Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi szczypiorizka z miasteczka Tarnowskie Góry-Strzybnica. Mam przejechane 21984.52 kilometrów w tym 0.00 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 16.59 km/h i się wcale nie chwalę.
Suma podjazdów to 365 metrów.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy szczypiorizka.bikestats.pl

Archiwum bloga

  • DST 64.43km
  • Czas 03:08
  • VAVG 20.56km/h
  • Sprzęt Velli
  • Aktywność Jazda na rowerze

leśne szutry premium

Piątek, 10 lipca 2026 · dodano: 10.07.2026 | Komentarze 2

Ostatnio na Stravie widziałam fajną trasę zrobioną przez kolegę, postanowiłam ją również przejechać. Trasa prosta- na Mikołeskę i potem szutrami premium na Kokotek. Stamtąd asfaltową DDRką w lesie aż do Lublińca. Tam pokręciłam się, aby uzyskać 30 km w jedną stronę. Powrót, podobny, z tym, że na Mikołesce skręciłam w drogę asfaltową, potem trochę jeszcze po Pniowcu pokluczyłam.
droga Zająca
droga Zająca © szczypiorizka

Miałam wyjątkowe szczęście, udało mi się wyciągnąć telefon i na spokojnie zrobić zdjęcia, jakość nie powala, ale i tak jestem zadowolona z efektu.
taka niespodzianka
taka niespodzianka © szczypiorizka

W Pustej Kuźnicy przełamałam swoją nieśmiałość i podjechałam do Hufca ZHP Lubliniec. Tam chłopaki bez problemu poprowadzili mnie do miejsca, gdzie na ścianie jednego z budynków jest mural poświęcony żołnierzom Straży Granicznej i 74 Górnośląskiemu Pułku Piechoty. Mural przedstawia dawne przejście graniczne w Pustej Kuźnicy oraz wydarzenia jakie rozegrały się w tym rejonie rankiem 1 września 1939 r. 
mural w Pustej Kuźnicy
mural w Pustej Kuźnicy © szczypiorizka

mural w Pustej Kuźnicy
mural w Pustej Kuźnicy © szczypiorizka

mural w Pustej Kuźnicy
mural w Pustej Kuźnicy © szczypiorizka

ładny bocian
ładny bocian © szczypiorizka

Oczywiście jak to u mnie bywa, albo wody za mało albo czegoś do jedzenia. Tym razem padło na jedzenie, więc na Pniowcu uznaję, że nie będę kombinować i jadę do domu.
mostek
mostek © szczypiorizka

Na Pniowcu sporo wędkarzy, pytam się jednego, czy to są zawody, a on że nie, ale nowe ryby zostały wpuszczone.
sporo moczykijów
sporo moczykijów © szczypiorizka

Wypad udany, mimo, że wyszłam dopiero około 16,30 przez tę deszczową pogodę.


Kategoria murale, po koszulkę


  • DST 24.18km
  • Czas 01:14
  • VAVG 19.61km/h
  • Sprzęt Velli
  • Aktywność Jazda na rowerze

Popołudniowa dokrętka

Czwartek, 9 lipca 2026 · dodano: 09.07.2026 | Komentarze 0

Najpierw obiad mnie lekko zatrzymał, a potem gdy już stałam cała ubrana to deszcz lunął. Pojechałam, by zrobić dokrętkę. Zadziałała też pamięć mięśniowa, bo chciałam inaczej pojechać, ale wyszło jak zawsze. Dlatego pojechałam jeszcze na chwilę do lasu. Na 19 orkiestra i próba generalna. Zapraszam na Barbórkę w środku lata w niedzielę gram koncert 😉


Kategoria po koszulkę


  • DST 21.11km
  • Czas 01:07
  • VAVG 18.90km/h
  • Sprzęt Kross Esker 5.0
  • Aktywność Jazda na rowerze

kiedy ranne wstają zorze

Czwartek, 9 lipca 2026 · dodano: 09.07.2026 | Komentarze 4

Udało mi się wstać przed budzikiem. Zimno. Wręcz jesienna aura.
podcienia o poranku
podcienia o poranku © szczypiorizka

Rynek i widok na kościół ewangelicki
Rynek i widok na kościół ewangelicki © szczypiorizka


Kategoria po koszulkę


  • DST 53.38km
  • Czas 02:40
  • VAVG 20.02km/h
  • Sprzęt Velli
  • Aktywność Jazda na rowerze

w towarzystwie

Środa, 8 lipca 2026 · dodano: 09.07.2026 | Komentarze 0

Rano było deszczowo, więc odpuściłam. Po południu najpierw runda dookoła TG, a potem z poślizgiem udało się pokręcić po lesie i okolicy z Łukaszem. 


Kategoria po koszulkę


  • DST 10.95km
  • Czas 00:42
  • VAVG 15.64km/h
  • Sprzęt Velli
  • Aktywność Jazda na rowerze

po zakupy

Wtorek, 7 lipca 2026 · dodano: 07.07.2026 | Komentarze 1

Dzisiaj jeszcze bardziej beznadziejna pogoda. Niby złapałam okienko pogodowe, "czytaj" -> popatrzyłam przez okno nie pada i jakieś pseudo słońce, wyszłam z rowerem po 10 minutach zaczęło kropić. Podjechałam do centrum handlowego, ogarnęłam co miałam w planie i ruszyłam do domu. Jeszcze dzisiaj przeczytałam, że jakiś koleś już w 10 dni przejechał te 1526 kilometrów i zwątpiłam czy mi się uda. Tym bardziej, że organizatorzy bardzo enigmatycznie napisali o tym by się spieszyć i cisnąć te kilometry... (przypominam koszulek jest 50, a czas do końca wakacji).
Ja mam na ten moment 389,12 km 👀


Kategoria po koszulkę


  • DST 60.07km
  • Czas 03:59
  • VAVG 15.08km/h
  • Sprzęt Kross Esker 5.0
  • Aktywność Jazda na rowerze

Żelazny Szlak Rowerowy

Poniedziałek, 6 lipca 2026 · dodano: 07.07.2026 | Komentarze 2

Udało mi się umówić z koleżanką z Krakowa na tę przejażdżkę. Sama byłam ciekawa po tych kilku latach czy Szlak dalej będzie mnie zachwycał. Przez ostatnie dni pogoda była naprawdę mocno w kratkę, ale wierzyłam że poniedziałek skończy się tylko na pochmurnym niebie. O ile za pierwszym razem zaczynałam w Godowie, to tym razem start był spod Dworca PKP w Zebrzydowicach. Jazda po autostradzie w dalszym ciągu nie należy do moich ulubionych, ale sprawnie to mi jakoś poszło. Gorzej było w Zebrzydowicach, bowiem remontują tory kolejowe i wiadukty, z czego jeden zamknęli. Na szczęście nie tylko ja zawracałam na drodze :P Kiedy w końcu udało mi się dojechać na upatrzone wcześniej miejsce parkingowe, wypakowałam rower i rzeczy, po czym udałam się na dworzec, który wygląda strasznie. Oczywiście kasy biletowej czy toalety tam się nie uświadczy. Dobrze, że chociaż zegar chodzi prawidłowo. Pierwotnie miałam w planach trochę jeszcze pokręcić solo przed przyjazdem koleżanki, ale przez ten zamknięty wiadukt, straciłam sporo czasu i w sumie niedługo po moim dotarciu na dworzec dotarła koleżanka. Chwila na przywitanie, ogarnięcie się i ZONK. Nie mam śladu wbitego w Garmina. 🤦 Już kiedyś to zrobiłam, w Krakowie gdy szukałam murali. Znowu miałam szczęście, że na telefonie miałam zapisany ślad. Szybka akcja przemontowywana uchwytu na telefon (od koleżanki) i możemy ruszać. 
Pojechałyśmy w kierunku zgodnym ze wskazówkami zegara (ja za pierwszym razem pojechałam w odwrotnym kierunku) i płynnie przekroczyłyśmy granicę, nawet nie było w tamtym miejscu żadnych znaków świadczących, że jesteśmy w Czechach.
widoczek mimo chmur
widoczek mimo chmur © szczypiorizka

Było pochmurnie, lekko chłodno, ale takie warunki były idealne na rower. W oddali ciężkie i ciemne chmury majaczyły, ale byłam dobrej myśli. Dosyć szybko docieramy do parku zdrojowego w Karwinie.
Chwila na zdjęcia przy fontannie i ruszamy w kierunku wałów na Olzie.
nie zdążyłam
nie zdążyłam © szczypiorizka

na szlaku w Czechach
na szlaku w Czechach © szczypiorizka

Na rynku we Frysztacie chwila przerwy na posiłek i toaletę.
pałac we Frysztacie
pałac we Frysztacie © szczypiorizka

Rynek
Rynek © szczypiorizka

Ponownie latem odbywa się "Karvinské kulturní léto". Fajnie, taka stała impreza wpisana w kalendarz tej miejscowości.
Po opuszczeniu centrum zaczęłyśmy kluczyć między uliczkami śródmieścia zgodnie z zaplanowaną trasą. W tym temacie nic się nie zmieniło- oznakowanie w Czechach jest dyskusyjne.
Nowością dla mnie był mural 3D złapany tuż przed polami.
pierwszy malunek złapany
pierwszy malunek złapany © szczypiorizka

Na szczęście dla nas, znaki państwowe na selfie się znalazły.
że ja to ja
że ja to ja © szczypiorizka

Po stronie polskiej zatrzymałyśmy się najpierw przy Kościele pw. Św. Anny w Gołkowicach, a następnie przy parkingu w Godowie, gdzie był przepiękny, z żywymi kolorami, z zeszłego roku (2025) mural. Przedstawia on Franciszka Pieczkę w roli Jańcio Wodnika. Pieczka pochodził z Godowa.
Jańcio Wodnik w Godowie
Jańcio Wodnik w Godowie © szczypiorizka

W ogóle nie spodziewałam się, że jakieś murale tego dnia znajdę i udokumentuję. Jadąc dalej decydujemy się nie robić pętli, która biegnie między innymi przez wsie Łaziska i Podbucze. Później uznamy, że była to dobra decyzja.
po polskiej stronie
po polskiej stronie © szczypiorizka

na trasie
na trasie © szczypiorizka

W okolicy Moszczenicy łapie nas deszcz. Na szczęście byłyśmy blisko MORu i mogłyśmy się schronić. Dokonuję analizy sytuacji i po kilkunastu minutach, w deszczu (ale jeszcze nie ulewie), jedziemy jakiś kilometr w kierunku Jastrzębia, by zjeść obiad i przeczekać.
masz babo placek
masz babo placek © szczypiorizka

Koleżanka miała sporo czasu do pociągu powrotnego, więc zdecydowałyśmy się podjechać do Parku Zdrojowego w Jastrzębiu.
smok
smok © szczypiorizka

Ja przeszczęśliwa, znowu widzę murale.
kolejny do kolekcji
kolejny do kolekcji © szczypiorizka

długi mural
długi mural © szczypiorizka

Chwilę się pokręciłyśmy po parku, parę zdjęć popstrykanych.
Inhalatorium
Inhalatorium © szczypiorizka

Może kiedyś się uda przyjechać tu na dłużej, by więcej zobaczyć tego miasta.
Chichot Życia Michał Batkiewicz
Chichot Życia Michał Batkiewicz © szczypiorizka

mural Witczaków- trochę zarośnięty
mural Witczaków- trochę zarośnięty © szczypiorizka

Wróciłyśmy na szlak w tym samym miejscu, w którym zboczyłyśmy z trasy. Do Zebrzydowic zostało nam jakieś 30-40 minut. Na szczęście po deszczu nie było już śladu.
na trasie
na trasie © szczypiorizka

W Zebrzydowicach znowu zbaczamy z trasy, chciałam podjechać i pokazać koleżance pałac. 
pałac w Zebrzydowicach
pałac w Zebrzydowicach © szczypiorizka

Dojeżdżając do dworca, złapałam jeszcze dwa malunki.
wypłyń na głębię
wypłyń na głębię © szczypiorizka

na zakończenie
na zakończenie © szczypiorizka

Na dworcu dłuższa chwila na pożegnanie i podsumowanie wyjazdu. Mimo początkowych przygód i mojego nieogaru (jak to się stało nie wiem xD) trasę udało się nam pokonać bez technicznych problemów, deszcz na szczęście nie przestraszył nas i tak naprawdę ulewę przeczekałyśmy w restauracji jedząc obiad. Ja jeszcze miałam niespodziankę w formie murali. Jeszcze przy samochodzie kręciłam kółeczko by dobić do 60 km 😂 





  • DST 28.33km
  • Czas 01:35
  • VAVG 17.89km/h
  • Sprzęt Kross Esker 5.0
  • Aktywność Jazda na rowerze

okienko pogodowe

Niedziela, 5 lipca 2026 · dodano: 05.07.2026 | Komentarze 1

Nie była to dobra niedziela na przejażdżkę. Do południa dosyć padało, z niewielkimi przerwami. A popołudniu też chmury krążyły wokół. Gdy tylko ujrzałam, że słońce wyszło zza chmur na dłużej niż 10 minut postanowiłam przynajmniej zrobić kółeczko "poranne", by cokolwiek mieć pokręcone. Na GCRze dołączył do mnie Jarek i tak razem jeździliśmy po tarnogórskich DDRkach. Ciężkie chmury w oddali nie zachęcały do dłuższej jazdy. Na szczęście do domu dojechałam sucha. Na Strzybnicy nawet ładne słońce świeciło :)


Kategoria po koszulkę


  • DST 60.99km
  • Czas 03:10
  • VAVG 19.26km/h
  • Sprzęt Velli
  • Aktywność Jazda na rowerze

jeden wpis, dwie jazdy

Sobota, 4 lipca 2026 · dodano: 04.07.2026 | Komentarze 1

Postanowiłam się dziś wyspać, więc nie było pobudki o 4 rano, chociaż pierwotnie myślałam by wstać i zrobić rundkę o 7 rano. Uznałam, że nie warto się męczyć, bowiem przede mną było granie na pogrzebie i dosyć długi przemarsz na cmentarz. Było wietrznie- nie ułatwiało to grania (kartki z zeszytu z nutami nam latały w lirkach).
Plan na popołudnie był taki, że coś tam sobie naskrobię i koło 17 wrócę, aby zorientować się z chęciami ojca na wypad na Mikołeskę, gdzie był festyn. Najpierw jeszcze na działkę na robótki ręczne i poprawianie mego dzieła- uszyłam taki pokrowiec na basen, aby deszczówka mogła lecieć a zarazem jakiś syf- patyki, liście itp nie.
moje dzieło-pokrowiec na basen
moje dzieło-pokrowiec na basen © szczypiorizka

pokrowiec na basen
pokrowiec na basen © szczypiorizka

Potem ruszyłam w kierunku lasu. Jeszcze zdjęcie z postępu prac przy muszli koncertowej. Trybuny mają być nowe- coś się dzieje, nie ma już barierek.
nie ma już barierek
nie ma już barierek © szczypiorizka

Trasa, którą sobie lekko zerżnęłam (trochę ją zmodyfikowałam) od jednego z rowerzystów ze Stravy była dosyć przyjemna.
w lesie
w lesie © szczypiorizka

Niestety nie jestem zbyt szybka, a 17 zbliżała się wielkimi krokami, więc dosyć ją skróciłam. Po przyjeździe do domu okazało się i tak być całkiem nieźle- 33 km z groszem. Tata nie był zainteresowany przejażdżką, wobec czego ruszyłam sama, tym razem na dobijanie do 50-tki. Pojechałam przez Rybną, Sielankę na GCR, skąd udałam się na rejony przy Kopalni Zabytkowej. Stamtąd na centrum TG- załapałam się jeszcze na przejazd kolejki wąskotorowej.
kolej wąskotorowa
kolej wąskotorowa © szczypiorizka

kolej wąskotorowa
kolej wąskotorowa © szczypiorizka

Potem znowu DDRkami, gdzie wypadłam koło domu przyjaciół, chwila pogawędki i udałam się oklepaną trasą przez Czarną Hutę do domu.
można zabrać jak ktoś jest chętny
można zabrać jak ktoś jest chętny © szczypiorizka

Cel osiągnięty, a nawet nadwyżka się znalazła :)


Kategoria po koszulkę


  • DST 21.34km
  • Czas 01:08
  • VAVG 18.83km/h
  • Sprzęt Kross Esker 5.0
  • Aktywność Jazda na rowerze

piątkowy poranek

Piątek, 3 lipca 2026 · dodano: 03.07.2026 | Komentarze 0

Z lekkim deszczem.


Kategoria po koszulkę


  • DST 37.90km
  • Czas 01:59
  • VAVG 19.11km/h
  • Sprzęt Velli
  • Aktywność Jazda na rowerze

dobijanie do normy

Piątek, 3 lipca 2026 · dodano: 03.07.2026 | Komentarze 0

Spokojna jazda po lesie- skrócona wersja 50-tki Kowala.
Ogółem to jestem nienormalna xD Co widzę jakiegoś rowerzystę myślę sobie-konkurencja xD
(przypominam jest tylko 50 koszulek)


Kategoria po koszulkę