Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi szczypiorizka z miasteczka Tarnowskie Góry-Strzybnica. Mam przejechane 21984.52 kilometrów w tym 0.00 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 16.59 km/h i się wcale nie chwalę.
Suma podjazdów to 365 metrów.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy szczypiorizka.bikestats.pl

Archiwum bloga

  • DST 52.65km
  • Czas 02:53
  • VAVG 18.26km/h
  • Sprzęt Kross Esker 5.0
  • Aktywność Jazda na rowerze

czwartkowe rajzowanie

Czwartek, 2 lipca 2026 · dodano: 02.07.2026 | Komentarze 0

Rano było na tyle chłodno, że ubrałam pseudo wiatrówkę. Po południu znowu ograniczony czas- czwartkowa próba orkiestry miejskiej przede mną. Postanowiłam znowu pokręcić się po mieście zahaczając o więcej dróg rowerowych.
aktualny mural
aktualny mural © szczypiorizka

dawno nie było mostku
dawno nie było mostku © szczypiorizka


Kategoria po koszulkę


  • DST 49.82km
  • Czas 02:31
  • VAVG 19.80km/h
  • Sprzęt Kross Esker 5.0
  • Aktywność Jazda na rowerze

po koszulkę

Środa, 1 lipca 2026 · dodano: 01.07.2026 | Komentarze 0

Dziś obie trasy na gravelu. Mniej czasu po południu ze względu na spotkanie z koleżanką i coś lekko zaniemogłam na trasie. Przynajmniej wiem, że jeżdżąc dookoła bloków mogę złapać dodatkowy kilometr :P


Kategoria po koszulkę


  • DST 45.82km
  • Czas 02:22
  • VAVG 19.36km/h
  • Sprzęt Velli
  • Aktywność Jazda na rowerze

dokrętka po południu

Wtorek, 30 czerwca 2026 · dodano: 30.06.2026 | Komentarze 1

Po ogarnięciu nadgodzin i krótkim odpoczynku ruszyłam na trasę. Do Świerklańca, gdzie zrobiłam kółeczko, a potem w odbiłam na Chechle i pojechałam w kierunku Miasteczka Śląskiego. Tam wjechałam do lasu i zielonym szlakiem PTTK (który w pewnym momencie mi zniknął z drzew) dojechałam na Pniowiec.
mogę przejechać?
mogę przejechać? © szczypiorizka

konie w parku w Świerklańcu
konie w parku w Świerklańcu © szczypiorizka


Kategoria po koszulkę


  • DST 21.22km
  • Czas 01:02
  • VAVG 20.54km/h
  • Sprzęt Kross Esker 5.0
  • Aktywność Jazda na rowerze

dzień pierwszy

Wtorek, 30 czerwca 2026 · dodano: 30.06.2026 | Komentarze 2

Ze względu na to, że mogę jeździć różnymi rowerami, wpisów na dany dzień może być więcej. Chyba, że to będzie na jednym kole, to będę te wpisy łączyć. Inaczej moje statystyki mi się popsują na bikestats (analizuję sobie ile w danym roku na danym rowerze przejechałam xD).
Tyle słowem wstępu. Tak wstałam dzisiaj o 4 rano, nie było w ogóle problemu, po poniedziałkowej burzy było czym oddychać, było pusto i bardzo przyjemnie.
kiedy ranne wstają zorze
kiedy ranne wstają zorze © szczypiorizka


kiedy ranne wstają zorze
kiedy ranne wstają zorze © szczypiorizka


Kategoria po koszulkę


  • DST 20.66km
  • Czas 01:10
  • VAVG 17.71km/h
  • Sprzęt Kross Esker 5.0
  • Aktywność Jazda na rowerze

Patelnia

Niedziela, 28 czerwca 2026 · dodano: 29.06.2026 | Komentarze 0

Pojechałam na GCR by spotkać się z przyjaciółmi. 


Kategoria krótki wypad


  • DST 20.48km
  • Czas 01:03
  • VAVG 19.50km/h
  • Sprzęt Kross Esker 5.0
  • Aktywność Jazda na rowerze

sprawdzanie trasy

Piątek, 26 czerwca 2026 · dodano: 26.06.2026 | Komentarze 4

Plany są ambitne, co chwile mam nowe koncepcje na łapanie kilometrów. Oby tego pogoda i moja praca nie popsuła 😂
#grażynabiznesu #jaramsięjakzapałki #chamskopokoszulkę
Zaczynam od wtorku, 30 czerwca. Kto pierwszy ten lepszy-> 1526 km 🙂




  • DST 33.01km
  • Czas 01:42
  • VAVG 19.42km/h
  • Sprzęt Kross Esker 5.0
  • Aktywność Jazda na rowerze

John Deere i deszczowa zmiana planów

Niedziela, 21 czerwca 2026 · dodano: 21.06.2026 | Komentarze 3

W piątek pojechałam z ojcem na rowerach do Kopaniny na festyn z okazji 60-lecia działalności Domu Pomocy Społecznej w Miedarach oraz 30-lecia Zespołu Pieśni i Tańca „Miedarzanie”. To była jedna z niewielu okazji, aby przyjrzeć się pałacowi, który stoi obecnie pusty, a jest na terenie DPSu, więc normalnie nie ma tam wstępu. (wyjazd nie "notowany" na GPSie)
pałac w Kopaninie
pałac w Kopaninie © szczypiorizka

Bernadeta Kowalska
Bernadeta Kowalska © szczypiorizka

pałac w Kopaninie
pałac w Kopaninie © szczypiorizka

Pałac zamieszkiwała rodzina baronów von Fürstenberg. Zostały po nich kartusze herbowe.
pałac w Kopaninie
pałac w Kopaninie © szczypiorizka

pałac w Kopaninie
pałac w Kopaninie © szczypiorizka

Tak, pałac należy do powiatu, podobnie jak ten świeżo sprzedany w Łubiu. Nie jestem pewna czy jest na sprzedaż, na pewno nie będzie to łatwe, tuż obok jest drugi budynek, w którym obecnie przebywają podopieczni DPSu.
pałac w Kopaninie
pałac w Kopaninie © szczypiorizka

piękne ozdoby przy pałacu
piękne ozdoby przy pałacu © szczypiorizka

Dzisiaj, tj. w niedzielę postanowiłam pojechać do Kamieńca, aby obejrzeć sobie traktory marki John Deere- organizowano tam zlot tych pojazdów.
pozazdrościłam innym rowerzystom
pozazdrościłam innym rowerzystom © szczypiorizka

John Deere
John Deere © szczypiorizka

John Deere
John Deere © szczypiorizka

John Deere
John Deere © szczypiorizka

John Deere
John Deere © szczypiorizka

John Deere
John Deere © szczypiorizka

John Deere
John Deere © szczypiorizka

John Deere
John Deere © szczypiorizka

Chmury nie za bardzo zachęcały do dalszej jazdy, ale jakoś tak byłam uparta i chciałam zrobić kółko do Księżego Lasu i potem do Wilkowic. No cóż, ledwo wjechałam pod górkę na ulicy Wiejskiej i już musiałam się schronić przy wiacie przystankowej.
ściana deszczu
ściana deszczu © szczypiorizka

Deszcz nie za bardzo chciał ustąpić, postanowiłam, że się wrócę. Ledwo co wjechałam na teren Zbrosławic- sucho. Uznałam, że skoro chmury są bliżej Tarnowskich Gór to pojechałam w kierunku na Wilkowice, a potem na Miedary. Następnie chwila odpoczynku i rozmowy z ojcem na działce, po czym postanowiłam zrobić jeszcze małe kółko w lesie.
kółeczko po lesie
kółeczko po lesie © szczypiorizka


"mój" mostek © szczypiorizka






  • DST 105.50km
  • Czas 05:35
  • VAVG 18.90km/h
  • Sprzęt Velli
  • Aktywność Jazda na rowerze

Zrobiłam to!

Sobota, 13 czerwca 2026 · dodano: 14.06.2026 | Komentarze 11

Jak to się mówi? Taki clackbaitowy tytuł, aby zachęcić do przeczytania postu 😛
Otóż ciągle się zarzekam wszem i wobec, że nie lubię się ścigać i to nie dla mnie. No cóż, deklaracja to jedno, a jak jest super okazja to drugie. Wystartowałam w Ultramaratonie Tour de GZM, którego start był ulokowany przy Hali Sportowej w Tarnowskich Górach. Spodobała mi się formuła wyścigu- ja wystartowałam na dystansie 100 kilometrów, gdzie limit czasu był ponad 10 godzinny. Wiedziałam, że spokojnie to przejadę i się zmieszczę. Trasa była poprowadzona w większości terenami, które bardzo dobrze znam, bo wokół Tarnowskich Gór. Jedynie co to martwił mnie rejon Pyrzowic (oczywiście wiadukty).
grupa na 200 km przed startem
grupa na 200 km przed startem © szczypiorizka

Pogoda  nie napawała optymizmem. Zapowiadało się dosyć pochmurnie i okołodeszczowo. W pewnym momencie, podczas startów poszczególnych grup (w tym dniu startowali również na dystansie 200 kilometrów) to się nawet mocno rozpadało. 
na hali w oczekiwaniu na odprawę
na hali w oczekiwaniu na odprawę © szczypiorizka

Na szczęście, gdy już stanęłam na starcie, przestało padać. Lekki stres był, ale bardziej związany z tym czy nie pominę czegoś na trasie.
tuż przed startem
tuż przed startem © szczypiorizka

Najpierw czekała na nas Hałda Popłuczkowa. Tu wiedziałam, że może być różnie, bo jak zrobić to "kółeczko" na górze, które organizatorzy zaznaczyli na śladzie GPS. Po innych uczestnikach było widać, że każdy różnie to interpretował. Ja straciłam jakieś 3-5 minut na dziwne kręcenie się w tamtym miejscu xD
Następnie na trasie była Sportowa Dolina i Segiet. Tempo sobie nadałam szybkie, nawet trochę się przeraziłam, że gdzieś tam na po kilkunastu kilometrach padnę. Na szczęście następnym punktem był GCR i drogi rowerowe na Przyjaźni. Tam już bardziej się opanowałam 😆 Gdzieś na wysokości ul. Polarnej w Rybnej dołączyli do mnie dwaj inni uczestnicy, poznani jeszcze przed zawodami, Kamil i Szymon. Od tego momentu, już całą trasę przebyliśmy razem 🙂 Kolejne punkty na trasie to Strzybnica, Piaseczna (za oczyszczalnią ścieków), Pniowiec, by następnie wylądować na DDRce na ul. Grzybowej. Tu trasa była mi bardzo dobrze znana, bo pojechaliśmy przez Czarną Hutę na Chechło. Na Chechle chwila pauzy, przy okazji do naszej trójki dołączyło jeszcze dwóch panów, Przemek i Mariusz (mam nadzieję, że nie pomyliłam imion 😉 ).  Dalej to już kierunek Pyrzowice. W lasach bardzo przyjemnie, nie było jakiś miejsc, które po deszczach utrudniałyby jazdę. Na Zendku dłuższa, około 20 minutowa przerwa przy sklepie. Fajnie, że była tam full wypas toaleta 😁 To co mnie martwiło, czyli przecięcie autostrady A1 okazało się, miłym wspomnieniem- w jednym miejscu jechaliśmy pod autostradą, a w drugim, wiadukt nie był wzniesieniem, tylko był "na równi",  więc nie odczułam tego "czegoś" co mnie zawsze paraliżuje. Jednakże, tu pogoda się trochę popsuła, zaczęło mocno wiać i nawet w pewnym momencie wyciągnęliśmy dodatkowe ubrania, bo zaczęło coś padać. Po kilku kilometrach znowu się rozbieraliśmy z kurtek i dalej gnaliśmy w kierunku Świerklańca, by w parku się dowiedzieć, że jest impreza i trzeba rowery przeprowadzić między alejkami. Na szczęście nie był to zbyt duży odcinek. Przed nami czekały ostatnie konkretne podjazdy i coś co już było nawet wspominane na odprawie. Romantyczne ruiny w Orzechu. Bezsensowna pętla, przy której mocno się zmęczyliśmy, ubrudziliśmy, ja jeszcze tam zaliczyłam glebę. Przyjemne miejsce, ale na porę suchą, a cały tydzień wcześniej praktycznie padało, jeszcze gdzieniegdzie powalone konary sprawiały, że przeprowadzaliśmy rowery. Także jakieś ostanie 10 kilometrów już mocno odliczaliśmy ile nam zostało. Dwa ostatnie wzniesienia czekały na nas w Radzionkowie (na Knosały) i w Bobrownikach (na Wolskiego). Po przeszło 6 godzinach od startu  (dokładny mój czas to 6:38) przekroczyliśmy całą piątką metę 😁 💯🎉
jest medal!
jest medal! © szczypiorizka

Na hali czekał na nas ciepły posiłek. Po odpoczynku ruszyłam do domu, mając nad głową ciężkie, granatowe chmury, na szczęście nie zmoknęłam. W domu po ogarnięciu Whatsappa koleżanka sprawiła mi ogromną niespodziankę, przyjechała do mnie i przywiozła mi Aperola w kieliszku 😂❤️
niespodziewana nagroda
niespodziewana nagroda © szczypiorizka

Podsumowanie.
Bardzo fajna impreza. Podejrzewam, że nie zdecydowałabym się na nią, gdyby nie odbywała się w Tarnowskich Górach. Pluję sobie w brodę, że nie spróbowałam w poprzednich latach u Kowala na jego zawodach, gdy starty były na Strzybnicy 🤷🤦 Miałam szczęście, że niepotrzebne rzeczy z pakietu startowego mogłam oddać siostrze, która o poranku z ojcem poszła na basen. Jakimś cudem, na co zwykle nie zwracam zbytnio uwagi, bardzo dobrze rozłożyłam sobie spożywanie żeli (miałam 3) i innych przekąsek, picie podczas trasy (bez zatrzymywania się- co zwykle po prostu podczas wycieczek staję i wyjmuję bidon). Dzięki czemu w ogóle nie czułam spadku energii. Na 100% jestem pewna, że gdyby nie chłopaki to bym w takim czasie nie pokonała trasy. Trzymali dobre tempo, motywowali, pomagali. Też nie było z ich strony ciśnienia jakiegoś w stylu "a bo to wyścig". Ci co się ścigali, setkę ogarnęli w niecałe 4 godziny 😛 Było raźniej i weselej. Polecam spróbować swoich sił w tego typu imprezach.




  • DST 37.20km
  • Czas 02:16
  • VAVG 16.41km/h
  • Sprzęt Kross Esker 5.0
  • Aktywność Jazda na rowerze

Świerklaniec

Poniedziałek, 8 czerwca 2026 · dodano: 08.06.2026 | Komentarze 4

Długi weekend był mocno nie rowerowy. W czwartek najpierw rajza samochodem, by sfotografować ołtarze. Niestety nie było możliwości wykonania tego na rowerze. Po procesji Bożego Ciała i Mszy Św. polowej na której graliśmy, był czas na grillowanie na działce i odpoczynek. W piątek padało. W sobotę zaś najpierw ogarnianie kilku rzeczy w domu, a po południu pojechałam na koncert Podsiadło 😁 W niedzielę do południa próbowałam się jakoś obudzić po mało przespanej nocy (z koncertu wróciłam o 2:30 xD), a po południu ciężkie chmury krążyły po osiedlu i odechciało mi się przez to wyciągać rower (tak coś tam popluło z nieba). To już wolałam skończyć oglądać na Netflixie "Człowieka z żelaza". 
Na szczęście koniec weekendu, więc większa szansa na normalną pogodę się pojawiła 😂
Pojechałam do Świerklańca, na luzie, a tu na Stravie patrzę jakieś rekordy wpadły xD
wujek gogle mówi, że to gęgawa
wujek gogle mówi, że to gęgawa © szczypiorizka

Restauracja Villa Park i malunek
Restauracja Villa Park i malunek © szczypiorizka

W parku spokojnie, mało ludzi, trochę pokrążyłam, po czym przypomniałam sobie o zabudowaniach, które są tuż za terenem parku.
kuratorium
kuratorium © szczypiorizka

Folwark pałacowy Donnersmarcków
Folwark pałacowy Donnersmarcków © szczypiorizka

Folwark pałacowy Donnersmarcków
Folwark pałacowy Donnersmarcków © szczypiorizka

Bardzo ładne, niestety trzeba je wyremontować, ale jak to bywa- konserwator na tym siedzi, więc nie ma lekko, ale jest drogo.
Folwark pałacowy Donnersmarcków
Folwark pałacowy Donnersmarcków © szczypiorizka

Folwark pałacowy Donnersmarcków
Folwark pałacowy Donnersmarcków © szczypiorizka

Jest kilka domów mieszkalnych, nawet w całkiem dobrym stanie, gorzej z tymi "stodołami".
Folwark pałacowy Donnersmarcków
Folwark pałacowy Donnersmarcków © szczypiorizka

Folwark pałacowy Donnersmarcków
Folwark pałacowy Donnersmarcków © szczypiorizka

Powrót przez Orzech i wzdłuż torów kolejowych w Nakle Śląskim.
widoczek
widoczek © szczypiorizka

Trafiły się nawet graffiti na Osadzie Jana.
garaże na Osadzie Jana
garaże na Osadzie Jana © szczypiorizka

garaże na Osadzie Jana
garaże na Osadzie Jana © szczypiorizka

Pauza na Rynku.
lody na rynku
lody na rynku © szczypiorizka

Potem to już przez Opatowice na działkę, dłuższa chwila na kontemplację pięknej pogody, po czym pojechałam do mamy podlać kwiatki. 😁


Kategoria kółeczko


  • DST 29.42km
  • Czas 02:20
  • VAVG 12.61km/h
  • Sprzęt Velli
  • Aktywność Jazda na rowerze

katowickie i chorzowskie murale 2026

Niedziela, 31 maja 2026 · dodano: 02.06.2026 | Komentarze 7

Sobota odpadła rowerowo, bo padało. A miałam nawet bilety na pociąg kupione. Wobec niesprzyjających prognoz, bilety zostały zwrócone i kupiłam nowe, na niedzielę, całkowicie inna destynacja się zrodziła w mojej głowie. Ruszyłam po obiedzie na dworzec w TG, skąd pojechałam koleją do Chorzowa Batorego. W ogóle to kilometraż mogłabym zwiększyć o te kilka kilometrów dojazdu i powrotu z dworca w centrum, ale uznałam, że to jeszcze nie ten miesiąc, gdzie każdy metr się będzie liczył 😉
Pierwsze murale łapię jeszcze w Chorzowie. Udałam się w kierunku ulicy Szpitalnej, by tam wpaść na tak zwany szlak spacerowy "Śladem Dwóch Hut".
szlakiem hutniczym po Chorzowie
szlakiem hutniczym po Chorzowie © szczypiorizka

szlakiem hutniczym po Chorzowie
szlakiem hutniczym po Chorzowie © szczypiorizka

szlakiem hutniczym po Chorzowie
szlakiem hutniczym po Chorzowie © szczypiorizka

Trzy murale w bliskim sąsiedztwie. Przy okazji szukania, spodobał mi się ten budynek
budynek dyrekcji huty
budynek dyrekcji huty © szczypiorizka

Jest on dalej w użytkowaniu, powstał w 1915 roku, płaskorzeźby są alegoriami hutnictwa.
detale
detale © szczypiorizka

Coś, co równie mocno mnie zaintrygowało to te atrybuty kibica.
kosa z GieKSą
kosa z GieKSą © szczypiorizka

Wujek google podpowiedział, że tak robią zagorzali kibice, gdy zdobędą fanty drużyny przeciwnej. Teraz, podczas pisania postu, oprócz koszulek GKS Katowice, widzę, że szaliki nie są katowickie, a z Legii Warszawa.
Po ogarnięciu się w tej części Chorzowa, jadę w kierunku centrum Katowic.
Na przeciwko Johna Baildona (muralu na skrzyżowaniu Gliwickiej, Bocheńskiego i Brackiej) mogłam zobaczyć świeży mural Szwedzkiego, który jest podświetlany w nocy.
funkel nówka Szwedzki
funkel nówka Szwedzki © szczypiorizka

Ma nawiązywać do rapera Gibbsa. Można powiedzieć, że farba jeszcze dobrze nie wyschła xD Po drugiej stronie budynku mniejszy Szwedzki.
Szwedzki
Szwedzki © szczypiorizka

Następnie udałam się na ulicę Pośpiecha. Tam najpierw czekał mnie mur przy ogródkach działkowych.
płot na Załężu
płot na Załężu © szczypiorizka

płot na Załężu
płot na Załężu © szczypiorizka

Był on pomalowany w ramach Festiwalu OTAK! GraFF JAM w zeszłym, 2025 roku.
płot na Załężu
płot na Załężu © szczypiorizka

płot na Załężu
płot na Załężu © szczypiorizka

Główna atrakcja na tej ulicy czekała na mnie po przeciwnej stronie.
OTAK! GraFF JAM
OTAK! GraFF JAM © szczypiorizka

W Festiwalu wzięło udział ponad 100 artystów. Motyw przewodni to ogień.
OTAK! GraFF JAM
OTAK! GraFF JAM © szczypiorizka

Trochę miałam opory prowadząc, a raczej jadąc wzdłuż tej rampy, na szczęście nie złapałam gumy.
OTAK! GraFF JAM
OTAK! GraFF JAM © szczypiorizka

Jedynie co to podczas robienia licznych zdjęć, zorientowałam się, że wypadła mi z tylnej kieszonki bluzki kartka z mapką, gdzie miałam zaznaczone kolejne punkty. Pierwszy raz odkąd jeżdżę szukać murali, nie zrobiłam śladu GPS tylko miałam się posłużyć papierową kartką. Jak durna jeździłam wte i wewte przy budynku. Kartki nie znalazłam, trudno, na szczęście punktów nie było za dużo i chyba wszystkie pamiętałam. Zdenerwowanie na małe kieszonki w damskich koszulkach rowerowych  mimo to zostało (chciałam mieć pod ręką kartkę).
OTAK! GraFF JAM
OTAK! GraFF JAM © szczypiorizka

OTAK! GraFF JAM
OTAK! GraFF JAM © szczypiorizka

OTAK! GraFF JAM
OTAK! GraFF JAM © szczypiorizka

OTAK! GraFF JAM
OTAK! GraFF JAM © szczypiorizka

OTAK! GraFF JAM
OTAK! GraFF JAM © szczypiorizka

OTAK! GraFF JAM
OTAK! GraFF JAM © szczypiorizka

OTAK! GraFF JAM
OTAK! GraFF JAM © szczypiorizka

OTAK! GraFF JAM
OTAK! GraFF JAM © szczypiorizka

OTAK! GraFF JAM
OTAK! GraFF JAM © szczypiorizka

OTAK! GraFF JAM
OTAK! GraFF JAM © szczypiorizka

Gdy już się uporałam z budynkiem, czas było ruszyć dalej. Kolejnemu muralowi zdjęcie zrobiłam zza płotu. Widnieje on na placu kawiarni Wysoki Zamek. Mural z 2020 roku autorstwa Damiana Bochenka.
w klubie Wysoki Zamek
w klubie Wysoki Zamek © szczypiorizka

Wizerunek harcmistrza "czekał" na mnie w dalszej części ulicy Gliwickiej, nieopodal trzech innych murali, które wcześniej już sfotografowałam.
Harcmistrz Jerzy Lis
Harcmistrz Jerzy Lis © szczypiorizka

Namalowane przez artystów Czary Mury. Tych samych, którzy wykonali mural Wodeckiego w centrum Katowic.
Baner Wiktora Baranka również znajdziemy na ulicy Pośpiecha. Powstał w ramach Dzielnicowej Galerii Niepodległości w 2019 roku. 
baner Wiktora Baranka
baner Wiktora Baranka © szczypiorizka 

Na ulicy Juliusza Słowackiego można znaleźć mural również z zeszłego, 2025 roku, nawiązujący do 160-tych urodzin miasta Katowice. Bardzo mi się podoba.
mural z okazji 160. urodzin Katowic
mural z okazji 160. urodzin Katowic © szczypiorizka

Kolejny Szwedzki ukrył się na ulicy biegnącej do dworca PKP (plac Marii i Lecha Kaczyńskich).
Szwedzki
Szwedzki © szczypiorizka

Dżem
Dżem © szczypiorizka

W Katowicach można też znaleźć szlak neonów. W internecie można znaleźć mapkę ze szlakiem. Szkoda, że nie mam okazji, aby wieczorem przejść się po mieście i obejrzeć jak świecą.
Z kolejnym muralem (na Francuskiej) mam problem, w sensie myślałam, że jeszcze nie jest skończony, ponieważ są rusztowania. Szukając w internecie informacji natknęłam się na zdjęcie gotowego malunku bez rusztowań. Co może oznaczać tylko jedno-> zostanie zamalowany i być może pojawi się niedługo coś nowego.
reklama
reklama © szczypiorizka

Przy Wodeckim na ul. Francuskiej są kwiatki autorstwa grupy Grube Linie. Zostały namalowane z okazji 15-lecia ulicy Mariackiej. Wydarzenie miało miejsce również w 2025 roku. Dodatkowo na czas jubileuszu, nad kwiatkami wisiał neon z napisem Mariacka.
mural od Grube Linie+ Wodecki który łypie jednym okiem
mural od Grube Linie+ Wodecki który łypie jednym okiem © szczypiorizka

Jadąc dalej zainteresował mnie ten budynek, po chwili się zorientowałam, że to szpital, który niegdyś prowadziły siostry zakonne.
szpital św. Elżbiety
szpital św. Elżbiety © szczypiorizka

Piłkarza znajdziemy na ulicy Granicznej.
Jan Furtok
Jan Furtok © szczypiorizka

Czekając na zielone, zainteresowała mnie kolejna kamienica. Oprócz klimatów postindustrialnych (albo jak to kolega powiedział "postapo" 😛) lubię zadzierać głowę do góry i przyglądać się budynkom. 
kamienica na  ul. Warszawskiej
kamienica na ul. Warszawskiej © szczypiorizka

Nowy wizerunek Korfantego też znalazł się na mojej liście do zaliczenia.
nowy Korfanty
nowy Korfanty © szczypiorizka

Tu dla porównania stary (#edit bo zainspirował mnie Marecki, by dać porównanie stare-nowe).


Przy okazji postanowiłam pokręcić się po starych śmieciach i zobaczyć co się dzieje na Bankowej przy uniwersytecie.
bebok przy UŚiu
bebok przy UŚiu © szczypiorizka

Może kiedyś zdecyduję się na zaliczenie szlaku beboków, ale to jak wrocławskie krasnale, mnoży się niemiłosiernie.
Przy okazji mojej ostatniej wizyty w Katowicach sfotografowałam tańczącą z atomami. Cieszyłam się z tego faktu, bo niedługo potem budynek wyburzono. Obecnie nikt nie lubi próżni, nowy budynek uczelni się buduje.
nowy budynek przy uniwersytecie
nowy budynek przy uniwersytecie © szczypiorizka

Tu owa tańcząca z atomami


Jeszcze taką mozaikę złapałam niedaleko.
mozaika na ul. Moniuszki
mozaika na ul. Moniuszki © szczypiorizka

Powiedz, gdzie jesteś, nie mówiąc gdzie jesteś. Po jednym zdjęciu.
opisz miasto nie mówiąc jakie to
opisz miasto nie mówiąc jakie to © szczypiorizka

Jeszcze pojechałam za Spodek, licząc, że na ścianie jednego z bloków będzie mural, który często jest jakąś reklamą. Niestety nic nie było.
kolejny bebok
kolejny bebok © szczypiorizka

Dalej to już dzida do Parku Śląskiego.
Przy murku okalającym ZOO, sfotografowałam co ciekawsze murale.
z boku ZOO
z boku ZOO © szczypiorizka

Te nawiązujące do trzech Powstań Śląskich już mam w swojej kolekcji.
z boku ZOO
z boku ZOO © szczypiorizka

z boku ZOO
z boku ZOO © szczypiorizka

z boku ZOO
z boku ZOO © szczypiorizka

Oczywiście ładna, słoneczna niedziela, to i mnóstwo ludzi . Musiałam uważać podczas robienia nagłych postojów na zdjęcie.
z boku ZOO
z boku ZOO © szczypiorizka

z boku ZOO
z boku ZOO © szczypiorizka

Murali było więcej, ale ich stan niezbyt zachęcał do uwiecznienia. Rzut oka na kilka atrakcji Parku Śląskiego.
kąpielisko
kąpielisko "Fala" © szczypiorizka

remont Dużego Stawu w Parku Śląskim
remont Dużego Stawu w Parku Śląskim © szczypiorizka

Żyrafa to już dobrych kilka lat się remontuje.  W sensie ta głowa, przy okazji wzięli się za całą alejkę od żyrafy aż do ZOO. Mogliby też w końcu wyremontować Halę Kapelusz.
żyrafa dalej bez głowy
żyrafa dalej bez głowy © szczypiorizka

Przy Silesii robię tak zwaną siku pauzę, no a skoro tam już byłam to wskoczył hamburger z maczka. Tam też znalazłam moją nieszczęsną mapkę, zawieruszyła się przy plecaku. Sprawdziłam, jeden mural ominęłam. Będzie następnym razem 😏
W Chorzowie, jadąc już powoli w kierunku stacji PKP, miałam niesamowite szczęście. Poznałam "na żywo" kolejnego rowerzystę ze społeczności Bikestats, Tomka który akurat wracał z pielgrzymki mężczyzn do Piekar Śląskich. Chwila miłej rozmowy, po czym udałam się w dalszą drogę. Znowu zachwyciły mnie kamienice.
ładna kamienica
ładna kamienica © szczypiorizka

A także, tajemniczo wyglądający kościół. W domu przeczytałam dopiero, że to ewangelicki. A tajemniczy dlatego, że jakoś tak wydawał się ten plac kościelny pustawy, coś mi brakowało, niekoniecznie wiernych, po prostu, zainteresował mnie 😁
Kościół Ewangelicki im. Marcina Lutra
Kościół Ewangelicki im. Marcina Lutra © szczypiorizka  

Mural przy Rynku chorzowskim jest z 2013 roku (taki najwcześniejszy wpis znalazłam). Nie wiem czyjego jest autorstwa. Nadgryziony zębem czasu, mimo to prezentuje się dalej ładnie.
mural
mural "Park Śląski" © szczypiorizka

Przejazd Estakadą nadal niemożliwy, ale pod nią można już pieszo przechodzić, oraz niektóre ulice są drożne dla tramwajów czy samochodów.
można już przejechać pod Estakadą
można już przejechać pod Estakadą © szczypiorizka

czekamy z niecierpliwością
czekamy z niecierpliwością © szczypiorizka

Widziałam, jak co niektórzy wchodzili po schodach na górę i przechadzali się po niej, pewnie bym miała lepszy widok na zrobienie odpowiednich zdjęć. 😛
uznaję, że zdobyłam ten mural (LOVE)
uznaję, że zdobyłam ten mural (LOVE) © szczypiorizka

przy Estakadzie jeszcze pustawo
przy Estakadzie jeszcze pustawo © szczypiorizka

Trochę się pokręciłam po tej okolicy, bo co chciałam jechać na stację, coś nowego przykuwało moją uwagę. Znikomy ruch pieszo- samochodowy sprzyjał takiej jeździe. Nie wiadomo kiedy znowu będzie taka okazja.
poczta polska
poczta polska © szczypiorizka

hutniczym szlakiem
hutniczym szlakiem © szczypiorizka

detal
detal © szczypiorizka

Maki już spotkałam, w Katowicach, Wrocławiu, Opolu. Chorzów ma też swoje.
chorzowskie maki
chorzowskie maki © szczypiorizka
mozaika w centrum
mozaika w centrum © szczypiorizka

Już stojąc na peronie jeszcze złapałam jeden mural, o którym zawsze zapominam, a potem jadąc pociągiem łapię się za głowę, że go jeszcze nie sfotografowałam.
piłkarze przy peronie
piłkarze przy peronie © szczypiorizka

Fajna wycieczka. Czasowo się udało mi spokojnie wyrobić i ogarnąć to co zaplanowałam (oprócz tego jednego, ale to tam przeboleję). Pogoda dopisała, W pociągu pani konduktor miała małe déjà vu, gdy pokazałam jej wydrukowany bilet (na jednej kartce z obu stron miałam do Chorzowa i z Chorzowa wydrukowane). Poznała mnie po moim podpisie na kartce, który miał mi ułatwić, szybką ocenę, który bilet jest na którą trasę.😁


Kategoria murale