Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi szczypiorizka z miasteczka Tarnowskie Góry-Strzybnica. Mam przejechane 22806.64 kilometrów w tym 0.00 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 16.66 km/h i się wcale nie chwalę.
Suma podjazdów to 365 metrów.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy szczypiorizka.bikestats.pl

Archiwum bloga

  • DST 20.69km
  • Czas 01:09
  • VAVG 17.99km/h
  • Sprzęt Kross Esker 5.0
  • Aktywność Jazda na rowerze

poranne kółeczko

Poniedziałek, 13 lipca 2026 · dodano: 14.07.2026 | Komentarze 2

Coś wolniej mi idzie ta jazda :P
wschód słońca
wschód słońca © szczypiorizka

Ale wschód słońca kozacki
wschód słońca
wschód słońca © szczypiorizka


Kategoria po koszulkę


  • DST 27.73km
  • Czas 01:26
  • VAVG 19.35km/h
  • Sprzęt Velli
  • Aktywność Jazda na rowerze

kółeczko

Niedziela, 12 lipca 2026 · dodano: 12.07.2026 | Komentarze 0

Standardowo pogoda nie wypaliła. Dodatkowo dziś ograniczony czas ze względu na koncert. Na szczęście po 18 udało się jakieś tam kółko zrobić.


Kategoria po koszulkę


  • DST 117.03km
  • Czas 06:30
  • VAVG 18.00km/h
  • Sprzęt Kross Esker 5.0
  • Aktywność Jazda na rowerze

po mural do Piotrówki

Sobota, 11 lipca 2026 · dodano: 11.07.2026 | Komentarze 0

Rano basen i zakupy. Nim się zebrałam była 11,30. A to wszystko przez to, że Garmin trochę nie współpracuje. Okazuje się, że nie mam aż takiej sklerozy i nie zapominam wrzucać narysowanych tras danej wycieczki do GPSa tylko on tego "nie notuje" w pamięci. Pół godziny się męczyłam i na różne sposoby wrzucałam mapkę do niego. Przez kabel i kompa, przez telefon i wifi/bluetooth i nic. Znowu miałam posiłkować się telefonem. Tym razem zamontowałam na kierownicę uchwyt na telefon.
Nie pamiętam kiedy trasę planowałam, ale tym razem nie była ona poprowadzona tak, jak zwykle jechałam do Jemielnicy, czyli między innymi przez Świniowice, Wielowieś. Jechałam przez Mikołeskę, szutrami premium w kierunku Pustej Kuźnicy, stamtąd do Potępy, Czarkowa, Wielowsi i Świbia. W Świbiu zainteresował mnie jeden budynek, to dwór z XIX wieku, w dosyć kiepskim stanie.
dwór z XIX wieku w Świbiu
dwór z XIX wieku w Świbiu © szczypiorizka

Ogółem cała trasa była niepewna pod względem pogody. Co chwilę spoglądałam na chmury, które nieciekawie wyglądały.
chmury nie napawają optymizmem
chmury nie napawają optymizmem © szczypiorizka

Do Barutu dotarłam zielonym szlakiem PTTK, średnio fajny w niektórych momentach.

"stary" mural :P © szczypiorizka

Z Barutu strzała do Piotrówki. 
Piotrówka
Piotrówka © szczypiorizka

Jeden z kilkunastu murali z tej serii w ramach jakiegoś projektu Stowarzyszenia Odnowi Wsi. Tak, tylko po to jechałam do województwa opolskiego, by złapać ten jeden mural 😂
koleje losu
koleje losu © szczypiorizka

Stowarzyszenie Odnowy Wsi
Stowarzyszenie Odnowy Wsi © szczypiorizka

o której pociąg odjeżdża?
o której pociąg odjeżdża? © szczypiorizka

Rzut oka do kościoła.
Kościół pw. Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny w Piotrówce
Kościół pw. Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny w Piotrówce © szczypiorizkawnętrze kościoła w Piotrówce
wnętrze kościoła w Piotrówce © szczypiorizka

Po czym udałam się w drogę powrotną. 
srebrne wesele
srebrne wesele © szczypiorizka

Drogę powrotną wymyśliłam sobie (kiedyś tam podczas planowania) przez Żędowice do Lublińca. Początkowo byłam sceptycznie nastawiona na to, cały czas granatowe chmury były nade mną, ale na miejscu okazało się, że mam niespodziankę. Przy szkole podstawowej był piękny mural, szukałam i znalazłam, że jest on z 2016 roku i zdaje się, że namalowała go Grupa Nie.Tak, czyli ten od Franka Myszy.
mural w Żędowicach
mural w Żędowicach © szczypiorizka

mural w Żędowicach
mural w Żędowicach © szczypiorizka

Byłam już kiedyś w Żędowicach, ale chyba nie przejeżdżałam tamtędy, bo nigdy wcześniej nie widziałam tego malunku. 
mural w Żędowicach
mural w Żędowicach © szczypiorizka

mural w Żędowicach
mural w Żędowicach © szczypiorizka

Bardzo ładnie wplecione elementy szkolne: kredki, temperówka, stalówka, książki. Super to wygląda, mimo upływu tych już w sumie 10 lat, mural dobrze się trzyma.
mural w Żędowicach
mural w Żędowicach © szczypiorizka

Przy szkole też jest taki ogród sensoryczny, ale był zamknięty.
ogród sensoryczny
ogród sensoryczny © szczypiorizka


Michelin
Michelin © szczypiorizka

Kolejna część trasy to droga leśna do Lublińca. To była chyba najcięższa część tej wycieczki. Sama trasa nie była zła, fajny szuter, ale to były bardzo długie proste. Ciągle niefajne chmury nade mną, zero ludu po drodze, nie miałam żadnej mp3, ptaszki nie śpiewały, zasięg w pewnym momencie zniknął, masakra jechać tak łącznie prawie 20 kilometrów. Taka dołująca cisza. W Lublińcu przerwa na obiad, średnio smaczny "fancy" hamburger. Potem już strzała do domu. Strzała to dużo powiedziane- tyłek zaczął mnie boleć. Odliczałam już każdy kilometr do domu, a były to 32 kilometry jeszcze. Ze względu na dziwne działanie Garmina, na Stravie trasa jest podzielona na dwie części. Do Lublińca i z Lublińca. Dla bezpieczeństwa urządzenia- gdyby mi się trasa nie zapisała, byłabym delikatnie rzecz ujmując zła. Tak wiem, zaraz mi napiszecie, że mogłam zapisywać ślad na telefonie... który w takim momencie żre prąd jak głupi i na Żelaznym Szlaku to ledwo starczyło mi przez to powerbanka. 
Wyjazd zaliczam do udanych, mural zaliczony, pogoda była łaskawa dla mnie- nie spadło ani kropelki deszczu. Wiatr, obleci, tragedii nie było.


Kategoria murale, po koszulkę


  • DST 20.98km
  • Czas 01:05
  • VAVG 19.37km/h
  • Sprzęt Kross Esker 5.0
  • Aktywność Jazda na rowerze

zimny poranek

Piątek, 10 lipca 2026 · dodano: 10.07.2026 | Komentarze 0

9 stopni o poranku- ładne to lato mamy.


Kategoria po koszulkę


  • DST 64.43km
  • Czas 03:08
  • VAVG 20.56km/h
  • Sprzęt Velli
  • Aktywność Jazda na rowerze

leśne szutry premium

Piątek, 10 lipca 2026 · dodano: 10.07.2026 | Komentarze 2

Ostatnio na Stravie widziałam fajną trasę zrobioną przez kolegę, postanowiłam ją również przejechać. Trasa prosta- na Mikołeskę i potem szutrami premium na Kokotek. Stamtąd asfaltową DDRką w lesie aż do Lublińca. Tam pokręciłam się, aby uzyskać 30 km w jedną stronę. Powrót, podobny, z tym, że na Mikołesce skręciłam w drogę asfaltową, potem trochę jeszcze po Pniowcu pokluczyłam.
droga Zająca
droga Zająca © szczypiorizka

Miałam wyjątkowe szczęście, udało mi się wyciągnąć telefon i na spokojnie zrobić zdjęcia, jakość nie powala, ale i tak jestem zadowolona z efektu.
taka niespodzianka
taka niespodzianka © szczypiorizka

W Pustej Kuźnicy przełamałam swoją nieśmiałość i podjechałam do Hufca ZHP Lubliniec. Tam chłopaki bez problemu poprowadzili mnie do miejsca, gdzie na ścianie jednego z budynków jest mural poświęcony żołnierzom Straży Granicznej i 74 Górnośląskiemu Pułku Piechoty. Mural przedstawia dawne przejście graniczne w Pustej Kuźnicy oraz wydarzenia jakie rozegrały się w tym rejonie rankiem 1 września 1939 r. 
mural w Pustej Kuźnicy
mural w Pustej Kuźnicy © szczypiorizka

mural w Pustej Kuźnicy
mural w Pustej Kuźnicy © szczypiorizka

mural w Pustej Kuźnicy
mural w Pustej Kuźnicy © szczypiorizka

ładny bocian
ładny bocian © szczypiorizka

Oczywiście jak to u mnie bywa, albo wody za mało albo czegoś do jedzenia. Tym razem padło na jedzenie, więc na Pniowcu uznaję, że nie będę kombinować i jadę do domu.
mostek
mostek © szczypiorizka

Na Pniowcu sporo wędkarzy, pytam się jednego, czy to są zawody, a on że nie, ale nowe ryby zostały wpuszczone.
sporo moczykijów
sporo moczykijów © szczypiorizka

Wypad udany, mimo, że wyszłam dopiero około 16,30 przez tę deszczową pogodę.


Kategoria murale, po koszulkę


  • DST 24.18km
  • Czas 01:14
  • VAVG 19.61km/h
  • Sprzęt Velli
  • Aktywność Jazda na rowerze

Popołudniowa dokrętka

Czwartek, 9 lipca 2026 · dodano: 09.07.2026 | Komentarze 0

Najpierw obiad mnie lekko zatrzymał, a potem gdy już stałam cała ubrana to deszcz lunął. Pojechałam, by zrobić dokrętkę. Zadziałała też pamięć mięśniowa, bo chciałam inaczej pojechać, ale wyszło jak zawsze. Dlatego pojechałam jeszcze na chwilę do lasu. Na 19 orkiestra i próba generalna. Zapraszam na Barbórkę w środku lata w niedzielę gram koncert 😉


Kategoria po koszulkę


  • DST 21.11km
  • Czas 01:07
  • VAVG 18.90km/h
  • Sprzęt Kross Esker 5.0
  • Aktywność Jazda na rowerze

kiedy ranne wstają zorze

Czwartek, 9 lipca 2026 · dodano: 09.07.2026 | Komentarze 4

Udało mi się wstać przed budzikiem. Zimno. Wręcz jesienna aura.
podcienia o poranku
podcienia o poranku © szczypiorizka

Rynek i widok na kościół ewangelicki
Rynek i widok na kościół ewangelicki © szczypiorizka


Kategoria po koszulkę


  • DST 53.38km
  • Czas 02:40
  • VAVG 20.02km/h
  • Sprzęt Velli
  • Aktywność Jazda na rowerze

w towarzystwie

Środa, 8 lipca 2026 · dodano: 09.07.2026 | Komentarze 0

Rano było deszczowo, więc odpuściłam. Po południu najpierw runda dookoła TG, a potem z poślizgiem udało się pokręcić po lesie i okolicy z Łukaszem. 


Kategoria po koszulkę


  • DST 10.95km
  • Czas 00:42
  • VAVG 15.64km/h
  • Sprzęt Velli
  • Aktywność Jazda na rowerze

po zakupy

Wtorek, 7 lipca 2026 · dodano: 07.07.2026 | Komentarze 1

Dzisiaj jeszcze bardziej beznadziejna pogoda. Niby złapałam okienko pogodowe, "czytaj" -> popatrzyłam przez okno nie pada i jakieś pseudo słońce, wyszłam z rowerem po 10 minutach zaczęło kropić. Podjechałam do centrum handlowego, ogarnęłam co miałam w planie i ruszyłam do domu. Jeszcze dzisiaj przeczytałam, że jakiś koleś już w 10 dni przejechał te 1526 kilometrów i zwątpiłam czy mi się uda. Tym bardziej, że organizatorzy bardzo enigmatycznie napisali o tym by się spieszyć i cisnąć te kilometry... (przypominam koszulek jest 50, a czas do końca wakacji).
Ja mam na ten moment 389,12 km 👀


Kategoria po koszulkę


  • DST 60.07km
  • Czas 03:59
  • VAVG 15.08km/h
  • Sprzęt Kross Esker 5.0
  • Aktywność Jazda na rowerze

Żelazny Szlak Rowerowy

Poniedziałek, 6 lipca 2026 · dodano: 07.07.2026 | Komentarze 2

Udało mi się umówić z koleżanką z Krakowa na tę przejażdżkę. Sama byłam ciekawa po tych kilku latach czy Szlak dalej będzie mnie zachwycał. Przez ostatnie dni pogoda była naprawdę mocno w kratkę, ale wierzyłam że poniedziałek skończy się tylko na pochmurnym niebie. O ile za pierwszym razem zaczynałam w Godowie, to tym razem start był spod Dworca PKP w Zebrzydowicach. Jazda po autostradzie w dalszym ciągu nie należy do moich ulubionych, ale sprawnie to mi jakoś poszło. Gorzej było w Zebrzydowicach, bowiem remontują tory kolejowe i wiadukty, z czego jeden zamknęli. Na szczęście nie tylko ja zawracałam na drodze :P Kiedy w końcu udało mi się dojechać na upatrzone wcześniej miejsce parkingowe, wypakowałam rower i rzeczy, po czym udałam się na dworzec, który wygląda strasznie. Oczywiście kasy biletowej czy toalety tam się nie uświadczy. Dobrze, że chociaż zegar chodzi prawidłowo. Pierwotnie miałam w planach trochę jeszcze pokręcić solo przed przyjazdem koleżanki, ale przez ten zamknięty wiadukt, straciłam sporo czasu i w sumie niedługo po moim dotarciu na dworzec dotarła koleżanka. Chwila na przywitanie, ogarnięcie się i ZONK. Nie mam śladu wbitego w Garmina. 🤦 Już kiedyś to zrobiłam, w Krakowie gdy szukałam murali. Znowu miałam szczęście, że na telefonie miałam zapisany ślad. Szybka akcja przemontowywana uchwytu na telefon (od koleżanki) i możemy ruszać. 
Pojechałyśmy w kierunku zgodnym ze wskazówkami zegara (ja za pierwszym razem pojechałam w odwrotnym kierunku) i płynnie przekroczyłyśmy granicę, nawet nie było w tamtym miejscu żadnych znaków świadczących, że jesteśmy w Czechach.
widoczek mimo chmur
widoczek mimo chmur © szczypiorizka

Było pochmurnie, lekko chłodno, ale takie warunki były idealne na rower. W oddali ciężkie i ciemne chmury majaczyły, ale byłam dobrej myśli. Dosyć szybko docieramy do parku zdrojowego w Karwinie.
Chwila na zdjęcia przy fontannie i ruszamy w kierunku wałów na Olzie.
nie zdążyłam
nie zdążyłam © szczypiorizka

na szlaku w Czechach
na szlaku w Czechach © szczypiorizka

Na rynku we Frysztacie chwila przerwy na posiłek i toaletę.
pałac we Frysztacie
pałac we Frysztacie © szczypiorizka

Rynek
Rynek © szczypiorizka

Ponownie latem odbywa się "Karvinské kulturní léto". Fajnie, taka stała impreza wpisana w kalendarz tej miejscowości.
Po opuszczeniu centrum zaczęłyśmy kluczyć między uliczkami śródmieścia zgodnie z zaplanowaną trasą. W tym temacie nic się nie zmieniło- oznakowanie w Czechach jest dyskusyjne.
Nowością dla mnie był mural 3D złapany tuż przed polami.
pierwszy malunek złapany
pierwszy malunek złapany © szczypiorizka

Na szczęście dla nas, znaki państwowe na selfie się znalazły.
że ja to ja
że ja to ja © szczypiorizka

Po stronie polskiej zatrzymałyśmy się najpierw przy Kościele pw. Św. Anny w Gołkowicach, a następnie przy parkingu w Godowie, gdzie był przepiękny, z żywymi kolorami, z zeszłego roku (2025) mural. Przedstawia on Franciszka Pieczkę w roli Jańcio Wodnika. Pieczka pochodził z Godowa.
Jańcio Wodnik w Godowie
Jańcio Wodnik w Godowie © szczypiorizka

W ogóle nie spodziewałam się, że jakieś murale tego dnia znajdę i udokumentuję. Jadąc dalej decydujemy się nie robić pętli, która biegnie między innymi przez wsie Łaziska i Podbucze. Później uznamy, że była to dobra decyzja.
po polskiej stronie
po polskiej stronie © szczypiorizka

na trasie
na trasie © szczypiorizka

W okolicy Moszczenicy łapie nas deszcz. Na szczęście byłyśmy blisko MORu i mogłyśmy się schronić. Dokonuję analizy sytuacji i po kilkunastu minutach, w deszczu (ale jeszcze nie ulewie), jedziemy jakiś kilometr w kierunku Jastrzębia, by zjeść obiad i przeczekać.
masz babo placek
masz babo placek © szczypiorizka

Koleżanka miała sporo czasu do pociągu powrotnego, więc zdecydowałyśmy się podjechać do Parku Zdrojowego w Jastrzębiu.
smok
smok © szczypiorizka

Ja przeszczęśliwa, znowu widzę murale.
kolejny do kolekcji
kolejny do kolekcji © szczypiorizka

długi mural
długi mural © szczypiorizka

Chwilę się pokręciłyśmy po parku, parę zdjęć popstrykanych.
Inhalatorium
Inhalatorium © szczypiorizka

Może kiedyś się uda przyjechać tu na dłużej, by więcej zobaczyć tego miasta.
Chichot Życia Michał Batkiewicz
Chichot Życia Michał Batkiewicz © szczypiorizka

mural Witczaków- trochę zarośnięty
mural Witczaków- trochę zarośnięty © szczypiorizka

Wróciłyśmy na szlak w tym samym miejscu, w którym zboczyłyśmy z trasy. Do Zebrzydowic zostało nam jakieś 30-40 minut. Na szczęście po deszczu nie było już śladu.
na trasie
na trasie © szczypiorizka

W Zebrzydowicach znowu zbaczamy z trasy, chciałam podjechać i pokazać koleżance pałac. 
pałac w Zebrzydowicach
pałac w Zebrzydowicach © szczypiorizka

Dojeżdżając do dworca, złapałam jeszcze dwa malunki.
wypłyń na głębię
wypłyń na głębię © szczypiorizka

na zakończenie
na zakończenie © szczypiorizka

Na dworcu dłuższa chwila na pożegnanie i podsumowanie wyjazdu. Mimo początkowych przygód i mojego nieogaru (jak to się stało nie wiem xD) trasę udało się nam pokonać bez technicznych problemów, deszcz na szczęście nie przestraszył nas i tak naprawdę ulewę przeczekałyśmy w restauracji jedząc obiad. Ja jeszcze miałam niespodziankę w formie murali. Jeszcze przy samochodzie kręciłam kółeczko by dobić do 60 km 😂