Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi szczypiorizka z miasteczka Tarnowskie Góry-Strzybnica. Mam przejechane 21017.65 kilometrów w tym 0.00 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 16.52 km/h i się wcale nie chwalę.
Suma podjazdów to 365 metrów.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy szczypiorizka.bikestats.pl

Archiwum bloga

  • DST 23.37km
  • Czas 01:44
  • VAVG 13.48km/h
  • Sprzęt Velli
  • Aktywność Jazda na rowerze

Chorwacja dzień siódmy, epilog i podsumowanie

Piątek, 1 maja 2026 · dodano: 09.05.2026 | Komentarze 8

Wiatr nie odpuszczał, był to powód dla którego zostaliśmy w Starym Gradzie, nie ruszyliśmy na kolejną wyspę (miała być Solta). Wobec tego przewodnicy przygotowali dla nas alternatywną trasę po wyspie Hvar. 
na trasie
na trasie © szczypiorizka

Taka "zapchajdziura", byle coś pokręcić na rowerze.
taka atrakcja
taka atrakcja © szczypiorizka

W dodatku wycieczka ta obfitowała w jakieś awarie rowerowe czy też gubienie grupy. To sprawiło, że trasa została okrojona- musieliśmy się na odpowiednią godzinę stawić w marinie, by zapakować rowery na statek.
na trasie
na trasie © szczypiorizka

lotnisko w polu
lotnisko w polu © szczypiorizka

Po południu dopłynęliśmy do Trogiru. Według oferty wycieczki, powinniśmy czas ten spędzić w Splicie, ale tamtejszy port jest w remoncie. 
Północna Brama i św. Jan z Trogiru
Północna Brama i św. Jan z Trogiru © szczypiorizka

W tym dniu mieliśmy zaplanowane zwiedzanie miasta wraz z przewodniczką, nim jednak to nastąpiło, trochę sami eksplorowaliśmy uliczki. Udało mi się zwiedzić z koleżanką Twierdzę Kamerlengo. Dobrze, że do mnie dołączyła- miałabym problem zejść z murów po schodach 😆
w Twierdzy Kamerlengo
w Twierdzy Kamerlengo © szczypiorizka

Twierdza Kamerlengo
Twierdza Kamerlengo © szczypiorizka

widok na marinę w Trogirze
widok na marinę w Trogirze © szczypiorizka

W trakcie spaceru złapałam jeszcze jedno graffiti
jeszcze jedno graffiti
jeszcze jedno graffiti © szczypiorizka

detal
detal © szczypiorizka

Podczas zwiedzania miasta wraz z przewodniczką, trafiliśmy na ciekawe wydarzenie. Mianowicie w pobliskiej katedrze miał miejsce ślub, a goście (wraz z przypadkowymi turystami) czekając aż para młoda wyjdzie z kościoła, zebrała się przed wejściem i zaczęła śpiewać różne chorwackie piosenki. Młodą parę jeszcze kilka razy mijaliśmy później na ulicach Trogiru
Katedra świętego Wawrzyńca w Trogirze
Katedra świętego Wawrzyńca w Trogirze © szczypiorizka

chorwacki ślub
chorwacki ślub © szczypiorizka

Trogir
Trogir © szczypiorizka

Podobnie jak wcześniej odwiedzone miasta chorwackie, Trogir również jest bardzo ładny. Bardzo klimatyczne ulice, sporo knajpek w każdym zakątku, można śmiało dać się zgubić, by potem wyjść gdzieś przy wybrzeżu.
Romeo, Romeo, gdzie jesteś mój Romeo?
Romeo, Romeo, gdzie jesteś mój Romeo? © szczypiorizka

dziedziniec klasztoru benedyktynek, Trogir
dziedziniec klasztoru benedyktynek, Trogir © szczypiorizka

grecki bóg Kairos w Trogirze
grecki bóg Kairos w Trogirze © szczypiorizka

Wieczorem poszłam wypić piwo z częścią ekipy, po czym ulotniłam się do kajuty, by się spakować (cudowne rozmnożenie bagaży 😂).
W sobotę w drodze powrotnej do Polski, zatrzymaliśmy się, by zwiedzić Park Narodowy Jezior Plitwickich. Genialne miejsce, chociaż pierwszy raz w życiu przeszkadzały mi te tłumy turystów. Nie miałam nawet takiego uczucia, gdy zwiedzałam Muzea Watykańskie xD
Jeziora Plitwickie
Jeziora Plitwickie © szczypiorizka

Nad ranem, 3 maja dojechaliśmy do Katowic, gdzie część osób pożegnała się i ruszyła do swoich domów. Ja ruszyłam na rowerze w kierunku Chorzowa Batorego (z bagażem na plecach i w sakwach), gdzie wsiadłam do pociągu.
murale zawsze i wszędzie
murale zawsze i wszędzie © szczypiorizka


mam brudny rower
mam brudny rower © szczypiorizka

Zdążyłam jeszcze w tym dniu zagrać wraz z parafialną orkiestrą na I Komunii Świętej 😂
zdążyłam na granie
zdążyłam na granie © szczypiorizka

*część zdjęć z całego cyklu chorwackiego nie jest mojego autorstwa, tylko innych uczestników wyjazdu*
PODSUMOWANIE
To był świetny wyjazd. Tradycyjnie, poznałam super ludzi, z którymi rozmowy się nie kończyły. W dużej mierze krążyły wokół rowerów i wycieczek rowerowych. To naprawdę wspaniałe poznać tyle osób z całej Polski, które mają podobne zainteresowania do moich. Przepiękne widoki, ani razu mi się nie znudziły, czy to siedząc na rowerze, czy płynąc na statku w kierunku kolejnej wyspy. Jedzenie na statku był bardzo smaczne i obfite, śniadania w formie szwedzkiego stołu, a obiady w formie dwóch dań+ przystawka (sałatka, a raczej sałata z oliwą)+ deser. Załoga bardzo sympatyczna i rozmowna, głównie po angielsku rozmawialiśmy z nimi, ale pojedyncze zwroty czy to my po polsku czy to oni po chorwacku- również były zrozumiałe 😊 Kajuty małe, ale czyste, bez problemu się zmieściłam z moimi bagażami. Formuła wyjazdu, polegająca na płynięciu od wyspy do wyspy, którą zwiedzaliśmy na rowerach bardzo fajna. Oszczędzaliśmy na dojeździe autokarem do punktu startu sporo czasu, a dzięki temu, że nocowaliśmy na statku w marinie, zawsze byliśmy w centrum miasta. Wycieczki kończyły się między 15 a 17, więc zawsze było sporo jeszcze czasu na zwiedzanie danego miejsca. W poprzednich wyjazdach do hotelu wracaliśmy między 19 a 20, nim się wykąpałam, zrobiłam pranie, byłam już na tyle zmęczona, że często nie chciało mi się już nigdzie wychodzić. Nie mam zastrzeżeń do przewodników, Sebastiana (z którym jeździłam w grupie), czy Michała (kierownika całego wyjazdu i przewodnika pierwszej grupy rowerowej), bardzo sympatyczni i kompetentni. W razie potrzeby służyli pomocą.
Co do samych tras, to były podjazdy i to sporo 😂 Nie analizowałam wykresów i nie porównywałam tego z poprzednimi wyjazdami, ale sądzę, że były o niebo łatwiejsze od Serbii. Było ciężko, mieliśmy w swojej grupie "sekcję pieszą", ale było to wszystko do ogarnięcia. Na zjazdach było mi zimno 😂 ale znowu pobiłam swój rekord->pokonałam 5km poniżej 9 minut 😛
Jedynie do czego mogę się przyczepić to do tego, że na obiad często czekaliśmy około 2 godzin, mimo, że kapitan dokładnie wiedział, o której się zameldujemy po wycieczce. Nie mam pojęcia z czego to wynikało. W rozpisce rzeczy do zabrania, którą dostaliśmy przed wyjazdem od organizatora, było parę rzeczy, która finalnie w ogóle nie była potrzebna (np zapięcia rowerowe, dla mnie kilogram mniej na plecach to sporo, a tyle mniej więcej waży to łamane zapięcie, które posiadam). 
Reasumując, takie mocne 9,5 na 10 przyznaję tej ofercie wycieczki z biura Horyzonty i bardzo ją polecam. Z tym, że nie jestem pewna jak ktoś z chorobą morską zareaguje na tę formę transportu 🤷 i to trzeba mieć na uwadze podczas podejmowania decyzji. 😉
 


Kategoria Chorwacja



Komentarze
szczypiorizka
| 20:36 poniedziałek, 8 czerwca 2026 | linkuj wowa113, kolzwer205 dzięki za miłe komentarze (teraz dopiero je przeczytałam xD)
Kolzwer205
| 11:42 sobota, 16 maja 2026 | linkuj Takie wycieczki wspomina się latami, świetna relacja z całego wyjazdu!
Jest co pozazdrościć, tym bardziej, że sam chyba nigdy nie wybiorę się na taką wycieczkę, bo po prostu miał bym duży problem z tak długą jazdą autokarem, nie wiem, czy na statku nie było by podobnie :))
wowa113
| 12:26 poniedziałek, 11 maja 2026 | linkuj Świetny wyjazd, fajnie, że wszystko zagrało. Będzie moc dobrych wspomnień. Przyjemnie się oglądało Twoje relacje :)
szczypiorizka
| 20:23 niedziela, 10 maja 2026 | linkuj Roadrunner1984 rower jak zawsze niezawodny, na takie wyjazdy się w 100% sprawdza. Dzięki za dotrwanie do końca relacji :D
Marecki moja siostra była tam dwa razy i jej pozazdrościłam :P Co do wyjazdu- naprawdę śmiało polecam, aby raz spróbować wyruszyć na taką zorganizowaną wyprawę. Przekrój ludzi jest ogromny, z całej Polski, wiekowo od 18 do 60+, nie mówiąc o jakiś tam gabarytach ciała, rodzajach roweru (tylko nie kolarzówki) czy wykształceniu i doświadczeniu w wycieczkach ;-) Po prostu trzeba lubić jeździć na rowerze i potrafić te 30 km na raz przejechać (potem te +15-20 km więcej to z górki pójdzie). Ofert mają bardzo bogatą (mówię o Horyzontach), a w ogóle to na rynku jest sporo innych biur podróży tego rodzaju z różnych lokalizacji.
mallutky dziękuję za miłe słowa :) Tak, nigdy nie jest nudno, zawsze jest o czym rozmawiać.
mardrnk
| 20:23 niedziela, 10 maja 2026 | linkuj Dzięki za bloga z każdego dnia i świetne podsumowanie. Teraz będę wiedział czego się tam mniej więcej spodziewać. Już widzę, że nie będę żałował skorzystania z Twojego pomysłu na horyzonty w 2026.
mallutky
| 18:48 niedziela, 10 maja 2026 | linkuj Świetna relacja, gratulacje wyjazdu. Świetnie jest spędzanie czasu z ludźmi o podobnych zainteresowaniach. W takiej sytuacji nigdy nie jest nudno.
Marecki
| 18:02 niedziela, 10 maja 2026 | linkuj Jeziora Piltwickie słyszałem i widziałem w sieci, cudne miejsce. Super wyprawa Iza, trochę zazdroszczę :)
Roadrunner1984
| 14:32 niedziela, 10 maja 2026 | linkuj Ostatni dzień równie wspaniały jak reszta 👌👌 widać klimaty gravelowe się pojawiły i ciekawa architektura miasteczka 🙂 najważniejsze że pogoda dopisała podczas całego pobytu💪.
Super się czytało twoje sprawozdania z każdego dnia , łącząc je z moją wyobraznią 😄 mogłem być tam razem z wami 😉.
Rower dał radę 👍, Ty miałaś siły na każdy dzień 👏 i bez kontuzji czy nieprzewidzianych sytuacji 👌 wszystko siadło jak należy 😁.
Gratuluję niezapomnianych widoków i przeżyć 😊😊.🙋🙋🙋🙋
Komentuj

Imię: Zaloguj się · Zarejestruj się!

Wpisz trzy pierwsze znaki ze słowa kuibe
Można używać znaczników: [b][/b] i [url=][/url]