Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi szczypiorizka z miasteczka Tarnowskie Góry-Strzybnica. Mam przejechane 22636.65 kilometrów w tym 0.00 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 16.66 km/h i się wcale nie chwalę.
Suma podjazdów to 365 metrów.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy szczypiorizka.bikestats.pl

Archiwum bloga

Wpisy archiwalne w kategorii

po koszulkę

Dystans całkowity:1534.84 km (w terenie 0.00 km; 0.00%)
Czas w ruchu:81:04
Średnia prędkość:18.71 km/h
Liczba aktywności:39
Średnio na aktywność:39.35 km i 2h 08m
Więcej statystyk
  • DST 60.07km
  • Czas 03:59
  • VAVG 15.08km/h
  • Sprzęt Kross Esker 5.0
  • Aktywność Jazda na rowerze

Żelazny Szlak Rowerowy

Poniedziałek, 6 lipca 2026 · dodano: 07.07.2026 | Komentarze 2

Udało mi się umówić z koleżanką z Krakowa na tę przejażdżkę. Sama byłam ciekawa po tych kilku latach czy Szlak dalej będzie mnie zachwycał. Przez ostatnie dni pogoda była naprawdę mocno w kratkę, ale wierzyłam że poniedziałek skończy się tylko na pochmurnym niebie. O ile za pierwszym razem zaczynałam w Godowie, to tym razem start był spod Dworca PKP w Zebrzydowicach. Jazda po autostradzie w dalszym ciągu nie należy do moich ulubionych, ale sprawnie to mi jakoś poszło. Gorzej było w Zebrzydowicach, bowiem remontują tory kolejowe i wiadukty, z czego jeden zamknęli. Na szczęście nie tylko ja zawracałam na drodze :P Kiedy w końcu udało mi się dojechać na upatrzone wcześniej miejsce parkingowe, wypakowałam rower i rzeczy, po czym udałam się na dworzec, który wygląda strasznie. Oczywiście kasy biletowej czy toalety tam się nie uświadczy. Dobrze, że chociaż zegar chodzi prawidłowo. Pierwotnie miałam w planach trochę jeszcze pokręcić solo przed przyjazdem koleżanki, ale przez ten zamknięty wiadukt, straciłam sporo czasu i w sumie niedługo po moim dotarciu na dworzec dotarła koleżanka. Chwila na przywitanie, ogarnięcie się i ZONK. Nie mam śladu wbitego w Garmina. 🤦 Już kiedyś to zrobiłam, w Krakowie gdy szukałam murali. Znowu miałam szczęście, że na telefonie miałam zapisany ślad. Szybka akcja przemontowywana uchwytu na telefon (od koleżanki) i możemy ruszać. 
Pojechałyśmy w kierunku zgodnym ze wskazówkami zegara (ja za pierwszym razem pojechałam w odwrotnym kierunku) i płynnie przekroczyłyśmy granicę, nawet nie było w tamtym miejscu żadnych znaków świadczących, że jesteśmy w Czechach.
widoczek mimo chmur
widoczek mimo chmur © szczypiorizka

Było pochmurnie, lekko chłodno, ale takie warunki były idealne na rower. W oddali ciężkie i ciemne chmury majaczyły, ale byłam dobrej myśli. Dosyć szybko docieramy do parku zdrojowego w Karwinie.
Chwila na zdjęcia przy fontannie i ruszamy w kierunku wałów na Olzie.
nie zdążyłam
nie zdążyłam © szczypiorizka

na szlaku w Czechach
na szlaku w Czechach © szczypiorizka

Na rynku we Frysztacie chwila przerwy na posiłek i toaletę.
pałac we Frysztacie
pałac we Frysztacie © szczypiorizka

Rynek
Rynek © szczypiorizka

Ponownie latem odbywa się "Karvinské kulturní léto". Fajnie, taka stała impreza wpisana w kalendarz tej miejscowości.
Po opuszczeniu centrum zaczęłyśmy kluczyć między uliczkami śródmieścia zgodnie z zaplanowaną trasą. W tym temacie nic się nie zmieniło- oznakowanie w Czechach jest dyskusyjne.
Nowością dla mnie był mural 3D złapany tuż przed polami.
pierwszy malunek złapany
pierwszy malunek złapany © szczypiorizka

Na szczęście dla nas, znaki państwowe na selfie się znalazły.
że ja to ja
że ja to ja © szczypiorizka

Po stronie polskiej zatrzymałyśmy się najpierw przy Kościele pw. Św. Anny w Gołkowicach, a następnie przy parkingu w Godowie, gdzie był przepiękny, z żywymi kolorami, z zeszłego roku (2025) mural. Przedstawia on Franciszka Pieczkę w roli Jańcio Wodnika. Pieczka pochodził z Godowa.
Jańcio Wodnik w Godowie
Jańcio Wodnik w Godowie © szczypiorizka

W ogóle nie spodziewałam się, że jakieś murale tego dnia znajdę i udokumentuję. Jadąc dalej decydujemy się nie robić pętli, która biegnie między innymi przez wsie Łaziska i Podbucze. Później uznamy, że była to dobra decyzja.
po polskiej stronie
po polskiej stronie © szczypiorizka

na trasie
na trasie © szczypiorizka

W okolicy Moszczenicy łapie nas deszcz. Na szczęście byłyśmy blisko MORu i mogłyśmy się schronić. Dokonuję analizy sytuacji i po kilkunastu minutach, w deszczu (ale jeszcze nie ulewie), jedziemy jakiś kilometr w kierunku Jastrzębia, by zjeść obiad i przeczekać.
masz babo placek
masz babo placek © szczypiorizka

Koleżanka miała sporo czasu do pociągu powrotnego, więc zdecydowałyśmy się podjechać do Parku Zdrojowego w Jastrzębiu.
smok
smok © szczypiorizka

Ja przeszczęśliwa, znowu widzę murale.
kolejny do kolekcji
kolejny do kolekcji © szczypiorizka

długi mural
długi mural © szczypiorizka

Chwilę się pokręciłyśmy po parku, parę zdjęć popstrykanych.
Inhalatorium
Inhalatorium © szczypiorizka

Może kiedyś się uda przyjechać tu na dłużej, by więcej zobaczyć tego miasta.
Chichot Życia Michał Batkiewicz
Chichot Życia Michał Batkiewicz © szczypiorizka

mural Witczaków- trochę zarośnięty
mural Witczaków- trochę zarośnięty © szczypiorizka

Wróciłyśmy na szlak w tym samym miejscu, w którym zboczyłyśmy z trasy. Do Zebrzydowic zostało nam jakieś 30-40 minut. Na szczęście po deszczu nie było już śladu.
na trasie
na trasie © szczypiorizka

W Zebrzydowicach znowu zbaczamy z trasy, chciałam podjechać i pokazać koleżance pałac. 
pałac w Zebrzydowicach
pałac w Zebrzydowicach © szczypiorizka

Dojeżdżając do dworca, złapałam jeszcze dwa malunki.
wypłyń na głębię
wypłyń na głębię © szczypiorizka

na zakończenie
na zakończenie © szczypiorizka

Na dworcu dłuższa chwila na pożegnanie i podsumowanie wyjazdu. Mimo początkowych przygód i mojego nieogaru (jak to się stało nie wiem xD) trasę udało się nam pokonać bez technicznych problemów, deszcz na szczęście nie przestraszył nas i tak naprawdę ulewę przeczekałyśmy w restauracji jedząc obiad. Ja jeszcze miałam niespodziankę w formie murali. Jeszcze przy samochodzie kręciłam kółeczko by dobić do 60 km 😂 





  • DST 28.33km
  • Czas 01:35
  • VAVG 17.89km/h
  • Sprzęt Kross Esker 5.0
  • Aktywność Jazda na rowerze

okienko pogodowe

Niedziela, 5 lipca 2026 · dodano: 05.07.2026 | Komentarze 1

Nie była to dobra niedziela na przejażdżkę. Do południa dosyć padało, z niewielkimi przerwami. A popołudniu też chmury krążyły wokół. Gdy tylko ujrzałam, że słońce wyszło zza chmur na dłużej niż 10 minut postanowiłam przynajmniej zrobić kółeczko "poranne", by cokolwiek mieć pokręcone. Na GCRze dołączył do mnie Jarek i tak razem jeździliśmy po tarnogórskich DDRkach. Ciężkie chmury w oddali nie zachęcały do dłuższej jazdy. Na szczęście do domu dojechałam sucha. Na Strzybnicy nawet ładne słońce świeciło :)


Kategoria po koszulkę


  • DST 60.99km
  • Czas 03:10
  • VAVG 19.26km/h
  • Sprzęt Velli
  • Aktywność Jazda na rowerze

jeden wpis, dwie jazdy

Sobota, 4 lipca 2026 · dodano: 04.07.2026 | Komentarze 1

Postanowiłam się dziś wyspać, więc nie było pobudki o 4 rano, chociaż pierwotnie myślałam by wstać i zrobić rundkę o 7 rano. Uznałam, że nie warto się męczyć, bowiem przede mną było granie na pogrzebie i dosyć długi przemarsz na cmentarz. Było wietrznie- nie ułatwiało to grania (kartki z zeszytu z nutami nam latały w lirkach).
Plan na popołudnie był taki, że coś tam sobie naskrobię i koło 17 wrócę, aby zorientować się z chęciami ojca na wypad na Mikołeskę, gdzie był festyn. Najpierw jeszcze na działkę na robótki ręczne i poprawianie mego dzieła- uszyłam taki pokrowiec na basen, aby deszczówka mogła lecieć a zarazem jakiś syf- patyki, liście itp nie.
moje dzieło-pokrowiec na basen
moje dzieło-pokrowiec na basen © szczypiorizka

pokrowiec na basen
pokrowiec na basen © szczypiorizka

Potem ruszyłam w kierunku lasu. Jeszcze zdjęcie z postępu prac przy muszli koncertowej. Trybuny mają być nowe- coś się dzieje, nie ma już barierek.
nie ma już barierek
nie ma już barierek © szczypiorizka

Trasa, którą sobie lekko zerżnęłam (trochę ją zmodyfikowałam) od jednego z rowerzystów ze Stravy była dosyć przyjemna.
w lesie
w lesie © szczypiorizka

Niestety nie jestem zbyt szybka, a 17 zbliżała się wielkimi krokami, więc dosyć ją skróciłam. Po przyjeździe do domu okazało się i tak być całkiem nieźle- 33 km z groszem. Tata nie był zainteresowany przejażdżką, wobec czego ruszyłam sama, tym razem na dobijanie do 50-tki. Pojechałam przez Rybną, Sielankę na GCR, skąd udałam się na rejony przy Kopalni Zabytkowej. Stamtąd na centrum TG- załapałam się jeszcze na przejazd kolejki wąskotorowej.
kolej wąskotorowa
kolej wąskotorowa © szczypiorizka

kolej wąskotorowa
kolej wąskotorowa © szczypiorizka

Potem znowu DDRkami, gdzie wypadłam koło domu przyjaciół, chwila pogawędki i udałam się oklepaną trasą przez Czarną Hutę do domu.
można zabrać jak ktoś jest chętny
można zabrać jak ktoś jest chętny © szczypiorizka

Cel osiągnięty, a nawet nadwyżka się znalazła :)


Kategoria po koszulkę


  • DST 21.34km
  • Czas 01:08
  • VAVG 18.83km/h
  • Sprzęt Kross Esker 5.0
  • Aktywność Jazda na rowerze

piątkowy poranek

Piątek, 3 lipca 2026 · dodano: 03.07.2026 | Komentarze 0

Z lekkim deszczem.


Kategoria po koszulkę


  • DST 37.90km
  • Czas 01:59
  • VAVG 19.11km/h
  • Sprzęt Velli
  • Aktywność Jazda na rowerze

dobijanie do normy

Piątek, 3 lipca 2026 · dodano: 03.07.2026 | Komentarze 0

Spokojna jazda po lesie- skrócona wersja 50-tki Kowala.
Ogółem to jestem nienormalna xD Co widzę jakiegoś rowerzystę myślę sobie-konkurencja xD
(przypominam jest tylko 50 koszulek)


Kategoria po koszulkę


  • DST 52.65km
  • Czas 02:53
  • VAVG 18.26km/h
  • Sprzęt Kross Esker 5.0
  • Aktywność Jazda na rowerze

czwartkowe rajzowanie

Czwartek, 2 lipca 2026 · dodano: 02.07.2026 | Komentarze 0

Rano było na tyle chłodno, że ubrałam pseudo wiatrówkę. Po południu znowu ograniczony czas- czwartkowa próba orkiestry miejskiej przede mną. Postanowiłam znowu pokręcić się po mieście zahaczając o więcej dróg rowerowych.
aktualny mural
aktualny mural © szczypiorizka

dawno nie było mostku
dawno nie było mostku © szczypiorizka


Kategoria po koszulkę


  • DST 49.82km
  • Czas 02:31
  • VAVG 19.80km/h
  • Sprzęt Kross Esker 5.0
  • Aktywność Jazda na rowerze

po koszulkę

Środa, 1 lipca 2026 · dodano: 01.07.2026 | Komentarze 0

Dziś obie trasy na gravelu. Mniej czasu po południu ze względu na spotkanie z koleżanką i coś lekko zaniemogłam na trasie. Przynajmniej wiem, że jeżdżąc dookoła bloków mogę złapać dodatkowy kilometr :P


Kategoria po koszulkę


  • DST 21.22km
  • Czas 01:02
  • VAVG 20.54km/h
  • Sprzęt Kross Esker 5.0
  • Aktywność Jazda na rowerze

dzień pierwszy

Wtorek, 30 czerwca 2026 · dodano: 30.06.2026 | Komentarze 2

Ze względu na to, że mogę jeździć różnymi rowerami, wpisów na dany dzień może być więcej. Chyba, że to będzie na jednym kole, to będę te wpisy łączyć. Inaczej moje statystyki mi się popsują na bikestats (analizuję sobie ile w danym roku na danym rowerze przejechałam xD).
Tyle słowem wstępu. Tak wstałam dzisiaj o 4 rano, nie było w ogóle problemu, po poniedziałkowej burzy było czym oddychać, było pusto i bardzo przyjemnie.
kiedy ranne wstają zorze
kiedy ranne wstają zorze © szczypiorizka


kiedy ranne wstają zorze
kiedy ranne wstają zorze © szczypiorizka


Kategoria po koszulkę


  • DST 45.82km
  • Czas 02:22
  • VAVG 19.36km/h
  • Sprzęt Velli
  • Aktywność Jazda na rowerze

dokrętka po południu

Wtorek, 30 czerwca 2026 · dodano: 30.06.2026 | Komentarze 1

Po ogarnięciu nadgodzin i krótkim odpoczynku ruszyłam na trasę. Do Świerklańca, gdzie zrobiłam kółeczko, a potem w odbiłam na Chechle i pojechałam w kierunku Miasteczka Śląskiego. Tam wjechałam do lasu i zielonym szlakiem PTTK (który w pewnym momencie mi zniknął z drzew) dojechałam na Pniowiec.
mogę przejechać?
mogę przejechać? © szczypiorizka

konie w parku w Świerklańcu
konie w parku w Świerklańcu © szczypiorizka


Kategoria po koszulkę