Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi szczypiorizka z miasteczka Tarnowskie Góry-Strzybnica. Mam przejechane 22636.65 kilometrów w tym 0.00 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 16.66 km/h i się wcale nie chwalę.
Suma podjazdów to 365 metrów.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy szczypiorizka.bikestats.pl

Archiwum bloga

Wpisy archiwalne w kategorii

po koszulkę

Dystans całkowity:1534.84 km (w terenie 0.00 km; 0.00%)
Czas w ruchu:81:04
Średnia prędkość:18.71 km/h
Liczba aktywności:39
Średnio na aktywność:39.35 km i 2h 08m
Więcej statystyk
  • DST 14.37km
  • Czas 00:47
  • VAVG 18.34km/h
  • Sprzęt Velli
  • Aktywność Jazda na rowerze

Nareszcie

Środa, 29 lipca 2026 · dodano: 29.07.2026 | Komentarze 7

nareszcie
nareszcie © szczypiorizka

30 dni kalendarzowych, a w sumie to 28 dni na rowerze- dwa dni bez wyjazdu (mocno deszczowa pogoda oraz wycieczka z siostrą poza województwo). 
12 razy wstałam o 4 rano, by zrobić kółeczko dookoła TG, liczy ono 20-21 km (w zależności czy pokręciłam więcej na domkach)
Raz ponad stówka zrobiona (117,4 km)
A jeśli uznamy poranną jazdę i popołudniowe kręcenie to dwa razy -> w obu przypadkach jechałam po nowe murale do kolekcji 😉
Jednego dnia wyszłam nawet trzy razy na rower. 
Jestem 14 osobą, która się zameldowała w tarnogórskim wyzwaniu, który trwa od 30 czerwca do 31 sierpnia. Koszulek do zdobycia jest 50 👀
We wrześniu mają być do odbioru, wzór się projektuje (będzie nawiązywać do logo 500-lecia TG), ale wiem, że mają być personalizowane, więc na pewno w przyszłym roku wypatrujcie takiej rowerzystki w koszulce z napisem NOWAK :P
Czy podjęłabym się tego wyzwania ponownie? Absolutnie nie :P To nie mój styl jazdy, aby liczyć kilometry. Wolę liczyć murale.


Kategoria po koszulkę


  • DST 72.87km
  • Czas 03:44
  • VAVG 19.52km/h
  • Sprzęt Velli
  • Aktywność Jazda na rowerze

Lubliniec

Wtorek, 28 lipca 2026 · dodano: 28.07.2026 | Komentarze 1

Poranek mnie zaskoczył deszczem. Nigdzie nie widziałam na prognozach, że miało o 4,30 padać. Przejechałam kilkaset metrów i zawróciłam, akurat wtedy deszcz zelżał, ale miałam to już gdzieś. Wróciłam i poszłam się zdrzemnąć godzinę 😆
Po południu niejako miałam "odrobić" te 20 km i zrobić "normę". Dlatego bez kombinowania trasy pojechałam prosto na Lubliniec, tam bez ładu i składu pokręciłam się to tu, to tam, trafiłam na moją siostrę, pojechałam do niej, a o 18 strzała do domu. Jeszcze próbowałam coś wskrzesić w sobie, ale brakło mi 6 km do końca wyzwania 😂
Jutro, gdy pojadę się do urzędu zameldować z wynikami, akurat dorobię te kilometry.
bubble tea
bubble tea © szczypiorizka

labirynt w Lublińcu
labirynt w Lublińcu © szczypiorizka


Kategoria po koszulkę


  • DST 20.52km
  • Czas 01:02
  • VAVG 19.86km/h
  • Sprzęt Velli
  • Aktywność Jazda na rowerze

poniedziałkowy poranek

Poniedziałek, 27 lipca 2026 · dodano: 27.07.2026 | Komentarze 1

Dalej obrażona na gravel xD
Tata mi pojechał na ambicję-> przecież zrobisz to w dwa dni xD


Kategoria po koszulkę


  • DST 30.30km
  • Czas 01:36
  • VAVG 18.94km/h
  • Sprzęt Kross Esker 5.0
  • Aktywność Jazda na rowerze

poniedziałkowe popołudnie

Poniedziałek, 27 lipca 2026 · dodano: 28.07.2026 | Komentarze 1

Rano na Velli, a po południu spróbowałam pojednać się z gravelem.


Kategoria po koszulkę


  • DST 72.56km
  • Czas 03:50
  • VAVG 18.93km/h
  • Sprzęt Velli
  • Aktywność Jazda na rowerze

trzy wyjazdy, jeden wpis

Niedziela, 26 lipca 2026 · dodano: 26.07.2026 | Komentarze 5

Rano "na lajcie" dopiero o 6 pobudka i poranne kółeczko dookoła TG. Dalej lekko jestem obrażona na gravel, więc wszystkie trzy wyjazdy na Velli, który ma problemy z jedną przerzutką 😂 czekam na koniec wyzwania i oddaję go do serwisu.
w ajnfarcie
w ajnfarcie © szczypiorizka

Po porannej Mszy Św. lekki oddech i znowu na rower. Tym razem chciałam dobić do "minimum", czyli zrobić 30 km. Udało się. Takie tam leśne szutry, wiaterek już dawał o sobie znać.
Po obiedzie i sjeście udało się pojechać z ojcem na rower. Pierwsze miejsce docelowe-> Perełka na Boruszowcu i zimne piwo 0%. Pytam się go czy ma ochotę jechać na Mikołeskę, tak, jedziemy. OK, to pojechaliśmy sobie asfaltem i powrót na Pniowiec szutrami. Stamtąd rura na działkę i dłuższa chwila na relaks. Dzięki temu mam nadwyżkę około 20 km 😁

**** Przejechane od 30 czerwca do 25 lipca -> 1396,64 km
**** do końca wyzwania 129,36 km
**** ambitny plan zrobić to do czwartku włącznie




  • DST 70.69km
  • Czas 03:45
  • VAVG 18.85km/h
  • Sprzęt Velli
  • Aktywność Jazda na rowerze

miasto na K

Sobota, 25 lipca 2026 · dodano: 25.07.2026 | Komentarze 1

Wczoraj wieczorem usilnie kombinowałam i szykowałam trasę na dzisiejsze Katowice. Wcześniej przygotowane mapki (po dwóch dzielnicach Katowic) nie za bardzo pasowały do mojej nowej koncepcji jazdy od strony Chorzowa. O 23 dałam sobie spokój i kładąc się spać uznałam, że sobotę spędzę na łapaniu murali po Zabrzu (mapki czekają od roku). Przespałam się z tym i rano uznałam, że wolę ciś te kilometry prosto i brutalnie, by w końcu ukończyć wyzwanie i mieć to w końcu z głowy. Chcę już wrócić do przyjemnej i nie zobowiązującej jazdy na rowerze 😆
Wybrałam się na Lubliniec, by stamtąd skręcić na Piłkę. Dzisiaj zabrałam ze sobą MP3, więc jazda po lesie w godzinach porannych była bardzo przyjemna. Dojazd do Piłki to chyba z każdej strony jest usrany i pełen piachu. Później skręciłam w kierunku na Koszęcin. Do jutra trwa międzynarodowy festiwal folklorystyczny, ale koncerty odbywają się niestety wieczorami.
fontanna w parku w Koszęcinie
fontanna w parku w Koszęcinie © szczypiorizka

Chwilę pokręciłam się między zabudowaniami pałacu i koło parku licząc, że przynajmniej jakaś lodziarnia będzie czynna.
siedziba ZPiT
siedziba ZPiT "Śląsk" © szczypiorizka

kolejna sikawka
kolejna sikawka © szczypiorizka

Przy okazji zorientowałam się, że tego muralu jeszcze nie mam.
tego jeszcze nie mam
tego jeszcze nie mam © szczypiorizka

W końcu zadowoliłam się pysznym ciastem budyniowym w pobliskiej cukierni. Dalsza droga prowadziła w kierunku Kalet. Tam uznałam, że się poświęcę i mocno zboczę z drogi, by dołożyć do kolekcji kolejną stanicę rowerową. Jest w bardzo urokliwym miejscu położona, ale totalnie nie po drodze do czegokolwiek.

"nowa" stanica rowerowa © szczypiorizka

Mała Panew- śląska Amazonka
Mała Panew- śląska Amazonka © szczypiorizka

Mała Panew- śląska Amazonka
Mała Panew- śląska Amazonka © szczypiorizka

jakby ktoś potrzebował
jakby ktoś potrzebował © szczypiorizka

Jeszcze rzut oka na pomysłową donicę na kwiatki.
fajna donica na kwiatki
fajna donica na kwiatki © szczypiorizka


* już mam 1309,91km z 1526 😁🚴🏼


Kategoria murale, po koszulkę


  • DST 14.16km
  • Czas 00:44
  • VAVG 19.31km/h
  • Sprzęt Velli
  • Aktywność Jazda na rowerze

dokrętka po południu

Sobota, 25 lipca 2026 · dodano: 25.07.2026 | Komentarze 1

Chciałam po południu pojechać na działkę. Żeby nie było "za nudno" postanowiłam pojechać przez miasto 😂 Co to dla mnie, że wiozłam w plecaku dwie półtora litrowe butelki z wodą oraz kilka innych drobiazgów, by umilić czas spędzony na działce. Przy okazji podjechałam do Muzeum Motoryzacji na Czarnohuckiej. Była tam dziś impreza pod tytułem Dzień Roweru. 
Może do południa było więcej gości, ale o 16 (na dwie godziny przed końcem imprezy), były totalne pustki.
nie ma gości
nie ma gości © szczypiorizka

kilka eksponatów
kilka eksponatów © szczypiorizka

Swego czasu zwiedziłam z ojcem jedną z wystaw (chyba o tym wspominałam, są trzy, każde osobno biletowane-> rowery, motocykle i samochody). Bardzo ciekawe.
eksponaty z muzeum
eksponaty z muzeum © szczypiorizka

eksponaty z muzeum
eksponaty z muzeum © szczypiorizka

Było sporo stanowisk z animatorami, gdzie były przygotowane różne atrakcje dla dzieci. 
strasznie przykro to wyglądało
strasznie przykro to wyglądało © szczypiorizka

Nawet w internecie dosyć się ogłaszali z tą imprezą, ale zapewne fakt, że w końcu ładna, słoneczna sobota, to ludzie woleli inaczej spędzić ten czas. Dla mnie dodatkowym minusem jest to, że może osoby spoza miasta nawet nie wiedzą, gdzie dokładnie znajduje się to muzeum, bo przed bramą wjazdową (która jest wjazdem również do różnych innych firm produkcyjno- usługowych) nie było żadnego baneru, czy tam potykacza.
Ja przynajmniej w spokoju zrobiłam zdjęcie tego malunku, który praktycznie codziennie do mnie zza płotu spogląda.
mural w gratisie
mural w gratisie © szczypiorizka

Na Sienkiewicza zainteresował mnie ten Citroen.
Citroën H Van
Citroën H Van © szczypiorizka

Fotografując go, niespodziewanie nawiązałam krótką rozmowę chyba z właścicielem tego pojazdu. Trasa skrócona- nie było to standardowe "poranne kółeczko". Na Opatowicach na górce chwila zachwytu nad pięknymi widokami na Strzybnicę i Wielowieś (wiatraki). 


Kategoria murale, po koszulkę


  • DST 57.89km
  • Czas 03:02
  • VAVG 19.08km/h
  • Sprzęt Velli
  • Aktywność Jazda na rowerze

lotnisko

Piątek, 24 lipca 2026 · dodano: 24.07.2026 | Komentarze 1

Czwartek był nie rowerowy. W sumie to po przyjeździe z pracy i ogarnięciu się, byłam nawet ubrana i przygotowana na wyjście, bo sprawdziłam, było krótkie okienko pogodowe. Jednak siła wiatru była dosyć duża (ponad 20km/h), więc zrezygnowałam.
Dzisiaj po pracy "musiałam" niejako coś odrobić. Wybór padł na trasę do Pyrzowic. Częściowo wykorzystałam drogę, którą jechałam podczas ultramaratonu, bo mi się spodobała no i z jednej strony jechałam pod autostradą A1, a z drugiej wiaduktem, który hmm jakby to powiedzieć, był "na równi" a nie jakąś górką.
jak ktoś się rozpędził to gleba murowana
jak ktoś się rozpędził to gleba murowana © szczypiorizka

Na platformie spotterskiej czekałam jakieś 10-15 minut aż jakiś samolot albo wystartuje albo przyleci. Wypadło na Ryanar, który lądował.
ląduje
ląduje © szczypiorizka

już prawie
już prawie © szczypiorizka

jeszcze troszkę
jeszcze troszkę © szczypiorizka

Gdyby mi się chciało jeszcze jakieś dodatkowe 15 minut poczekać widziałabym start samolotu typu cargo linii Qatar Airways. 
Centrum Rekreacji Brynica- czyli jestem na granicy
Centrum Rekreacji Brynica- czyli jestem na granicy © szczypiorizka

Dosyć dobrze mi się jechało, wiatr jakoś nie przeszkadzał, trochę chłodno, ale miałam pseudo kurtkę wiatrówkę z Lidla, która naprawdę jest spoko na taką pogodę. Na ulicy Tartacznej, tuż przed kopalnią piasku zaczęły mnie gonić dwa psy. Nie było to zbyt przyjemne doświadczenie. Sądzę, że idealnie moja jazda wpasowałaby się w tę nową formułę Kowala na kole- Gravel Time Trial, tyle że nie na gravelu.
kopalnia piasku Żyglin
kopalnia piasku Żyglin © szczypiorizka

Na szczęście koło kopalni przestały mnie gonić. Reszta trasy była dużo bardziej spokojna.
Na osiedlu wpadłam jeszcze do paczkomatu odebrać parę rzeczy rowerowych.
rowerowe paczki
rowerowe paczki © szczypiorizka




  • DST 30.76km
  • Czas 01:39
  • VAVG 18.64km/h
  • Sprzęt Velli
  • Aktywność Jazda na rowerze

rzutem na taśmę

Środa, 22 lipca 2026 · dodano: 24.07.2026 | Komentarze 1

Pogoda, pogoda i jeszcze raz wiatr i deszcz. Nawet tak nigdy nie sprawdzam pogody przed wyjściem do pracy, jak tu, teraz, gdy jestem na końcówce wyzwania rowerowego.
no popatrz się na mnie
no popatrz się na mnie © szczypiorizka


Kategoria po koszulkę


  • DST 80.73km
  • Czas 04:35
  • VAVG 17.61km/h
  • Sprzęt Kross Esker 5.0
  • Aktywność Jazda na rowerze

Trzy murale i wiatr

Wtorek, 21 lipca 2026 · dodano: 21.07.2026 | Komentarze 2

Po pracy ruszyłam na podbój Gliwic, w celu sfotografowania kilku nowych murali. Chciałam też przejechać się DDRką na ulicy Toszeckiej. Dlatego moja trasa prowadziła przez Zbrosławice, Kamieniec, Karchowice, Zawadę. W Przezchlebiu wykombinowałam, że przejdę dołem pod wiaduktem :P 
Bardzo mi się podoba ta droga rowerowa, liczy sobie dobre 5 km długości, mocno pofalowana, więc jest co dreptać. Przy centrum niestety trochę głupio się kończy, pokierowało mnie w krzaki. Dalsza trasa w kierunku Ostropy, na przemian asfaltem i chodnikiem. Po prostu, aby mi było wygodnie i bezpiecznie, a zarazem nie być świńską zawalidrogą (w Zbrosławicach zapierdzielałam przed autobusem, co nie było wygodne ani dla mnie ani dla kierowcy busa, który co chwilę zjeżdżał na przystanek- gdzieś tam potem dalej był jakiś ludzki chodnik to zjechałam).
Nie ukrywam, droga się wydłużała niemiłosiernie- ten wiatr dobijał. 
tego ostatnio chyba nie było
tego ostatnio chyba nie było © szczypiorizka

Gdy w końcu dotarłam do tej dzielnicy, udałam się w kierunku ulicy Tokarskiej, gdzie obok OSP znajduje się niejako edukacyjny mural.
przy placu zabaw na Ostropie
przy placu zabaw na Ostropie © szczypiorizka

przy placu zabaw na Ostropie
przy placu zabaw na Ostropie © szczypiorizka

Namalowała go ekipa "Animacje a ścianie" (ci co malowali na Sikorniku ptaki).
przy placu zabaw na Ostropie
przy placu zabaw na Ostropie © szczypiorizka

Rzut oka na drewniany kościół, wyłączony z użytku, ale powoli odrestaurowywany.
Kościół św. Jerzego w Ostropie
Kościół św. Jerzego w Ostropie © szczypiorizka

Następny mural, "główny" tej wycieczki to funkel nówka z 2026 roku, sprzed jakiś dwóch tygodni, również autorstwa "Animacje na ścianie".
no i jest mural
no i jest mural © szczypiorizka

Przedstawia tradycję zwaną Osterrit, czy też po polsku- procesję konną, która się odbywa co roku w poniedziałek wielkanocny. Grupa mężczyzn (w oryginale, obecnie także uczestniczą w tym kobiety), z głównymi atrybutami wielkanocnymi (figurą Chrystusa Zmartwychwstałego, ozdobionym krzyżem oraz Paschałem) przemierza okoliczne pola i modli się o urodzaje. Nie było mi dane jeszcze tego na żywo obejrzeć, ale liczę, że kiedyś przyjadę. Mężczyźni mają także przewieszone wieńce z bukszpanu- w zależności od stanu cywilnego, po ukończeniu procesji, kawalerowie mają za zadanie rzucić tym wieńcem tak, aby przewiesić go przez krzyż misyjny (to są te duże krzyże, które stoją obok kościołów).

"nowy" Kościół w Ostropie © szczypiorizka

Fotki zrobione, czas udać się do centrum Gliwic. Trasę poprowadziłam sobie wzdłuż Autostrady A4, drogą serwisową, która jest bardzo popularna wśród rowerzystów. Nie wiem jak w innych rejonach, ale tutaj jest dozwolona jazda rowerem.
na drodze serwisowej
na drodze serwisowej © szczypiorizka

Cieszę się, że jechałam w tym kierunku, bo przynajmniej było z górki, mimo wiatru, dało radę coś szybciej pojechać. 
prawie mi się udało
prawie mi się udało © szczypiorizka

Zając aż tak się nie bał, ale za długo się guzdrałam z wyciąganiem aparatu i ustawianiem ostrości. 
nie dał sobie zrobić zdjęcia ładniejszego
nie dał sobie zrobić zdjęcia ładniejszego © szczypiorizka

przyczajony tygrys ukryty smok
przyczajony tygrys ukryty smok © szczypiorizka

Lepszego zdjęcia nie byłam w stanie mu zrobić, więc pognałam dalej. Jakoś tak się złożyło, że rysując trasę, poprowadziłam ją alejkami R.O.D. Przynajmniej mogłam sobie porównać jak to się prezentuje w innymi mieście.
betonowa podstawa baterii przeciwlotniczych
betonowa podstawa baterii przeciwlotniczych © szczypiorizka

Oczy szeroko otwarte i tym samym uwieczniłam ten ciekawy dom.
artystyczny dom
artystyczny dom © szczypiorizka

łódź wikingów- temat na czasie
łódź wikingów- temat na czasie © szczypiorizka

 Muralu z wizerunkiem trębacza jazzowego nie było mi dane zobaczyć.
tu jest mural, musicie mi uwierzyć
tu jest mural, musicie mi uwierzyć © szczypiorizka 

Miles Davis jest ukryty pod tym bluszczem. Wpadnę tu innym razem, gdy jeszcze to nie będzie zazielenione.
trup na polibudzie gliwickiej
trup na polibudzie gliwickiej © szczypiorizka

Przy kampusie uniwersyteckim, jest kolejny z serii funkel nówka, z czerwca tego roku (2026), autorstwa Leonida Podolyaka. To ekomural, który ma oczyszczać jakoś tam powietrze.
funkel nówka mural na polibudzie
funkel nówka mural na polibudzie © szczypiorizka

Fotki porobione, mogłam wrócić do domu. Krótka pauza toaletowa w Forum i nagroda w postaci jakiegoś "maczka", czyli hamburger wszedł na raz. Do domu udałam się najprostszą i najkrótszą drogą, czyli Tarnogórską, która do przyjemnych rowerowo nie należy. To znaczy, od centrum do Radiostacji jest tam taki pas wydzielony dla rowerów, ale potem człowieku radź sobie sam. Na szczęście po południu w rejonie hal Żabki i Inpostu za dużo tirów nie było, więc było w miarę bezpiecznie. Co nie znaczy, że łatwo, bo zmęczenie już dawało sobie znać, a raczej tyłek (czy pisałam już, że dłuższe trasy na gravelu są bardzo niewygodne?), jeszcze kilka górek przede mną i znalazłam się w Kamieńcu.
Drama Kamieniec
Drama Kamieniec © szczypiorizka

Udało mi się do domu dojechać przed 20. Trasa była dosyć męcząca dla mnie, jak mówię moje cztery litery dosyć ucierpiały, dlatego postanowiłam we wtorek nie wstawać rano (jeszcze na pracy zdalnej) i po prostu dłużej sobie pospać i odpocząć. Do końca wyzwania zostało mi jakieś niecałe 400 km do pokonania. Na dzień dzisiejszy, gdy piszę ten post (21 lipiec) po koszulkę zgłosiło się bodajże 5 osób z 50.


Kategoria murale, po koszulkę