizka
Widziałam, jak co niektórzy wchodzili po schodach na górę i przechadzali się po niej, pewnie bym miała lepszy widok na zrobienie odpowiednich zdjęć. 😛
uznaję, że zdobyłam ten mural (LOVE) © szczypiorizka
przy Estakadzie jeszcze pustawo © szczypiorizka
Trochę się pokręciłam po tej okolicy, bo co chciałam jechać na stację, coś nowego przykuwało moją uwagę. Znikomy ruch pieszo- samochodowy sprzyjał takiej jeździe. Nie wiadomo kiedy znowu będzie taka okazja.
poczta polska © szczypiorizka
hutniczym szlakiem © szczypiorizka
detal © szczypiorizka
Maki już spotkałam, w Katowicach, Wrocławiu, Opolu. Chorzów ma też swoje.
chorzowskie maki © szczypiorizka
mozaika w centrum © szczypiorizka
Już stojąc na peronie jeszcze złapałam jeden mural, o którym zawsze zapominam, a potem jadąc pociągiem łapię się za głowę, że go jeszcze nie sfotografowałam.
piłkarze przy peronie © szczypiorizka
Fajna wycieczka. Czasowo się udało mi spokojnie wyrobić i ogarnąć to co zaplanowałam (oprócz tego jednego, ale to tam przeboleję). Pogoda dopisała, W pociągu pani konduktor miała małe déjà vu, gdy pokazałam jej wydrukowany bilet (na jednej kartce z obu stron miałam do Chorzowa i z Chorzowa wydrukowane). Poznała mnie po moim podpisie na kartce, który miał mi ułatwić, szybką ocenę, który bilet jest na którą trasę.😁
- DST 50.27km
- Czas 03:05
- VAVG 16.30km/h
- Sprzęt Velli
- Aktywność Jazda na rowerze
kapliczka Maria Hilf
Poniedziałek, 25 maja 2026 · dodano: 26.05.2026 | Komentarze 5
Dawno nie byłam przy kapliczce Maria Hilf w Piekarach Śląskich. Trasę znowu mi randomowo wyznaczył Komoot, trochę mnie denerwuje, że nie umiem momentami "ręcznie" poprowadzić trasy. Może gdzieś tam ta funkcja jest, bo na Alltrails zrobili jakąś aktualizację i też automatycznie wytycza drogę. Tym razem w Nakle Śląskim trochę zrobił mnie w bambuko i chciał po chaszczach poprowadzić.
kibice w Nakle Śląskim © szczypiorizka
wyremontowana wieża © szczypiorizka
jeszcze tu tylko nasrać na środku © szczypiorizka
Na szczęście to był tylko jeden fragment trasy przy pałacu. Potem już było ciekawie. 
wapienniki w Nakle Śl. © szczypiorizka
Widzę pociąg, myślę Kolzwer205 🙂
z dedykacją dla Kolzwera205 © szczypiorizka
Trasa bardziej wymagająca niż ta z niedzieli, więcej podjazdów. Najpierw umordowałam się w Radzionkowie jadąc ul. Księżogórską i po parku. Potem już koło Kopca Wyzwolenia też trochę się namęczyłam.
Kopiec Wyzwolenia © szczypiorizka
Bazylika w Piekarach Śl. © szczypiorizka
Wysiłek się opłacił. Przy garażach koło Rezydencji Luxury Hotel pojawiły się nowe (z zeszłego roku) murale. 
zeszłoroczne funkel nówki © szczypiorizka
zeszłoroczne funkel nówki © szczypiorizka
zeszłoroczne funkel nówki © szczypiorizka
Jadąc w kierunku pól, mijają mnie co rusz samochody. Myślałam, że to albo do jakiejś firmy, bądź też nowy jakiś skrót trasy. Okazało się, że w tym dniu miało się odbyć nabożeństwo majowe przy kapliczce.
szykują się na majowe © szczypiorizka
Z chęcią bym została, swego czasu szukałam informacji, kiedy się odbywają tu nabożeństwa, ale bez skutku. Na szczęście jedna pani mi wytłumaczyła, kiedy mam się spodziewać jakiś "wydarzeń" przy kapliczce i gdzie szukać. W tym dniu bym musiała czekać około pół godziny, dla mnie to za długo, jeszcze mnie czekała przeprawa przez Bytom, bo oczywiście jak jest możliwość wracam inną trasą. Za rok postaram się tu ponownie pojawić, by uczestniczyć w nabożeństwie.
Po dotarciu na ulicę Piekarską widzę jakiś duży czarny dym. Myślę sobie pożar, tylko co mogłoby się palić (albo jak śmieszkuję -> wybierają papieża). Okazało się, że kopcił zakład pogrzebowy. Być może odbywała się czyjaś kremacja, ale dym był dosyć poważny.
Na ul. Odrzańskiej znowu łapię malunki Deana.
na ul. Odrzańskiej © szczypiorizka
na ul. Odrzańskiej © szczypiorizka
na ul. Odrzańskiej © szczypiorizka
na ul. Odrzańskiej © szczypiorizka
na ul. Odrzańskiej © szczypiorizka
na ul. Odrzańskiej © szczypiorizka
na ul. Odrzańskiej © szczypiorizka
W sumie nie kojarzę, abym tą ulicą kiedyś jechała. Nawet spoko, tylko pod górkę 😆 Gdy dojechałam do Strzelców Bytomskich uśmiechnęłam się pod nosem, bo ulica oznaczona znakiem -> Droga bez przejazdu, asfalt kładli na skrzyżowaniu. Zonk dla niektórych "cwaniaków", którzy na Odrzańskiej zignorowali znak (był wskazany objazd) i musieli zawracać. Ja uznałam, że pojadę na pałę, najwyżej rower pod pachę i jazda po trawie 😛 Zjechałam na szutrową drogę i udałam się w kierunku Dąbrowy Miejskiej. Tam zielonym szlakiem PTTK aż na Segiet. Na osiedlu zrobiłam kolejną rzecz, której nie lubię, a pewnie przez wakacje będę często robić- dokrętkę na chama, by dobić do 50 km 🤦
W domu poczułam ogromną różnicę między niedzielnym wypadem, a tym poniedziałkowym. Niby też 50 km, ale bardziej wymagające i więcej czasu mi to zajęło. Więcej wymagających wzniesień. No dobra, też przystanki na zdjęcia malunków zrobiły swoje 😛




